Kolejny rok za nami!

   Niezwykle intensywny dla nas to był rok. Piękny i trudny. Zastanawiam się tylko, czy bardziej piękny, czy może jednak bardziej trudny? Myślę o zajmowanym przez nas ponad dwa lata lokalu w Gdańsku, w którym spędziłam jedne z silniej  emocjonalnych chwil mojego życia. Wciąż coś mnie ściska, gdy w głowie kotłują się wspomnienia z gdańskiego Przymorza. Cudowne, pachnące i czułe lato w Rumi. Nie sposób ominąć tego w rocznym rozrachunku, bo niebawem znowu czeka nas przeprowadzka. Ostatnia, jaką przeżyliśmy, była dla nas dużą komplikacją, ja w ciąży, Marcin bez pracy, zgrzytanie zębów. Teraz tłumię w sobie uczucia. Stres wychodzi mi aż uszami, ale wiem, że muszę się jakoś trzymać tylko i wyłącznie ze względu na dzieciaczki. Wszystko to sprawia, że w Nowy Rok wchodzę z mniejszym optymizmem, niż miało to miejsce pod koniec 2010… Prawdopodobnie niebawem przenosimy się do… Tczewa. Nie chce mi się tłumaczyć tych naszych zawirowań. Marcinek wyjedzie do pracy za granicą, jest to już niemal postanowione. Z tego powodu charakter moich wpisów zapewne ulegnie niemałej zmianie. Zastanawiam się, czy w ogóle nie zawiesić na jakiś czas mojej ,,blogowej działalności”, obawiam się bowiem, że będę Czytelników zamęczać ciągłym marudzeniem. Będę z maluchami, ale czas ten, chociaż jeszcze nie nadszedł, jawi mi się jako walka o przetrwanie, w sensie mentalnym i światopoglądowym oczywiście, gdyż prawdopodobnie pod względem finansowym się poprawi. Cóż z tego? To nie wszystko, wiem, ale jak mantrę powtarzam sobie: na razie, bo potem się zmieni, jeszcze będzie pięknie, a cały wysiłek muszę włożyć w to, by moje dzieci nie odczuły zbytnio tej galopującej depresji. A więc- place zabaw, teatrzyki, spacery, książeczki, ciocie z kinder neispodziankami. Obiadki i deserki, puzzle, rowerki. Dość! Ten rok był nie tylko pasmem udręk, tak jak i nadchodzący, który dostarczy wzruszeń! Jeden rybuś skończy już trzy latka, drugi (!!) roczek… A więc dochodzimy do sedna sprawy- Lilianna. Rok 2011 nie kojarzy mi się głównie z koniecznością wyprowadzki z Gdańska, która przewróciła nasz mały świat do góry kopytami. Rok 2011 to rok narodzenia naszej Córeczki. Nowy człowiek zachciał zstąpić na ziemski padół i zstąpił- w moje ramiona. Nie da się opowiedzieć, jak kocham moje drugie dziecko. Było mi ciężko w okresie jej rozmaitych niedyspozycji, strasznie dużo płakała, strasznie. Teraz jest pogodnym, chociaż charakternym bobaskiem, najpiękniejszym na świecie. Synek to synek, blask mojego życia, ale córcia… To coś zupełnie innego. Czuję, że mam przyjaciółkę, a przynajmniej towarzyszkę solidarną w posiadaniu pipki, cycków (u niej na razie w formie okrojonej) i stanowimy jedną ligę ,,przeciwko” drużynie chłopów, która dotychczas miała przewagę. Myliłam się, myśląc naiwnie, że będę traktować dzieciaki zupełnie jednakowo. Nie będę! Miłość do Felka jest równa w natężeniu miłości do Lilki, ale jest od niej inna. Wydaje mi się, że córeczce będę dawała jeszcze większą swobodę działania.  Chcę, by sama dla siebie, ale dla innych także, była potęgą osobowości. Żeby nie drżała na myśl o zmianach w żadnych okolicznościach.

   Już dzisiaj wyjeżdżamy na Sylwestra. Spędzimy go w niewielkim gronie w domu mojej dobrej koleżanki ze studiów, Marty, wraz z jej małą córeczką Wandą. Być może dołączy do nas jeszcze kilku znajomych Marty. Jedziemy tam pociągiem, a ja cierpię na rajzefiber. Znowu się czegoś boję i znowu okaże się, że zupełnie bezpodstawnie. Cóż… Życzę Wam wszystkim ciepłego, cudownego i kolorowego roku 2012. Żeby nie było końca świata, w żadnym sensie. Dziękuję, że kolejny rok zaglądacie na moją stronkę i wspieracie w trudniejszych momentach, a i te milsze nie uchodzą Waszej uwadze. No to pa! Do ,,zobaczenia” już w styczniu :)

2 myśli nt. „Kolejny rok za nami!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>