Infekcje wszechobecne

No cześć. Długo mnie tu nie było, bo nie chciałam was zamęczać narzekaniem, a tak się składało, że było na co. Przede wszystkim od ponad tygodnia kolektywnie chorujemy. U malucha przybiera to oczywiście najbardziej niepokojące formy. Zaliczyliśmy już lekarza, nieobecności w pracy, ciężkie czasy w trakcie kurowania u babci (pogoda tragiczna, ja muszę chodzić do pracy, a maluch niezbyt kwalifikował się do żłobka), która też była chora, ryki, piski, problemy ze snem u całej rodziny. Wymioty, biegunki, zapalenie zatok, zaropiałe do granic przyzwoitości oczy, katar, kaszel, alergie i depresja. To ostatnie zwłaszcza u mnie. W międzyczasie byłam nawet na jednej rozmowie kwalifikacyjnej, żeby nie wypaść z wprawy, więc jak widzicie na prawdę nastrój i okoliczności nie sprzyjają radosnym macierzyńskim wywodom!

Jedno fajne: zostałam doceniona! Piszę dodatkowo płatne (i to dość satysfakcjonująco…) artykuły na ,,mój” portal ślubny!!!! Moja szefowa i jednocześnie redaktorka naczelna portalu pozwoliła mi na próbę, żebym się odczepiła, napisać jakiś artykulik, co od razu tego samego dnia uczyniłam. Efekt? Szefowa rozpłynęła się w pochwałach, mam pisać, pisać, pisać! Mogę sama nawet tematy wymyślać, chociaż gotowe też czasami dostanę. Podreperuję budżet no i będę robić to, co umiem, co kocham, w czym się realizuję! Pisanie na dowolny temat to właściwie jedyna czynność, która jest w 100 %-ach MOJA. Pisałam już o weselu na Mazurach i w górach, dzisiaj machnęłam najnowsze trendy w sukniach ślubnych. Myślę,że Rozalia (jestem z szefową po imieniu, jednak prawdziwego nie podam…) jest gotowa zrezygnować nawet z usług firmy, która jej pisała dotychczas, zamierzam udowodnić, że tak będzie lepiej, bo ja piszę lepiej. Tu akurat nie mam kompleksów i nie będę udawać, że jest inaczej.

Wczoraj byłam z Marcinkiem na imprezie urodzinowej naszej przyjaciółki. Fajnie się tak spotkać, jednak ze względu na pogodę (mróz niemiłosierny) oraz ogólny nieżyt (nosa i wszystkiego innego) ciężko było mi czerpać pełnymi garściami z dobrodziejstw wynikających z przebywania w doborowym towarzystwie. Marcinek był trochę naburmuszony, bo wyznaczyłam mu dość radykalny limit, jeśli chodzi o piwo i go nie przekroczył, bo schowałam portfel. Boże, jak to brzmi. Niezłe czasy nadeszły, nie ma co. Kiedyś łoiliśmy razem i bez limitu, teraz mnie przypadła ta superwdzięczna rola WYZNACZAJĄCEJ i dodatku egzekwującej- masakra… No ale niestety, w domu spało dziecko pod opieką innej przyjaciółki (opiewanej już cioci Justyny), dziecko, którym na drugi dzień trzeba się było zająć. Ponadto święta za pasem, kasy nie ma, a jeszcze nawet wszystkie prezenty nie są kupione. Nie wspominam nawet o niezapłaconych rachunkach za 3 telefony, których to realizację każde piwo kupione w knajpie odwleka na Bóg wie kiedy. Tylko czemu ja się tym martwię, skoro to wspólne rzeczy? Ehhh…. Nie mam pretensji, bo jestem w stanie to utrzymać w ryzach, powinnam być z siebie dumna. Niby jestem, bo jakoś to się kręci w dużej mierze dzięki mnie, niemniej jednak wczoraj było mi na prawdę głupio, że muszę się uciekać do takich sposobów. Beznadzieja?

Feliks nie mógł dziś usnąć po południu. 3 godziny płaczu, szantażu, jedzenia zimnego, starego obiadu, picia, wylewania, piszczenia i wołania. Jestem wykończona. W końcu zasnął jakieś pół godz.temu, ale co to będzie wieczorem? Obudzi się o 18, a o 19 go położę i będzie to samo? Może już w ogóle go nie kłaść za dnia, jeśli to dla niego taka trauma? Nie mam pojęcia, co z nim robić, fakt faktem, że odkąd nie dziumdzia smoczka sen w ciągu dnia jest w tym domu raczej nerwowym tematem. Nie zawsze, bo np. wczoraj usnął bez większych (!) ceregieli, a i w żłobku podobno najczęściej jest ok. No i już nie wiem, kończę, bo muszę zrobić aniołka. Życie…!

Jedna myśl nt. „Infekcje wszechobecne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>