Wesoła niedziela

Marcinek miał dzisiaj wolne, co nieczęsto się zdarza. Dzień zaliczam do jednego z tych radosnych, spokojnych, gościnnych, a jednocześnie bardzo refleksyjnych. Cały dzień gościna, właściwie od świtu, bo spała u nas nasza przyjaciółka Justyna, ciocia wręcz przez Felka ubóstwiana i mająca na niego wpływ niezwykle korzystny. Przy tej to cioci Feliks objawia nadspodziewaną grzeczność, apetyt, inteligencję, chęć do zabaw edukacyjnych i ruchowych, wszystko w oderwaniu od osoby mamy, która może sobie wreszcie trochę odpocząć. Odpoczęłam.

Przed południem przyjechały do nas inne bratnie dusze, a mianowicie Staś ze swoimi rodzicami- o Stasiu było przy okazji Sylwestra. Obawiałam się nieco zachowania Felcia, który, jak wiadomo w relacjach z dziećmi pozostawia sporo do życzenia. A tu kolejna niespodzianka- może trudno mówić o jakichś szałowych wspólnych zabawach, ale po niedługim czasie maluchy się rozkręciły, razem grzebały w piaskownicy i baseniku mimo zmiennej pogody, grały w piłkę z jednym z ojców, wariowały i coś tam sobie nawzajem tłumaczyły podczas oglądania bai. Byłam pozytywnie zaskoczona. Feliksik, zwykle manifestujący różne formy niechęci wobec rówieśników (uczucia takie jak wstręt, strach, zazdrość, nieufność i pogarda są na początku dziennym w bezpośrednich kontaktach…), dzisiaj wchodził ze Stasiem w normalną interakcję! Fakt, Staś jest dokładnie w jego wieku (tydzień różnicy), więc nie trzeba było walczyć o dominację w ministadku. Było na prawdę przyjemnie.

Gdy Staś pojechał do babci ( po kilku godzinach jeszcze wrócił, co uznałam za dobry znak- ludziom się chyba u nas podoba…), poszłam spać, Feluś został wyekspediowany na przymusowy spacerek z tatą (cel: zaśnięcie we wózku, misja zakończona ekspresowym sukcesem) a po ich powrocie (ja nadal spałam i to dłuuuugo) przyjechali do nas kolejni goście, ta wizyta jednak niestety niemal w całości mnie ominęła. A szkoda, bo był Maksio z mamą, atmosfera więc nadal przedszkolno- rodzinna. Po nich zawitali z powrotem znajomi ze Stasiem, a gdy oni udali się do domku, odwiedzili nas inni, zrobił się jednak wieczór i czas było zabarykadować się w sypialni. Gościna ta jednak nadal trwa, więc chyba się skuszę, wszak rybka już słodko śpi.

Felek ma dwa oblicza: jedno to koszmar z ulicy Wiązów, gdy przebywa sam na sam z mamą, szczególnie gdy jest ona niewyspana i ociężała. Drugie pokazuje zawsze w towarzystwie (choćby nawet taty)- oblicze dziecka bezgranicznie uroczego, uśmiechniętego, bezproblemowego. Pierwsze to sikanie w majtki w celu szantażu, rzucanie się na ziemię z jękiem lub wrzaskiem w momentach newralgicznych (np. mama prosi o zjedzenie obiadu a on woli loda), celowe wylewanie picia lub innych płynów (np. siuśków od razu po załatwieniu sprawy na nocnik, nim mama zdąży zareagować) na środek podłogi i towarzyszące temu słowa ,,Cemu to wylewas?”, smarowanie jedzeniem po stole, histeria z powodu brzydkiej, jego zdaniem, koszulki (którą ma na sobie cały dzień i nagle przestaje mu się podobać na tyle, że kontakt z nim jest zaburzony na skutek konwulsji ze złości i przemożnego ryku!) itd. Z tym obliczem mój synuś nie chce się bawić w domu, do jakiegoś stopnia interesuje go tylko oglądanie bajek i picie kakałka. Nie chce też iść na spacer, na który muszę zaciągać go siłą. Na placu zabaw z reguły sytuacja się normuje, acz nie zawsze. Felek potrafi dać na prawdę w kość, ale tylko gdy jesteśmy sami. Gdy jest z nami jeszcze chociaż jedna osoba, zwłaszcza taka, którą on toleruje a tym bardziej lubi, nasz chłopiec to wzór do naśladowania dla wszystkich dwulatków świata. Ja ma wtedy relaks totalny, a jego wszyscy chwalą i zachwycają się, jaki on grzeczny. Nie wierzą mi, że czasem to diabeł wcielony ale w sumie- może to dobrze?

Kocham ogródek przy naszym aktualnym domku. Jest niewielki, ale zielony i zarośnięty, przepływa tu magicznie dobra energia. Bałam się, że życie towarzyskie w Rumi trochę nam podupadnie, a tymczasem ono kwitnie! Czas szybciej mija i dzięki temu trudy wychowywania małego łobuza oraz dźwigania brzuszyska są jakoś bardziej znośne. Jestem szczęśliwa!

2 myśli nt. „Wesoła niedziela

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>