ZOO

Tym razem piszę aby zrelacjonować wycieczkę, bez narzekania na kondycję społeczeństwa oraz utyskiwań wychowawczych. Otóż wczoraj wybraliśmy się na rodzinną wyprawę do ZOO w Gdańsku (nie mamy daleko, 20 minut pieszo do autobusu, który dociera pod bramę ZOO w 4 minuty!). Skład grupy: 2 mamy, jedna babcia, jeden tata i dwoje dzieci. Dzieci oczywiście miały najmniej zrozumienia i pasji w sobie, w przeciwieństwie do żądnych przekazywania piękna świata rodziców. Ale to dzieci – mój Felinder i córunia kuzynki, 9,5 miesięczna Edytka nadawały tempo i rytm zwiedzaniu. Okazało się, że słoń, który miał wzbudzić najwięcej emocji, przez Edytkę nie został wcale zauważony, a przez Felcia skwitowany jedynie beznamiętnym ,,hoł hoł!”, co miało prawdopodobnie oznaczać, że psa to on już widział, a że ten jest nieco większy to co? Nie będziemy z tego powodu robić afery.
Przerwa na kawę i gofra dała nam powera do dalszego uświadamiania naszych pociech, że świat zwierząt to nie tylko te sierściuchy pod blokiem. Ku mojemu zaskoczeniu, Feliks zwrócił uwagę na drapiącego żółwia w terrarium – myślałam, że jego psychika jeszcze nie dojrzała na tyle, by potrafił podziwiać coś tak flegmatycznego i pozbawionego futra, jak gad- a jednak! Jednak największy zachwyt wzbudziły w moim synku papużki nierozłączki, buszujące w przestronnej wolierze w ilości dziesiątek sztuk, różnobarwne, ruchliwe i piszczące. Stłumiły się przy tacce z owocami i ziarnkami, dziobiąc zapamiętale pyszne ptasie kąski – i znowu Feliks pokazał, że go nie doceniałam, z rozkoszą wymlaskał bowiem ,,mniam mniam” w odpowiedzi na ten miły widok! Po ok. dwóch godzinach maluchy zasnęły w wózkach niemal jednocześnie. Feliks nieco bardziej zaciekle się bronił przed snem, siadając co chwilę, choć mama nakłaniała, by jednak się ładnie połóżkał. Przy okazji nauczył się nowej sztuczki – gdy komunikowałam chłopcu, że jest zmęczony, on z rechotem zwalał się do pozycji leżącej bez żadnej asekuracji. Po czym oczywiście znowu siadał. Po jakimś czasie jednak poddał się i lulał sobie słodko, podczas gdy my podziwialiśmy sowy śnieżne, bawoły i jaki.
Pobyt w ZOO trwał prawie 4 godziny. Dotleniliśmy się porządnie, spotkaliśmy inne dzieci i zobaczyliśmy zwierzęta! Trzeba będzie to jeszcze nieraz powtórzyć, może w końcu bajtle zrozumieją, że żyrafa i słoń to atrakcja?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>