Lato gaśnie…

Lato gaśnie, powiewa i moczy, chociaż dziś wyjątkowo był ciepły dzień i Felek miał nawet możność posiedzieć w misce z wodą, z czego to ochoczo godzinę korzystał, nim udaliśmy się do sklepu po książeczkę z naklejkami na okazję jutrzejszej podróży pociągiem. Tak, tak, chociaż kondycja już nie ta, staramy się na maksa wykorzystywać Marcina wolne dni od pracy, a pociągi skutecznie w tym pomagają. Jutro wybieramy się do wioski, w której się wychowałam, czekać tam będzie nasza przyjaciółka z ciastem:) Żyć nie umierać!

Wszyscy narzekają na pogodę i na to, że tego lata praktycznie nie użyli, bo zimno, mokro i ogólnie tragedia. Co do mnie, to chyba nigdy letnia aura mi tak nie odpowiadała- chłodne, wilgotne dni zwalniały mnie z obowiązku koczowania na placach zabaw (koczowałam tak czy owak, ale mniej, niż się ze zgrozą spodziewałam, mając w pamięci ubiegłoroczny lipiec, kiedy to autentycznie obawiałam się o życie synka; w tym roku obawiałabym się również o swoje i córci!) oraz konieczności ciężkiego dyszenia podczas czynności teoretycznie niemęczących. Lipiec jakoś przetrwałam, a teraz dyszę i brak upału w ogóle mi w tym nie przeszkadza. Odliczam dni.

Felek nagle, ni stąd, ni zowąd, definitywnie przestał sikać w majtki. Po prostu ręką odjął jego ekscesy- mokre szantaże psychologiczne, lenistwo czy zawstydzenie w kwestii informowania mamy lub taty o potrzebie oraz zwykłe zapominanie się. Zdarzają się suche noce- albo wytrzymuje do rana, nawet o tym nie wiedząc, albo budzi się o 3.30 i woła, że chce siusiu. Równolegle z odejściem jednej uciążliwej sprawy nawiedziła nas druga, jest ona jednak, jeśli ma się siłę dorabiać odpowiednią ideologię, nawet zabawna- Feliks przestał tolerować ubieranie się. Najchętniej cały czas chciałby, jak to określa ,,golaskiem być”, jednak z oczywistych względów nie jest to możliwe… Mama: ,,Rybka, chodź, mama cię ubierze, bo idziemy na dwórek”. Dziecko na te słowa natychmiast się spina i nie racząc zwrócić swego spojrzenia na rodzicielkę, która nawet nie zdążyła otworzyć szafki, a cóż dopiero wyjąć z niej jakiejś paskudnej i niemodnej koszulki w słonika, wrzeszczy: ,,Nie sce tej bluzki!”. Mama jest dyplomatką: ,,Dobrze, a jaką chcesz? Chodź, wybierzesz.” Czasami Feliks wykazuje odrobinę dobrej woli i wskazuje bluzkę, a to w autka, a to w ludki, niemniej jednak, gdy usiłuję go w nią oblec, wierzga jak kastrowany ogier, krzycząc wniebogłosy: ,,Inną!!!”. Siedzę z nim przy tej szafce do skutku. Dzisiaj, gdy wybieranie garderoby przeciągało się niemiłosiernie (wiadomo: upał, argument, że na dwórek trzeba się ubrać, nie przekonywał mojego hardego modnisia, bo on wcale nigdzie się nie wybierał- miska z wodą przed domem była opcją, jaką wybrał sobie na ten czas- pomogła dopiero solenna obietnica, że jedynym celem dzisiejszego wypadu jest zakup tej nieszczęsnej książeczki…), w dodatku w obecności cioci Justyny (tej, do której jutro się wybieramy), wiedząc, iż wiek ten ma to do siebie, że dziecko zaczyna odczuwać potrzebę decydowania o wszystkim, co go dotyczy, pomyślałam, że właściwie to matki nie powinny się w takich chwilach denerwować. Półgodzinne kucanie z ogrodniczkami w teletubisie trzymanymi w pogotowiu to idealny moment, by zastanowić się nad swoim życiem, powspominać dzieciństwo, beztroską młodość… Ułatwieniem jest to, że dziecko niezmuszane do ubierania nie drze się, a jedynie orbituje wokół nieruchomej jak posąg matki, wskazując co jakiś czas szmatkę w paski (a po chwili: ,,W paski nie sce! Gdzie jest bluzka w samochodziki?”), z guzikami (,,Mama ma guziki, Felek też będzie miał guziki na bluzce”), czy zupełnie nieadekwatne do pogody dżinsy z polarową podszewką… Wszystko to brzmi makabrycznie, ale wierzcie mi, że chociaż trwa to długo, jak wszystko ma swój koniec. Znudzone dziecko, zaskoczone cierpliwością własnej matki, bierze pierwszy z brzegu komplet koszulka plus  spodenki i pozwala je na siebie włożyć. Nie wrzeszczy przy tym i nie rzuca się na ziemię (no może czasami, gdy jednak mu się przypomni, że ,,nie sce na spacelek”, ale na to trzeba być gotowym zawsze, także wówczas, gdy ubieranie poszło bez przeszkód i spacerek trwa już od 15 minut), czyli cel został osiągnięty, bo zła energia nie poszła w świat…

Czasami się zeźlę. Jak dzisiaj, kiedy tkwiąc na sedesie, w najmniej odpowiednim momencie, Felek zapragnął dokończyć swego dzieła na nocniku. Bez zachwytu efektem tej zmiany lokalizacji, po zabezpieczeniu miejsca zbrodni, wkurzona zostawiam Feliksika na nocniku, informując go, że ma robić i zawołać, jak skończy, bo ja idę się napić. W akcie zemsty za tę dezercję (korzystanie z nocnika bez obecności mamy pytającej ,,JUŻ???” co 5 sekund, nareszcie tak zaangażowanej w osobiste problemy syneczka to nie to samo…) Felek nie zawoła, jak skończy, dodatkowo rozwinie cały papier toaletowy, a czasem spróbuje także samodzielnie opróżnić nocnik. Widok, jaki zastaję w łazience podnosi mi ciśnienie, ale jestem opanowana, jak zawsze. Odbijam piłeczkę. Doprowadzam pomieszczenie do porządku i udaję się do łóżka na popołudniową drzemkę, przekazując straszną prawdę, że mama idzie spać (w domyśle: rób co chcesz, mam cię w d…). Zostaję zasypana rozkazami i pytaniami pozornie niemającymi sensu (,,Mama pocyta ksionzeckę! Jakie to są kololy? Felek sce picie! Gdzie jest myska miki?! Mama włący baję o kotku, któly śpiewa!”), na które kompletnie nie reaguję. Po jakimś czasie ćwiczenia na poligonie się kończą i miękka, ciepła kluseczka ląduje na pryczy. Jeszcze tylko poduszka (musi być ta, na której akurat ja śpię) i ostatnie polecenie: ,,Mamo, odwlóć się tutaj do psodu”, co ma oznaczać, iż mały chłopczyk, jeszcze przed chwilą tak niezależny i wojowniczo nastawiony, nie uśnie, jeśli mama będzie do niego odwrócona plecami. Mobilizuję więc siły (wszystkie mamy znają ten ból przekładania się z boku na bok od siódmego miesiąca wzwyż…) i robię mu tę łaskę. ,,Mamo, psyklyj Felka”- to już niewyraźne mruczenie. Za chwilę słyszę delikatne pochrapywanie. A jeśli mam szczęście, pulchna łapka łapie mnie za rękę i wtedy wiem, że wojna na jakiś czas zawieszona.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>