Helenka c.d.

Helenka urodziła się wczoraj o 5.45, mamę tak wymęczyła, że nawet moja biedna Sabinka dziecka od razu nie dostała, bo nie mogła dojść do siebie, mdlała jeszcze kilka godzin. Nie będę wdawała się w szczegóły, ale od niej i jej męża wiem,że była rzeź. A wieczorem zrobiliśmy super imprezę, oczywiście na cześć Heluni i szczęśliwych rodziców, nad łóżeczkiem Felisia ustawiliśmy mikrofon, by przez głośniki w mieszkaniu obok słychać było, gdyby zapłakał (słychać nawet, gdy sapie albo się rozkopie z kołderki!!! testowaliśmy nie raz…) i balanga. Ja tradycyjnie wymiękłam wcześniej niż reszta – permanentne niewyspanie sprawia,że już po jednym piwie duuuuuużo gadam, duuużo latam, robię duuużo wszystkiego, a potem chciałabym duuuużo spać, szkoda,że nie da rady. Ale niektórzy mają kondycję. Mój Marcin jeszcze rano zdradzał OBJAWY, ale był dzielny i poszedł do pracy. Feliks o 6.26 dał do zrozumienia,że chce już zacząć dzień, ale nie mogłam… no to nieszczęsny więzień utknął na godzinę w kojcu w drugim pokoju, a mama wyszarpywała resztki snu… Po tej rozkosznej godzinie Feliks wrócił do łóżeczka, gdzie marudził nad wyraz intensywnie, a ja… SPAŁAM- szok! Nigdy nie mogę spać, gdy wiem,że ON nie śpi, nawet jeśli jest cichutko (rzadko, ale bywa i tak), a dziś- proszę… Tak czy siak- witamy Helenkę na świecie- w naszej klatce I, w spokojnej dość dzielnicy pewnego sporego miasta na północy Polski, w pokomunistycznym bloku i w naszym zwariowanym życiu. Nie mogę się doczekać, aż moje dziewczyny przyjadą ze szpitala!

Jedna myśl nt. „Helenka c.d.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>