Wieje i pada, humor poniżej kreski…

A raczej poniżej dwóch… Przedwczoraj, zagnana objawami, które wskazują już od 2 tygodni na to, że na świecie pojawi się nowy człowiek i to na dodatek w naszym domu, zrobiłam test. Już drugi w ostatnim czasie, bo pierwszy się nie popisał. Kciuki trzymał Marcinek oraz nasza przyjaciółka Justyna. Jedna kreska mocna, druga słaba, więc szaleństwo, bo wynik, jak by nie było, pozytywny. Dziś poszłam do lekarza, by usłyszeć oficjalne gratulacje. Niestety. Po długim badaniu okazało się, że nic się nie okazało. Być może mam jakieś problemy, które mogły te 2 kreski wywołać. Być może jestem w ciąży. Być może?! Jak można nie wiedzieć najważniejszej rzeczy na świecie??!! Czuję się strasznie. Nastawiałam się na nie albo na tak, takiej opcji nie brałam pod uwagę. Zresztą co to za opcja? Chu….wa. Żadna. Mam zapalenie zatok, na prawdę nie jest mi dobrze, idę dziś jeszcze do lekarza rodzinnego po ratunek. Co mam powiedzieć, gdy zaproponuje antybiotyk? Że lepiej nie, bo może, ale nie wiadomo? Wierzcie mi, mam fatalne myśli.
Myślę, że to nie dorośli decydują się na dzieci, ale dzieci na dorosłych. Wierzę, że jest w niebie baza aniołków,które czekają na swoją kolej zejścia na ziemię. Pokazują paluszkami wybranych przez siebie rodziców i oni się albo spotykają albo, jeśli już się spotkali, umawiają na romantyczną kolację. Albo wyjeżdżają do Albanii na stopa i tam zapominają o reszcie świata… Czasami taki aniołek się jednak pomyli, wybierze mamę, bo jest ładna albo ma takie smutne oczy i chciałby ją pocieszyć, i tatę, bo ma fajną czuprynę oraz ten sam kolor kurtki co mama. W przypadku pomyłki zdarzają się różne dramaty. Ja chciałabym nie zawieźć aniołka, który mnie wybrał, czuję się tym bowiem zaszczycona. Jeśli okaże się, że już następny dokonał wyboru, obdarzając nas tak ogromnym zaufaniem, także weźmiemy to na siebie, by udowodnić jemu i sobie, że wybór był trafny.
Teraz nie wiem, na co czekam. Wizytę, podczas której być może coś się rozstrzygnie, mam 9.02. Jeśli okaże się, że będziemy rodzicami, cały świat będzie tańczył z nami ze szczęścia. Marcinek, widząc te 2 kreski, powiedział z uśmiechem: ,,Tak czułem, że jest nad nami dobra energia”. W przypadku, gdybym jednak w ciąży nie była, zaplanujemy wakacje i będziemy sobie nadal fajnie żyć z naszym synkiem. Tylko ta niepewność jest najgorsza.

6 myśli nt. „Wieje i pada, humor poniżej kreski…

      1. mamanapuszczy--1

        hipoteza o o banku Rodziców przemawia do mnie…Trudno jednak wymagać od pyłku, by uniknął pomyłki.Zachować zimną krew, w momencie jej odkrycia, to dopiero jest wyzwanie! A radować się nią- mistrzostwo świata!

        Odpowiedz
  1. mamanapuszczy--1

    Już wiemy, co następuje: Bank Rodziców jest instytucją charytatywną, aczkolwiek bardzo wnikliwą podczas rozpatrywania wniosków złożonych przez pyłki. Zatem pomyłka wykluczona…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>