No w końcu :)

Dziś oddałam dziecko do żłobka na ponad 3 godziny, miałam już bowiem dosyć robienia na pół gwizdka tego, co powinno być robione porządnie!!! Poszłam do domu, kupiłam po drodze chleb, poprawiłam i przepisałam opowiadanie na konkurs, zjadłam obiad i zdrzemnęłam się. Malucha po pracy odebrał Marcin. Okazało się, że: a) gdy tata się pojawił w placówce, dziecko bawiło się w najlepsze b) na widok taty mało nie dostało zawału ze szczęścia, ale nie manifestowało swojego przywiązania rykiem, raczej ufną radością c) w domu na widok mamy zaczęło piszczeć i poleciało kwiląc ,,tati, tati” w objęcia ojca. Czuję się, jakbym przebiegła maraton. W końcu się udało. W końcu mały cycuch, od którego nie mogłam uciec nawet na 5 minut, pokazuje, że dorasta psychicznie do mentalnego odcięcia pępowiny. Kocham moje dziecko, ale nie należę do matek, które byłyby zazdrosne o każdy przejaw jego uczuć. Może ze mną coś nie tak, ale rozpiera mnie duma, gdy widzę, jak mały lgnie do dziadzi czy taty albo gdy słyszę, że NARESZCIE nie wył wśród dzieci tylko się czymś zajął. Autentycznie się cieszę, bo bez stresu i wyrzutów sumienia pójdę na ten staż, a potem do pracy. Po godzinach będę miała siłę zająć się dziecinką. Jestem szczęśliwa.
Druga sprawa: Marcinek. Humor mu się znacznie poprawił, gdy przekonał się, jak dziecko potrafi kochać rodzica- niekoniecznie mamę. Feliks kocha tatę i nareszcie ma okazje by to okazywać, a tata szaleje ze szczęścia. Nasza rodzinka ma teraz dużo powodów do radości. Mały też się przyzwyczai do rytmu takiego właśnie… Już nie będę bredzić, że dziecko pasuje do matki. Dziecko pasuje tam, gdzie się dobrze czuje. Raz do mamy, potem do taty, raz do cioci, raz do dzieci, raz do psa. Nie należy dorabiać ideologii i snuć wywody, jakie to dziecko jest wyjątkowe i trudne w obsłudze dla innych osób niż matka. A co to za opinia, że niektóre dzieci po prostu się nie nadają do żłobka czy przedszkola? Jak widzicie, rosną mi skrzydła, oznaką tego jest krytykowanie innych systemów wychowawczych, niż mój własny… Przepraszam, ale tak się cieszę, że coś wypaliło. No, w końcu!!!

Jedna myśl nt. „No w końcu :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>