No i wróciliśmy!

Jesteśmy nazad!! Wycieczka pod każdym wzgledem udana. Ludzie życzliwi, chociaż trzeba przyznać,że niektóre cechy ich mentalności zaskakiwały nas… Pozytywnie lub wręcz przeciwnie. Ale do rzeczy! Bo przecież najważniejsze jest to, że wytrzymaliśmy bez malca a on bez nas! On bez nas bawił się setnie. Po raz kolejny babcia Ilonka i dziadzia Danielek pokazali, że można na nich liczyć. Feliksik był na placu zabaw, uczestniczył w zakupach, nauczył się grać na bębenku i mówić tup tup tup, podszkolił włażenie po schodach i… urósł!!!
Kiedy zajechaliśmy do domku babci i dziadka, nasze małe-małe spało. Pierwszą osobą, którą zobaczył po przebudzeniu, byłam ja. Pretensje i żale trwały nadspodziewanie krótko, bo nawet nie minutę. Tata pograł synkowi na drumli i już pełne wybaczenie. A potem już się od mamy nie chciał odkleić.
Byłoby jednak zbyt pięknie, gdyby wszystko poszło gładziutko! z naszych obserwacji wynika, że synuś zrobił się …niegrzeczny. Czy to jeszcze kara dla nas,że na tak długo go opuściliśmy, czy zapomniał o zasadach, jakie tu panują?Nie wiem, nie chcę o tym myśleć. Na razie opuściła mnie chęć wyjazdu do Bośni- bo jednak po tych 5 dniach byłam już maksymalnie stęskniona, nie wyobrażam sobie tych dni 10! Ani nawet 7! Ale pożyjemy, zobaczymy… Póki co mogę z czystym sumieniem poradzić wszystkim rodzicom, że jeśli mają możliwość- niech jadą! Gdziekolwiek, byle odpocząć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>