Gleba dobra na wszystko

Felek od dwóch dni próbuje na nas swój nowy sposób na okazanie niezadowolenia. Otóż  nieważne, jak błahy byłby problem, wymaga od niego natychmiastowego wybuchu płaczu a dla lepszego efektu położenia się na ziemi. Zupełnie nieistotne, czy chodzi o to, że chce jeść bułkę z masłem orzechowym widelcem a akurat nie ma widelca w zasięgu wzroku, czy źle coś usłyszy (np. że pójdziemy na schody, a miały być samochody), czy też ulewa uniemożliwia dalsze korzystanie z uroków placu zabaw. Komentarz: ,,Felek sce!” lub po prostu coraz częściej ,,scę!” nie znosi sprzeciwu. Wydaje mi się, że on dopiero teraz na dobre odkrywa znaczenie słowa ,,chcieć” i w jego pojęciu, gdy ON czegoś chce, musi to dostać, bo inaczej świat się wali i zaburza to jego poczucie sensu istnienia. A my, jak zwykle, musimy sobie radzić z jego nowym objawem dojrzewania. Przeszliśmy już niepojętą nienawiść do ubrań (teraz obowiązuje łagodniejsza wersja- dziecko od trzech tygodni nie da sobie założyć nic, co ma guziki- szkoda, bo po drodze mój brat brał ślub i chciałam malucha odpierniczyć, miał ubrać koszulę i garniak, a ostatecznie poszedł w starych luźnych dresach i polarku), sikanie w majtki w ramach szantażu, jawną niechęć do jakichkolwiek gościn i różne takie. Co do mnie, to oczywiście staram się przewidywać przynajmniej z kilkusekundowym wyprzedzeniem atak i nastawić sobie program Zen. Wtedy nic nie jest w stanie mnie ruszyć. Dziecko kładzie się na glebie, a ja siadam, żeby chociaż fizycznie było mi łatwiej to przeczekać. No i czekam. Gdy sygnał dźwiękowy dzieciaka jest wyjątkowo uciążliwy i nieprzejednany, nie odzywam się, bo nie potrafię doszukać się sensu w przekrzykiwaniu tego, czego przekrzyczeć się nie da. Nabiera tchu i jest cicho- ok, może zdążę przemówić i zakomunikować, że jego łyżka, której właśnie tak intensywnie poszukuje, leży na parapecie albo że po zakupach pójdziemy na lody- wszak już mu wcześniej obiecałam. Generalnie nic w stylu ,,cicho bądź” albo ,,czemu ty tak ryczysz?” – doskonale zdaję sobie sprawę, iż moje dziecko nie jest na tyle kompetentne w danej chwili, by udzielić mi rzetelnej odpowiedzi na to pytanie. Nie latam też dziko, by czymś go zająć czy znaleźć obiekt pożądania, nie pocieszam jakoś szczególnie. Chciałabym, żeby zrozumiał, iż jego fochy nie robią na mnie większego wrażenia. Próbuję także Marcinka namówić, by nie dawał się sprowokować. On ma trudniej, bo nie jest w 9 miesiącu ciąży i dążenie do ograniczania zbędnych ruchów nie dominuje nad całą resztą jego reakcji, tak, jak to ma miejsce w moim przypadku… A tak w ogóle pozwalam Felkowi na tyle, na ile się da. Dziś odbył prawie 4- godzinną drzemkę na podłodze. Bo chciał. Położył se poduszkę na dywanie i oznajmił, że idzie spać na podłodze. Spoko. W pokoju leży gruba kudłata wykładzina, więc się nie przeziębi, tym bardziej, że udało mi się wcisnąć mu pod dupę kawał koca. Ja się położyłam na kanapie i też dobrze. Albo takie żarcie zupy z makaronem rękami. Ręce- byle były czyste. Reszta mnie nie obchodzi. Śliniak, gazeta na blacie, krzesełko maksymalnie przysunięte do stołu. Czy wojny na świecie się zakończą albo terroryzm zostanie w znacznym stopniu ograniczony jeśli mój syn zje obiad z pomocą sztućców? Nie sądzę. Poza tym zupka zdrowa, warzywno- mięsna, już widzę te witaminy i makro-, czy mikroelementy krążące radośnie po żyłkach i tętniczkach małego mężczyzny. Jak się one tam dostaną to już na prawdę ileśtamrzędna kwestia.

A co do 9 miesiąca, to nadal w nim trwam i zaczyna mi się wydawać, że już nigdy nie urodzę. Dzisiaj, w drodze na zakupy, zastanowiłam się, czy ja aby na pewno jestem w ogóle w ciąży, czy to jakaś zbiorowa schizofrenia. Od bitych 2 tygodni co drugi dzień mam regularne skurcze i ochotę budzić Marcinka w środku nocy bojowym okrzykiem ,,Rodzę!!!”. Ale udaje mi się te objawy przespać i okazuje się, że nic się nie dzieje. Z Felkiem tak nie było, składam reklamację! Owszem, też się dłużyło, ale bez fałszywych alarmów i gdy nareszcie się coś zaczęło, to się skończyło na porodówce a nie w łazience z załamaniem nerwowym. A najlepsze te pytania, jakbym nie była już człowiekiem, tylko jednym wielkim, wszechogarniającym brzuchem (przyznaję jednak, że coś w tym jest…)- w sklepie, na ulicy, na fejsie, na naszej klasie, na skajpie, przez telefon i przez płot: ,,Jeszcze się kulasz?”, ,,Jeszcze nie urodziłaś?” (bardziej hardcore’owa wersja: ,,Urodziłaś już?”) czy najpoczciwsze w świecie ,,Jak się czujesz?”, które doprowadza mnie do rozpaczy. Oczywiście nie mam obowiązku odpowiadać i czasami z tego przywileju korzystam. Po cóż wprawiać kogoś w zakłopotanie udzielając szczerej odpowiedzi? Że z lubością oglądam z Marcinkiem horrory, w których jakieś bestie pożerają ludzi żywcem, bo mogę stękać, że ja i tak mam gorzej, a mój ukochany mężuś się z tym zgadza i wtedy nareszcie czuję się zrozumiana?

Mój synek, właśnie w tym momencie, mimo późnej pory, katuje mnie żabką-pozytywką, że niby mam tańczyć do tych cudownych melodyjek. Kiwam więc głową znad klawiatury komputera w rytm tych anielskich nut, zastanawiając się jednocześnie, jak on ma spać, skoro jego miejsce w łóżku zajęte jest przez: plastikową miskę o średnicy ok. 30 cm, podobnych rozmiarów autko, siedem pluszaków, kamień, cztery poduszki (dwie ukradzione rodzicom) i naręcze klocków. I dochodzę do wniosku, że życie bez rodziny byłoby przerażająco puste i jednostronne. O, a teraz usiłuje naostrzyć długopis temperówką. I że niektórzy nie chcą mieć dzieci! Niewiarygodne.

2 myśli nt. „Gleba dobra na wszystko

  1. marlene

    A potem… to słodkie maleństwo za 16 lat powie-mamo jesteś cudowna ,pozwoliłaś mi wybierać co chcę a czego nie,mogłem eksperymentować ,odkrywać,poznawać na własnej skórze że nie każdy mój pomysł był fajny-i moglem zawsze być sobą-małym bo małym ale człowiekiem.Marysiu ! jak ja żałuję że nie byłam taką mądrą mamą…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>