Edik

Nie chce mi się w ogóle pisać, bo jestem wykończona po całym tygodniu dość wytężonej pracy. Uznajcie mnie za wariatkę, ale staram się póki co udowodnić, że się nadaję i powinnam dostawać premie. Tak, tak, po 2 tygodniach,a w sumie to chyba po 3, zresztą- bez znaczenia, tu nie chodzi o chore ambicje tylko o to, że nie stać mnie na piłkarskie zajęcia dla dziecka. A propos, jutro idziemy na próbne bezpłatne, jak nie zapomnę i znajdę chwilę, to nie omieszkam napisać.

Nie chce mi się pisać, ale mieliśmy przez 2 dni couchsurferów z Kaliningradu- rodzinkę z synkiem z maja 2009. Brzmi znajomo, prawda? Synek miał na imię Edik i był rozkoszny. Słodki i śliczny. Poza tym tulił się do mamy, nie broił, nie awanturował się. Ideał? Oceńcie. Edik (takie rosyjskie zdrobnienie Edvarda) przynajmniej raz na pół godziny dobierał się mamie do cyca. Podobno budzi się w tym celu nawet kilkanaście razy w ciągu nocy. Nie mówi za dużo, raczej wydaje dźwięki. Jedzenie łyżką, jak również jakiekolwiek inne przejawy zdolności do samoobsługi- w sferze marzeń. Tak patrzałam na tego ultraspokojnego, wręcz niepokojąco momentami grzecznego chłopczyka i zastanawiałam się, który z dwójki maluchów w tym domu na chwilę obecną może mieć jakieś zaburzenia. Ten sam wiek, podobne wymiary, a jeśli chodzi o osobowość- dosłownie 2 różne światy.

Ulubiona zabawa Edika: grać grającą zabawką non stop. Muzyczka się kończy, trzeba włączyć. Na okrągło. Feliks do takich grajek ma stosunek, który określić można jako umiarkowaną tolerancję, raczej traktuje je z ograniczonym zainteresowaniem. Jego 3 ukochane zajęcia to oglądanie książeczek, zabawy z piłkami oraz nieodzownie jeżdżenia brum brumkiem. Na dalszych miejscach wymieniamy huśtawki, sztućce, kosmetyki, wszystko w zależności od nastroju i ciśnienia. Edik skradał się cichutko, można było w ogóle nie zauważyć, że się przemieszcza, niczym nie wadził, nie brał czego mu nie wolno, a jednocześnie jest to pogodny chłopiec, płakał chyba tylko raz, gdy bardzo zmęczony wrócił ze spaceru nad morze. Feliksika nie da się przeoczyć, bierze wszystko, oznajmia to głośno, domaga się, by mu dawać też inne rzeczy, tupie, kręci się, śmieje, lata, udaje bociana, robi specjalnie bam, żartuje sobie z rodziców (np. na naszych oczach chowa zabawkę i mówi, że jej nie ma, gdy jej zaczynamy niby szukać, demaskuje swój żart i się z naszej głupoty naśmiewa…),chce oglądać baję, chce (lub nie chce) iść do dzieci, no po prostu jego charakter sprawia, że nie ma mowy o tym, by go jeszcze nie traktować jako pełnoprawnego, decyzyjnego członka rodziny. Edik realizował się raczej wciąż w roli dzidzi. Rozkosznej, ale jednak dzidzi.

Nasz chłopiec także jest dzidzią, np. teraz. Śpi ze smoczkiem w buzi przytulony do pluszowego misia. Powtórzę się- chwilo trwaj!…

Jedna myśl nt. „Edik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>