Co tak pięknie pachnie?

Zadałam to pytanie, wchodząc do kuchni, w której Marcinek akurat robił obiad. Po sekundzie uzmysłowiłam sobie: ,,Czuję zapach!!”. Odruchowo zapytałam, nie myśląc o tym, że już ponad 1,5 tygodnia nie czułam absolutnie żadnego zapachu, ani aromatu, ani smrodu. Feliks musiał przychodzić i meldować z rozbrajającą szczerością: ,,kupa”, gdy już pielucha zaczynała mu ciążyć… Ani potraw, ani kosmetyków, ani ziemi w czasie odwilży. A tu proszę- nagle, po prostu poczułam lazanię. Znak, że już bezdyskusyjnie zdrowieję. Owszem, wciąż nie wyobrażam sobie dnia bez przynajmniej 1 dawki środka przeciwbólowego (boli mnie cała lewa strona mojej zmaltretowanej twarzoczaszki), ale chodzę, śmieję się i … ziewam. A wcześniej ziewanie rozdzierało mi mózg na części!!
Piękny weekend za nami. Słońce świeciło, mogliśmy pójść sobie całą rodzinką na dwórek, na plac zabaw, porobić zdjęcia. Dzisiaj, gdy wracaliśmy z nadmorskiego parku, Feliks, wylatany i wymrożony na zjeżdżalniach, a w wózeczku opatulony kocykiem… zasnął! Boże, ja nie pamiętam, kiedy to spało na spacerze. W ogóle, kiedy to było we wózku, bo raczej z przyczyn logistyczno- technicznych nie używamy go na razie. A tu proszę- tak się musiał synuś dobrze czuć, że po prostu uciął sobie drzemkę. Zdążyliśmy dzięki temu jeszcze bez problemów zrobić zakupy, normalnie to sklepy raczej omijamy, gdy pod opieką mamy nasze słoneczko. I to nie dlatego, że szantażuje i histeryzuje, byśmy mu coś kupili- o nie, jemu takie zachowania są całkowicie obce. Feliś po prostu nienawidzi zakupów. Nudzi się, meczy go nerwowa atmosfera przy kasach i półkach sklepowych. Być może wyczuwa napięcie rodziców, bo my również – szczególnie ja- nie przepadamy za zakupowym klimatem. Jeszcze pół biedy, gdy za piątaka można wziąć takie specjalne auto wyposażone w koszyk na zakupy, w którym maluch siedzi i robi ijo ijo przez CB radio. Ale dziś nie mieliśmy nawet gotówki na takie atrakcje, więc ucieszyliśmy się, że rybka przespała newralgiczny moment. Ucieszyliśmy się jeszcze bardziej, gdy po przyjściu do domku i położeniu rybki do łóżeczka, zasnęła ona snem kamiennym na kolejne 2 godziny z hakiem. Byłam w szoku, bo takie coś to w ogóle nigdy się nie zdarzyło, żeby po śnie spacerkowym, nasze małe przedłużyło go sobie jeszcze w domku. A dziś- niespodzianka! W dodatku taka, dzięki której sami pospaliśmy…
W domu od jakiegoś czasu nie zakładamy już synkowi pampersów. Lata w gołej dupie, gdy jest cieplej albo w tetrówce i spodenkach, gdy wyczuwamy chłodek. Wczoraj nie było sukcesu, kilka par majtek zasikanych (i nie tylko, bo jeszcze nie wiedzieć skąd przyplątało się chłopcu jakieś krótkie rozwolnienie), podłoga umyta kilkakrotnie. Dzisiaj maluch przez kilka godzin nie chciał zrobić siusiu, wstrzymywał na siłę, bo obraził się na nocnik. Gdy zobaczyłam, że popuszcza i przebiera nogami siedząc w kartonie razem z klockami, wzięłam go i mimo silnych protestów, posadziłam na nocnik. Wrzask, ale zabroniłam wstawać, póki się nie zsika, bo bałam się o jego pęcherz- wstrzymywanie nie jest chyba ok. No i w końcu- hurra! Należne pochwały skarbuś odebrał z ogromną dumą. Tak wielką, że za 15 min, gdy znów mu się zachciało, leciał z 2 metry z popuszczającym pindlem, by tylko zdążyć… Uff, udało się, 3 ostatnie kropelki wpadły do nocnika. oj, brawo, brawo, jaki mądry duży chłopiec. Nie minęło znowu z 10 min i Feliksik złapał się za tę megaodpowiedzialną część (a raczej cząstkę, jak na razie…) i oznajmił: ,,siusiu”. Mama na to: ,,No to już na nocnik”. Feliś poszedł, usiadł, zrobił i zawołał ponownie: ,,siusiu”, co miało znaczyć, że robota skończona. Rodzice rozpłynęli się w zachwycie, wylali siusiu, umyli nocnik i wytarli to, co do niego nie dało rady trafić. No cóż, początki są trudne, ale jesteśmy- jak zawsze- dobrej myśli!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>