Zawieja

Minusowe temperatury, ślizgawica i zawieja taka,że Feliksika udało mi się w ostatniej chwili złapać, gdy robił bam, porywany przez wicher! Gdy się brnie pod wiatr, tysiące lodowatych igieł wbija się w twarz. Wirujący śnieg oślepia i paraliżuje i tak zgrabiałe palce. Super- a to dopiero listopad. Ciekawe, co będzie w styczniu. Masakra! Chcę lata…

Dziś nabawiłam się wrzodów żołądka i zawału serca, skarbówka mnie wzywa, naliczają mi kary i stresują tak, że nie mogę się ruszyć. Doszło do fatalnej w skutkach pomyłki w pewnym domu kultury- pracuje tam nasz przyjaciel, kiedyś podałam mu po coś tam swoje dane, wiem, że miałam komuś pomóc, dokładnie nie pamiętam o co chodziło. Teraz okazuje się, że zataiłam dochody za rok 2009 (dochodów żadnych nie miałam, a szkoda) i oni robią dochodzenia. Mogę pozwać ten dom kultury- mogę, ale po co mi to? Ewidentnie wtedy wina byłaby po stronie Radka (to ten przyjaciel), a ja nie chcę go zamykać we więzieniu!!!On zresztą też się spiął, gdy przedstawiam mu problem- i obiecał każdą możliwą pomoc. Chciałabym w ramach rekompensaty zażyczyć sobie taksówkę ze żłobka na chatę do końca mrozów. Aż tyle chyba jednak ta kara nie wyniesie…

Co tam jeszcze nowego- a, miało być to i owo na temat zajęć piłkarskich dla maluszków. Super sprawa! Felunio po raz kolejny mnie pozytywnie zaskoczył. Na początku interesowały go tylko piłki, ale dał się przekonać, że zabawy wymyślane przez ciocię są bardzo fajne! Na prawdę się starał, żeby mu wszystko wychodziło, a na końcu w ramach nagrody dostał naklejkę na koszulkę z napisem ,,Udało się!” i dumnie obnosił się z nią, epatując miną, jak u małego pawika! To było doprawdy rozkoszne, myślę, że też bardzo rozwijające. Owszem, w podobne rzeczy można bawic się w domu, ale nie zawsze wychodzi, wiadomo, że w domu nie ma takiej motywacji, także dla dziecka. Tu były inne maluchy, ciocia i przed nimi trzeba było się popisać! Przed rodzicami? Też coś, przecież i tak chwalą i kochają za każde słowo, każdy uśmiech, każde klaśnięcie w łapki, przed rodzicami starać się aż tak nie trzeba. No i nie dają naklejek.

Może uda mi się zmienić pracę. Ta, którą mam, podoba mi się, bo daje mi satysfakcję i nie jest monotonna, każda rozmowa to coś nowego. Ale wolałabym coś bliżej domu i bardziej stałego- system prowizyjny jest fajny, jeśli już się uda wdrożyć w temat i te wyniki są. U mnie wyniki są coraz lepsze, ale myślę, że jeszcze długo nie będę zarabiać tam kokosów, a podstawa jest jednym słowem nędzna. Gdybym za to, co robię, otrzymywała atrakcyjniejsze wynagrodzenie, trzymałabym się tego do emerytury! A tak to nie mam oporów, by próbować czegoś innego. Nie wiem, czy lepszego, muszę tam trafić. Chodzi konkretnie o centrum edukacyjne dla dzieci i młodzieży, takie miejsce wesołej nauki, gdzie można przeprowadzać eksperymenty, organizować edukacyjne urodziny i mądrzeć już w wieku 4 lat. To jedno z tych miejsc, do których wysłałam CV jeszcze zanim się zniechęciłam, tzn. nie odpowiadając na ogłoszenie, ale po prostu, bo profil działalności firmy był moim zdaniem ok. To było… Ehh! Chyba jeszcze w sierpniu, no może we wrześniu. Tak czy owak, ponad 2 miesiące temu. Dostałam od nich dzisiaj maila, że zaistniała możliwość rozszerzenia zespołu i są zainteresowani rozmową w sprawie pracy- ze mną. To jest jakaś opcja. Poprosiłam o wyznaczenie terminu na jakiś weekendowy dzień i wyobraźcie sobie, że się zgodzono!!! Nie ukrywam, że wiążę z tą sprawą dość duże nadzieje, ale zobaczymy. Ale zaraz, zaraz, powiem wam, na czym wg mnie polega wyższość pracy w tym centrum edukacji nad tą aktualną (przypominam- jestem specjalistą ds.klienta w portalu ślubnym…). Wymienię te ,,wyższości” w punktach: 1)praca w ruchu, nie cały czas przy komputerze 2)kontakt z różnymi ludźmi, bezpośredni, przede wszystkim- z dziećmi 3)przystanek autobusu jest bliżej naszego domu niż przystanek kolejki miejskiej… 4)może godzin do pracowania będzie ogółem mniej, a to oznacza więcej czasu spędzonych z synusiem 5)stawka zapewne godzinowa, zatem łatwiej przewidzieć ile na rękę dostanę, nie będzie takiego ciśnienia- chyba. Bo tak na prawdę sobie tutaj wypisuję, a jeszcze na rozmowie nie byłam i warunków nie usłyszałam. Kończę już te wypociny. Na pewno dam znać, jak coś się okaże!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>