Przez okienko

Teraz napiszę o uczuciach, jakie towarzyszyły mi, gdy zobaczyłam, co porabia moje dziecko, a mianowicie oglądało ono sobie pieski przez otwarte na oścież okno, stojąc na łóżku i opierając się o parapet. Zastanawiałam się, czy pisać o tym w internecie, przecież zaraz odpowiednio przeszkolone osoby mogą namierzyć moje IP i zawiadomić policję, która mnie aresztuje za niesprawowanie opieki nad dzieckiem, a ono samo trafi Bóg wie gdzie, chociaż zgodnie z obowiązującymi od niedawna przepisami powinno znaleźć się u najbliższej rodziny, np. babci i dziadzi. Proszę państwa, jestem absolutnie poważna. To, co zobaczyłam, sparaliżowało mnie, na szczęście nie dosłownie – dzięki temu mogłam podejść do dziecka i kontynuować sprawowanie opieki. Poczułam nagły ścisk w klatce piersiowej – dziwne, bo dopiero, gdy już trzymałam za bluzkę od piżamy mojego syna. On dalej sobie patrzył, zdając relację z poczynionych obserwacji, np. słodkim ,,łuł łuł!”, co miało oznaczać psa albo charakterystycznym charczeniem, gdy pojawiała się wrona, sroka lub kawka. Ja bez słowa, nie zamykając okna, przygarnęłam lekko malucha do siebie i pocałowałam w główkę. Uśmiechnął się zdawkowo, jakby chciał powiedzieć: ,,mamo, nie zasłaniaj mi widoku, fajnie, że jesteś, ale nie musisz przeszkadzać!”. Wtedy dopiero ośmieliłam się zapytać: ,,Co, patrzysz przez okienko? Piesek był?”. Zaczęłam sobie przypominać, jak bezwzględnie bezbronny był jeszcze niedawno. Teraz mam łzy w oczach, bowiem jego bezbronność nie zmieniła się znacząco, a jedynie on sam myśli, że jest inaczej. Ma rok i niespełna trzy miesiące. Mieszkamy na trzecim piętrze.
Przecież nie będę go karać ani krzyczeć za to, że tata nieopatrznie zostawił otwarte okno wychodząc do pracy. Nie zostawia się tak okna, gdy na salonach buszuje maluch. Tata się zapomniał, a mamie nie chciało się upewnić, zajrzeć i zamknąć. Za to dziecku zachciało się popatrzeć na pieski. Przeraża mnie metafizyka TEGO. Bo niby wszystko takie upiornie proste i zwyczajne – roztargnienie, przewietrzanie domu dla zdrowia, lenistwo, nuda, śniadanie, piżama, pieski. Gdyby spadł, nie przeżyłby. Nasze dziecko by umarło. Jego spadanie trwałoby kilka sekund. Mamy, tatusiowie, uważajmy na okna…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>