Piaskownice, zjeżdżalnie, dziadki i wnusie

Zaczyna się nowy etap kształtowania interpersonalnych zdolności! I to zarówno dla mnie, jak i dla mojego syna. Dziś po raz pierwszy trafiliśmy do piaskownicy (po raz trzeci w ogóle w życiu), kiedy bawiły się tam inne dzieci, a ich opiekunowie (w różnym wieku, płci i statusie) wymieniali się doświadczeniami i poradami. Do Felcia niemal od razu ,,przyczepił się” kilkuletni Bartuś, który na siłę próbował przekonać całe otoczenie,że Feliś złośliwie przeszkadza mu w zabawie- a to stojąc na trasie jego koparki, a to starając się ją dotknąć (nic dziwnego, gdyż Bartuś niemalże wjechał na paluszki Felisia swoim ,,sprzętem”), w końcu wrzasnął mu wprost do uszka, aż moje małe rozpłakało się- on nie zna takich zachowań, nikt do niego ani na niego nie krzyczy. Przerażona babunia zareagowała, kazała dzidziusia przeprosić i wybrać inny sposób zabawy, Bartuś przeprosił, ale najpierw przysięgał,że nie krzyknął do dzidziusia, tylko po prostu akurat w tym momencie zaryczał silnik koparki…Kocham dzieci i ich kreatywność!
Z kolei dziadziuś Martynki, 19-miesięcznej piaskownicowej sąsiadki Feliniego, wziął się za uświadamianie mnie, że to moja wina,że dziecko jeszcze nie chodzi,bo powinnam pomagać mu wstawać tak jak on Martynce. Wyraził też zdziwienie, że pozwalam maluchowi tak hasać, bo Martynka jest nauczona,że ma siedzieć na postawionym do góry dnem wiaderku,żeby się nie przeziębić i nie pobrudzić. Oczywiście on ją nauczył. Wierzę w to,gdyż byłam świadkiem gniewu dziadzi, gdy Martynka przez nieuwagę dotknęła piasku skrawkiem ślicznych spodenek. Dziadzia był jednak bardzo dumny z wnusi, gdy wykazała się w pewnym momencie sprawnością fizyczną większą niż mój niespełna roczny synek- pięknie bowiem nałożyła piasku do wiaderka, a jeszcze piękniej zaprezentowała umiejętność chodzenia. Na moje sugestie,że Feliś ma jeszcze czas, bo nie ma nawet roczku, dziadek rzucił celną ripostę: ,,No,ta też jest mała, ma dopiero 19 miesięcy!”
Oliwka z kolei pożyczyła od Felcia wszystkie foremki i porozrzucała po całej ogromnej piaskownicy. To oczywiście nie wzbudziło moich negatywnych uczuć, ta piaskownicowa komuna nawet mi odpowiada. Dopiero, gdy chciałam już wrócić do domu i poszłam na poszukiwanie Felciowych skarbów, poczułam na sobie spojrzenia oburzonych matek i babek- jak to,kradnę innym dzieciom foremki dla swojego bachora?! Obyło się bez konfrontacji…
Odchodząc, usłyszałam jeszcze fragment rozmowy dziadzi Martynki i czyjejś babci (albo póóóóźnej mamuni). Otóż Martynka rzewnie zamiauczała gdy Oliwka chciała i od niej pożyczyć plastikowego żółwika. Na to wspomniana starsza pani: ,,To ona wychowuje się bez innych dzieci?” Jeśli tak, to może są powody,by jej zazdrościć!:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>