Oddycham i jem słodycze!

Cześć:) W końcu odeszła, mam nadzieję, zła passa i wszystko zdaje się układać. Feliksik w tempie ekspresowym wraca do zdrowia. Zjada trzy obiadki dziennie i przesypia 3-4 godz. za dnia, co pozwala mu się regenerować i zbierać energię do szaleństwa. Ja chodzę do pracy, wytrzymuję w niej, piję herbatę z cukrem, bo mi pomaga na napady zmęczenia, a rano wodę gazowaną, bo mi pomaga na mdłości. Powoli, powoli rozprawiam się z jadłowstrętem, który doprowadził mnie do takiego stanu, że lekarze łapią się za głowę, kiedy słyszą, że jestem w ciąży i jednocześnie mi się przyjrzą. W parę tygodni ,,zeszło” mi chyba z 5 kg, wiem, że to niedużo jeśli waży się 100, ale jeśli ważyło się 55, to wierzcie, że różnica jest porażająca- sama nie mogłam na siebie patrzeć :)
Katar już właściwie mnie nie męczy, a kaszel raz bardziej, raz mniej, ale generalnie żyję i mam się dobrze. Wczoraj z okazji Walentynek poszliśmy sobie nawet z Marcinkiem na spacer wieczorem, mimo trzaskającego mrozu! Mamy 2 couchsurferki z Niemiec, które chętnie poczuwały godzinkę przy śpiącym aniołku, więc wykorzystaliśmy je i… zrobiliśmy sobie romantyczną wyprawę z lampionami w kształcie serc, które puściliśmy w niebo. Lampiony były przeogromne (ponad metr wysokości), czerwone, długo się paliły, leciały, leciały i dobrze nas nastroiły. W końcu okazja, żeby pochodzić za rękę. Marcinek już 2 tydzień jest na zwolnieniu i siedzi z Felciem w domu, sprząta i robi obiady. Nie wiem, skąd on ma siłę, bo gdy ja nie pracowałam, obiad robiony przeze mnie to było wielkie wydarzenie raz na 3 dni. Wydawało mi się, że nie mam w ogóle energii, jak tylko maluch spał, szłam w jego ślady. Marcinek twierdzi, że jakoś nie może spać w dzień. Nie wiem, co ja bym bez niego zrobiła.
Co do kruszynki, to chyba jakoś daje radę. Pojutrze znowu idę na USG. Z Feluniem w ciągu całej ciąży byłam 3 razy podglądać rybkę, a tu 3 raz będzie przez pierwsze kilka tygodni! Ale cóż, trzeba kontrolować małe serduszko. Dzisiaj byłam pobrać krew do badań, czyli zaczyna się. Nie byłam gotowa na ciążę, w której muszę (!) monitorować cokolwiek, ale przyzwyczajam się. Nie ma gorszego dramatu niż urodzić trwale chore dziecko, jest to niewyobrażalne dla mnie i boję się nawet myśli, że mogłoby nas to spotkać. I nie będę już o tym pisać, bo wkraczam na niebezpieczne obszary!

4 myśli nt. „Oddycham i jem słodycze!

  1. KaskaA

    Marys, wszystko bedzie okeeejjj. Moze po prostu druga ciaze przechodzisz gorzej (nie zebym byla ekspertem jakims, ale podobno tak sie zdarza), ale maluch nadgoni stracony czas :) Wy macie po prostu taka zajebista karme. Zycze duzo zdrowka dla waszej czworki.
    Jezu jak to brzmi, kiedys bylas Marysia, a teraz jest Was czworo :)

    Odpowiedz
  2. kasia

    Maryś, pamiętaj o swojej teorii, że to dziecko wybiera rodziców, a nie na odwrót. Nawet jeśli będzie miało być chore, to widocznie uznało, że dacie sobie radę z takim wyróżnieniem… Ale tak czy siak wierzę, że będzie dobrze :) Jedno jest pewne: będzie śliczne ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>