Mniam mniam!

Koniec z soczkami i flipsami, witamy natomiast jedzenie w trybie dochodzącym, wyrywanie łyżeczki, wyjadanie płynnej kaszki palcami, delektowanie się suszoną żurawinką oraz ogólne eksperymentowanie kulinarne! Moja mama pewnego dnia, po dłuższym u niej pobycie (jednonocnym… po Ukrainie już nigdy na dłużej go nie zostawię nawet pod opieką świętego Krzysztofa!) zaalarmowała: ,,ON COŚ NIE CHCE JEŚĆ”. Jezus Maria, jak to możliwe, to chyba nie ON, Cyganka podmieniła! Ale patrzę: ślepka te same, radosne mruczenie ,,mammmmma” to samo, drepcze w jednym kapciu też zupełnie jak moje dziecko. A jednak rzeczywiście jeść nie chciało. Po trzydniowych wczasach z mamą u babci, wróciliśmy do domu. Okazało się, że przez weekend Feliks zupełnie zmienił zwyczaje. Spadek apetytu to chyba wina podjadania między posiłkami i kalorycznych soczków, którym powiedziałam ,,wstęp wzbroniony”, a to sprawiło, że dziecko z powrotem zaczęło jeść całe michy o normalnych porach. Tylko styl jedzenia uległ zmianie. Przede wszystkim: koniec z siedzeniem na dupsku! Owszem, usiedzi toto może przez 4 łyżki na kanapie (nagle dostał alergii na swój jedzeniowy tron dla maluchów), ale po tym czasie już coś go tam innego wabi… A to trampki taty w przedpokoju, a to wycieczka do kuchni, a to znowu rzucenie piłką. Gdy zaspokoi ciekawość i nagłą potrzebę zmiany miejsca, grzecznie wraca i słodkim ,,MNIAM MNIAM” oznajmia, iż czas na kęsik. Karmienie dziecka w ten sposób wydłużyło się trzykrotnie, ale przynajmniej nikt się nie denerwuje, ani mama, ani dziecko. Gdy pierwszy głód zostaje zagryziony lub zażuty, Feliks usiłuje pokazać, że umie już sam jeść i czyni to na wszelkie możliwe sposoby. Na razie jednak zgodziłam się jedynie na to, że pozwalam mu oblizywać łyżkę, na którą sama uprzednio nałożyłam jakąś gęstą potrawę (z rzadszymi to nie przejdzie!). To jednak małemu nie wystarcza i chce sam sobie nakładać, ewentualnie szukać u samego źródła i wygrzebać (jeśli zdąży przed moją stanowczą reakcją, jaką jest odsunięcie michy) rączką to i owo. Doceniam te niewątpliwe przejawy samodzielności mojego syna, a jakże. Ale nie wiem, czy jestem gotowa na ich skutki, chyba jeszcze nie – szkoda mi czasu na wyścielanie pokoju folią…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>