Chłodne czółko

W końcu, po dwóch trudnych dobach, całuję mojego synka w czółko na dobranoc i czuję przyjemną, letnią, suchą skórkę. Jeszcze wczoraj była ona czerwona, lepka, rozpalona, a maluch pojękiwał przez sen, rzucając się po całym łóżeczku. ,,Co cię boli, rybeczko, no co?”- odpowiedź jest martwiąca, palce aż do łapki pogrążone w buźce, smoczek stuka nerwowo o ząbki, ich właściciel, wzięty na ręce, drętwieje i zanosi się płaczem. Nie wiadomo, czy mu zimno, czy gorąco- wszak, gdy temperatura rośnie, człowiek trzęsie się z zimna i na odwrót – gdy gorączka opada, pocimy się okropnie. Skąd wiedzieć, czy obolałe dziecko akurat marznie, czy się pali, skoro cały czas jest tak samo nagrzane? Mama się boi, wzywa pogotowie, tam mówią, że do samej gorączki nie przyjadą. Dzwoni do lekarza wyjazdowego, to krzyczy na nią, że dobę dziecko się męczy i dlaczego dopiero teraz coś robię. Po połączeniu z pediatrą, słyszę, że mam jeszcze dzień poczekać. Paranoja, czekam.
Czekać na co? Na co ma czekać matka, której pierwsze i jedyne maleństwo rzuca się w gorączce, nie dającej się zbić, płacze i wyraźnie cierpi? Naczytał się człowiek o sepsach i zatruciach, to w każdym kichnięciu widzi apokalipsę. A tu mija dzień i dziecko radosne, owszem- słabe, ale zjada chętnie śniadanie i chce jeździć na swoim brumbrumie. Jedni mówią: idź z nim do lekarza, inni: nie trzeba od razu latać po przychodniach, w internecie same masakry opisują, jesteśmy sami w domu i nie mamy zbyt dużego wyboru. Więc czekamy. I gorączka mija, czółko jest chłodne, hura!
Już trzeci tydzień chodzę do ,,pracy”. Przy okazji codziennie wysyłam przynajmniej 5 aplikacji. Już mi wszystko jedno. Atakuję biura, sklepy i hotele. Weekendy lub dni powszednie. Postanowiłam podnieść też swoją wartość na rynku pracy, zrobić prawo jazdy i jakieś szkolenia. Na razie zapisałam się na jazdy dodatkowe (kurs już dawno zrobiłam, ale prawka jak nie miałam, tak nie mam…) i na szkolenie: ,,Profesjonalna asystentka”. Potem zobaczymy, co jeszcze da się zrobić. Niestety już trochę mam dość tego wszystkiego, brakuje mi Felunia, gdy jestem cały dzień poza domem, ponadto pojawia się jakaś frustracja- nikt mnie nie chce zatrudnić, dlaczego? Przecież mam tyle zapału, jakieś tam doświadczenie, jestem inteligentna i wykształcona, a NIKT MNIE NIE CHCE!!! Co za żal, na prawdę, ludzie, jeśli chodzi o humor, to doświadczam równi pochyłej…

Jedna myśl nt. „Chłodne czółko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>