Głód narkotykowy- c.d.

Wczoraj moi rodzice zabrali Feliksa do siebie na 2 dni. Zima, śnieg i mróz, moja mama za bardzo nie ma jak tu dotrzeć, a w żłóbku wykupione tylko 3 dni, bo na więcej póki co nas nie stać. Maluch wieczorem zasnął bez problemu, ale dzisiaj w dzień nie spał- brak smoczka. Czyli mociek potrzebny jest tylko do zasypiania dziennego. Masakra. Wczoraj koniec końców usnął ok. 15.30 na 1,5 godz., jakoś tak. Dziś u mojej mamy już nie dało rady. A miało być coraz lepiej, ja już nie wiem, co o tym myśleć!! Moja mama: znęcacie się nad dzieckiem. Marcinek: smoczek powoduje próchnicę i wady zgryzu! Internet: nie zastępuj dziecku siebie smoczkiem, ono potrzebuje ciebie a nie smoczka. Paranoja. Co do mnie, to żal mi go niemożebnie. Mamy dziś z Marcinkiem 2 rocznicę ślubu, a myślę tylko o Feliksiku, jak strasznie cierpi. Idziemy dziś wieczorem do kina 5D, potem na lody. Marcinek robi spaghetti. Niedługo wypłata. Same pozytywy, a w głowie tylko ten piekielny kwik.

Wczoraj jako Śnieżynka poradziłam sobie nieźle i dzięki zastrzykowi gotówki mogłam wysłać do 29 osób kartki świąteczne z wizerunkiem naszego smyka, zamówione w drukarni. Rk temu zrobiliśmy taką samą akcję, wszyscy gratulowali pomysłu i ucieszyli się z takiego dowodu pamięci. Nikt już kartek tradycyjnych nie wysyła, to my na złość tej smutnej tendencji pójdziemy do prawdziwego fotografa (na szczęście mamy jednego takiego geniusza wśród przyjaciół, ale o tym już chyba szepnęłam słówko?), zamówimy kartki w drukarni, ja wypiszę (dla każdego coś miłego i INNEGO, a nie wzór skopiowany przez automat), kupię znaczki z wypłaty dla Śnieżynki i wyślemy!! Polecam, bo radość ogromna. Z wysyłania i dostawania chyba też.

No i rozmowa- byłam rano w tym Parku Edukacji czy jakoś tak. Pani miła, trochę na zabieganą wyglądała, ale poza tym ciężko ją rozgryźć. Trudno mi też powiedzieć, jakie wrażenie zrobiłam. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ta osoba to … uwaga… kuzynka kuzyna mojego męża, o czym wiem z fejsbuka, bo tam zaczynam rozwiązywać wszystkie moje problemy międzyludzkie ostatnio i jestem na bieżąco. Niestety kuzyn z kuzynką są podobno skłóceni, więc nie mogłam liczyć na żadne poplecznictwo. Szkoda, bo mogłabym tam lepiej zarobić, nie nudzić się i dużo ciekawych rzeczy nauczyć. A tak mam czekać na telefon nawet do stycznia, więc nikłe nadzieje, jak znam życie. A jak nie znam? To może okaże się, że jednak mnie tam przyjmą i będę żyła długo i szczęśliwie aż do kolejnego szukania zatrudnienia, bo ja chcę w końcu umowę o pracę, a nie zlecenie. No cóż, pewnie jeszcze się pomęczę zanim zasłużę – dosłownie zaSŁUŻĘ.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>