Dzień płaczu:(

Feliks śpi. Cud! cieszę się bardzo… Cały dzień starałam się jakoś radzić z jego nieciekawym humorkiem. Troszkę spał, więcej się ,,bawił”albo udawał,że to robi, żeby mnie całkiem nie pogrążyć, więcej smarkał, ale z najżywszym upodobaniem marudził i płakał, gdy zniknęłam mu na sekundę z oczu. Sytuację poprawiała wymyślona na poczekaniu zabawa w psa. Ja oczywiście byłam psem- raz dużym, szczekającym basem, raz małym yoreczkiem, piszczącym jak mysz w objęciach boa dusiciela. Feiksa do ekstazy śmiechu doprowadzało, gdy duży pies go gryzł- im mocniej, tym było zabawniej. Długo dałam tak radę, ale gdy w końcu zaniemogłam, Feliś na 2 godziny pogrążył się w rozpaczliwym łkaniu. Nic nie pomagało, nawet pies nie poradził. Dopiero powtarzana jak mantra piosenka, którą zaraz zacytuję, autorstwa mojego oczywiście, spowodowała, że mój synuś usnął i dał się włożyć do łóżeczka…

***

Pomidorku, pomidorku,
Mały, mały muchomorku!
Muchomorku, muchomorku,
Mały, mały pomidorku!…

***

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>