A raczej Lilianna oraz Inne Ważne Sprawy

A raczej Lilianna, póki co na tym stoi i już nie chciałabym żeby się zmieniało. Odkąd zaklepaliśmy to imię i tysiąc razy powtórzyłam je na głos, szczebiocząc pieszczotliwie ,,panno Lilianno”, panna Lilianna jest mi dużo bliższa i coraz bardziej nie mogę się jej doczekać. Feliks usnął mi dzisiaj przytulony na kolanach. Głaskałam jego cygańsko brązową łapkę i płową czuprynkę, zdając sobie sprawę, że już niebawem dwie kudłate małpeczki będą się upominały o codzienną dawkę czułości. Te myśli są zupełnie inne od tych, które nawiedzały mnie jeszcze niedawno i napawały nie lada przerażeniem- jak to dwa wózki, znowu przewijanie, jak to nosić dwa lapsy naraz, a co z zazdrością Felcia? Teraz w głowie mam już tylko dwie okrągłe gładziutkie mordki, miękkie noski, a cztery pulchne rączki i stópki stworzone do całowania.
Jakoś ostatnio w ogóle nie chce mi się pisać, przeżywam w sobie to, co się dzieje i się zmienia. Feliks skończył dwa latka przedwczoraj i był to przepiękny dzień, spędziliśmy go we trójkę aktywnie i niezwykle miło. Teraz w weekend czeka nas trochę gości, prezentów, smakołyków. Cudownie jest mieć dziecko tak na prawdę. Jest ono odpowiedzią na wszystkie te niby naiwne pytania, które człowiek zadaje sobie w okresie dojrzewania (u większości jest to jedyny czas, kiedy ma jeszcze jakieś wątpliwości i pyta). Otóż dziecko rozwiewa wszystkie wątpliwości. Sprawia, że nie chce się już o nic pytać, bo banały w stylu: ,,z czego będziesz żyć?”, ,,gdzie znajdziesz pracę?”, czy ,,ile zarabiasz?” wydają się żałosne, gdy ciepła dwuletnia kluseczka opiera śpiącą, kolorami wspominającą jeszcze niedawny obiadek, buzię, na Twoim brzuchu, a tam z kolei podskakuje istotka, czerpiąca z ciebie życie maleńkimi garstkami. Czuję się spełniona. Nie boję się stresów, które mnie czekają w najbliższym czasie: urodzinowych gościn, przeprowadzki, późniejszego wyjazdu za granicę (wciąż bardzo prawdopodobnego). Receptą jest stanowcze odcięcie się od myślenia o sobie i skupienia na dzieciach, które zasługują na najwyższy poziom bezpieczeństwa, a jego poczucie maluje się na ich twarzyczkach, gdy śpią przytulone do mamy.
Wczoraj byliśmy u Kasi i Piotra, żeby zrobić Felciowi jakieś urodzinkowe zdjęcia na placu zabaw nieopodal ich domu. Wincenty spędził czas sesji w chuście, przytwierdzony do Kasi. Z boków wystawały malutkie nóżki obleczone w zielone rajstopki- to oraz jego pozycja przywodziły na myśl żabkę rzekotkę tkwiącą na gałązce. Rodzice smyka martwili się na początku, że zapomnieli smoczka z domu i będzie masakra. A tu proszę- prawie godzinę zielononóżek obserwował spokojnie inne dzieci, zupełnie nie myśląc, że czegoś mu brakuje- była mama, było ciepło i wygodnie. I dlatego do obowiązków rodziców nie należy w pierwszej kolejności zakupienie megaultrawyprawki, ale uświadomienie sobie, jak ważne jest szczere przytulanie. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>