Wieczorne przemyślenia

No i jestem po dłuższej przerwie. Co tam nowego? Dzień zapowiadał się kiepsko, Feliś marudny, bez apetytu (brak apetytu u Felisia jest zjawiskiem tak rzadkim, że zawsze wzbudza we mnie najczarniejsze myśli…), dziwne pory krótkiego snu zakończonego płaczem (to też nieczęste; zwykle mój pączek wita się z jawą promiennym uśmiechem lub bojowym, acz pełnym optymizmu okrzykiem), czerwone szorstkie policzki, szklane oczy… Temperatury nie miał, ale już chyba wiem, co zdradzają te wszystkie straszne objawy… Ano, jak mniemam, czają się kolejne armie wroga, zwanego ząbkowaniem. Dziąsła na dole nieznacznie opuchnięte, rączki w buzi, dość zauważalna niechęć wobec jedzenia łyżeczką a nawet smoczka – oto pierwsze symptomy zbliżającej się WALKI. Walki, w którą ja także, choć bezstronna, zapewne też zostanę zaangażowana. Dlaczego bezstronna? Bo żal mi mojego różowego jeńca wojennego, a z drugiej strony, gdy już kolejna bitwa staje się jedynie przykrym wspomnieniem, z rozrzewnieniem spoglądam na rozkoszne perełeczki w roześmianej buźce Felunia. Dlatego nie opowiadam się jednoznacznie ani za ząbkowaniami ani przeciwko nim!
Na razie Feliksik śpi. Bez smoczka – jak już mówiłam, może to oznaczać, że najbliższe kilka dni czeka nas być może ciąg bolesnych westchnień, jęków, płaczów, rozpaczań i krzyków. A potem – gryzienie tego, na co 8 ząbków nie starczyło, a 10 już wystarczy! Hihi, nie mogę się doczekać, aż się pojawią bialutkie, malutkie, błyszczące… !!!

Jedna myśl nt. „Wieczorne przemyślenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>