Laaaaato po raz kolejny

Najgorsze upały za nami. Gdy trwały, stałam się magistrem, imprezowaliśmy na wsiach, Feliks polubił jeziora i morze (nareszcie!), a także poznał smak lodów. Zostaliśmy zmuszeni do zakupu moskitiery, sandałków i dodatkowych krótkich spodenek z myślą o delikatnym zdrowiu naszego syna. Syn pokochał samoloty i dał się przekonać do picia wody poza domem (wcześniej z nieznanych komisji przyczyn nie chciał tego robić). Rodzice nauczyli się (szczególnie mama) gotować obiady, bo dziecko nie chce już jeść swoich ultrazdrowych przecieranek tylko kotleta na widelcu, ewentualnie ziemniaka w mundurku dzierżonego w dziarskiej garstce.Garstki nadal pulchne i małe, zdają się być stworzone do nieskończonego całowania. Chwila przerwy, idę wyłączyć gaz pod ryżem i jajkami…
Dzisiaj odwiedzi nas Marcina siostra oraz jej dwuipółletni synuś, Maksymilianek. Maksymilianek to chodząca radość i kochane słoneczko cioci od samego dnia jego narodzin. Jeszcze wtedy nie byłam chyba oficjalnie uznana w rodzinie za ciocię Maksa, z jego pełnoprawnym wujkiem prowadzałam się dopiero osiem miesięcy. Nikt nie przewidywał, że dotrwamy razem do chrztu – pięć miesięcy po przyjściu malca na świat, kiedy jako ,,osoba towarzysząca” ojca chrzestnego, zajadałam się szparagami przygotowanymi przez dumnego ojca, znakomitego kucharza (tych szparagów nigdy nie zapomnę, pierwszy raz widziałam i jadłam taki rarytas!), już mówiono : ,,Maksiu, pójdziesz do cioci?”. Maksiu jeszcze nie umiał odpowiedzieć. Ale ja go i tak brałam, a jakie to było cudowne uczucie, tulić niemowlaka, który wił się jak pluszowy, ciepły, suchy węgorz i wydawał pomruki, wyjątkowo duuuży kociak. Po trzech miesiącach od tego wydarzenia byłam w ciąży. I już nikt nie śmiał odmawiać mi prawa do ciociowania Maksiowi, którego – nie przesadzam – kocham i autentycznie cieszę się na myśl o spotkaniu z tym małym chłopcem.
Upały póki co za nami. Ubrałam trochę dłuższą kieckę, a moro buksy Felcia na szafce leżą w pogotowiu. Na razie czekają na koniec jego przedpołudniowej drzemki, którą wykorzystać zamierzam częściowo na sprzątanie, a częściowo na ratowanie domowego budżetu pisaniem beznadziejnych tekstów na strony www. Dziś kolej na elaboraty na tematy związane z instrukcjami BHP. Moja nieskrywana pasja. Nie mam o tym zielonego, ale co mi przeszkadza dzielić się odpowiednio zredagowaną wiedzą z innych stron www. Tak czy siak, paczka pieluch za to będzie. No to pa pa!- gdybyście tylko słyszeli, jak słodko wymawia pa pa moje dziecko…!!

Jedna myśl nt. „Laaaaato po raz kolejny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>