Dziecko moze się pozłościć!

   Wczoraj mój synek miał napad histerii. Ani to nowe, ani dziwne, chodziło jak często w takich przypadkach o ciuchy. Mniej więcej od lipca ub. r. moje dziecko zwraca nienaturalną wręcz uwagę na to, w co chcę je ubrać. Od tego czasu nie pozwolił ubrać na siebie nic, co ma guziki, ale bywały też inne etapy nienawiści do konkretnych wzorów czy rodzajów odzieży. A więc Feliksik awanturował się już przy paskach, zwierzątkach i koszulkach ze śladowym choćby kołnierzykiem. Czasami nienawidzi dżinsów, a czasami kapturów. Właściwie tylko rajstopy zawsze darzył niepojętą dla mnie admiracją. Jeśli o mnie chodzi, to jest mi zupełnie obojętne, cóż on ma na sobie, byle odpowiadało to mniej więcej aurze w domu (w czasie mrozów mieliśmy tu 16 stopni, więc latanie na majtkach wyłączone) i na zewnątrz. Od kilku dni jednak mój synek przechodzi sam siebie i już w ogóle nie chce się rano ubierać. ,,Cały cas w pizamce scę być!!!” to hasło numer jeden. Ciepło już, żeby nie udowadniać chłopcu swojej przewagi zakładam mu na nogi skarpety i kapcie i pozwalam latać w piżamce aż nadejdzie moment wychodzenia na dwórek- czyli z reguły w okolicach 10.00, albo temperatura w domu spada poniżej 20 stopni. I wtedy się zaczyna. Zdarza się, że wystarczy zaprowadzić go do szafy i poczekać aż wybierze spodnie, koszulkę i bluzę. Bywa, że nawet szybko się z tym uwija. Ale bywają dni jak wczorajszy. Bunt przeciwko jakiemukolwiek ubraniu w cokolwiek. Argumentowanie, że on wcale nie chce się bawić, tylko spać, a przecież w piżamce się śpi (mówił to, siedząc na podłodze wśród rozwalonych zabawek- jego ochota na spanie wydawała mi się mało prawdziwa…). Dobrze- powiedziałam spokojnie- no to idziemy spać.

   Załadowałam szarpiące się dziecko do łóżka, przykryłam kołdrą i czule przytuliłam. Felek szarpał się i wrzeszczał, jak opętany, przy czym spokojnie można by w tym momencie kręcić sceny egzorcyzmów. Wrzask zarzynanego prosiaka, prężenie, wicie, próby wyrwania się z moich objęć. Gdy nabierał powietrza, mówiłam spokojnie: ,,No to już śpimy, syneczku, dobranoc”- odpowiedzią był histeryczny wrzask. Trwało to kilka minut i nagle spokój. Synek mówi z uśmiechem: ,,Dobze, juz wstajemy”, ja na to równie pogodnie: ,,Tak? Już się pozłościłeś?”. ,,Tak- odpowiada radosny maluch- kazde dziecko moze sie casami pozłościć”. Uderzyła mnie prawdziwość tych słów. Były bezdyskusyjne, niespełna trzyletnio- zabójczo szczere. Angażuję się ostatnio na stronie poświęconej akcji ,,Kocham. Nie daję klapsów”, komentując i czytając wszystko, co się da. Zadziwiające, jak niektórzy stosujący klapsy rodzice motywują swoje ,,metody wychowawcze”. Klapsy za nieposłuszeństwo. A czymże ono jest? Według tych teorii Felek powinien wczoraj dostać pasem po gołej dupie. Nie dostał. Nigdy nie dostanie, bo ja też uważam, że każde dziecko może się czasami pozłościć. Poinformowałam o tym mojego strojnisia (,,Tak, syneczku, masz rację, każdy może się czasem pozłościć), na co on odpowiedział wesoło: ,,Tak! I kazde dziecko umie skakać!”, po czym zaczął hopsać. Prawie się popłakałam. Ze wzruszenia, ale także nad smutną prawdą, że nie pozwalamy dzieciom być dziećmi, nie pozwalamy im być ludźmi. Gdybym go zlała za to, że jest ,,niegrzeczny”, bo nie słucha mnie, pani i władczyni, nakazującej mu natychmiastowe założenie ciuchów, nie przekonałabym się jaki jest mądry. A jego nieszkodliwa zupełnie złość nie przerodziłaby się w niewinne, radosne skakanie, a jedynie w poczucie krzywdy, frustrację, ból, lęk. Co było dalej? Ubrałam Felka, ubrałam Lilkę i siebie. Poszliśmy na wspaniały spacerek.

   1 kwietnia lecimy na 3 tygodnie do Marcinka. ,,To tata!”- krzyczy Felek, gdy tylko usłyszy dzwonek do drzwi, pędząc na łeb, na szyję, a mi pęka serce. On wie, że tata jest w pracy, że poleciał samolotem daleko, daleko, do cioci Krystyny i że kiedyś wróci. Nie skarży się, rozumie. Ale jak widać, nadzieja, że tata przyjdzie wieczorem i jeszcze się z nimi powygłupia, wciąż się tli w synkowej podświadomości. Co do mnie, to na codzień próbuję nie myśleć. Traktuję rzeczywistość maksymalnie zadaniowo: są dzieci, jest dom, jest góra prania, płacze jedno, wrzeszczy drugie, nie można usiąść i krzyczeć razem z nimi- ktoś musi być dzielny i to muszę być ja, bo jestem mamą. Roli tej nie traktuję, jako nadany tytuł, uprawniający mnie do wymuszania tępego posłuszeństwa, ,,dzielenia i rządzenia”, nie pretenduję do odbierania ,,należnych” hołdów. Dla mnie to wyróżnienie, które przyjmuję z pokorą i pełną mobilizacją. Przy okazji przypomniał mi się kolejny ,,wspaniały” argument osób opowiadających się za karami cielesnymi: rodzic ma prawo egzekwować konieczność brania z niego przykładu! Pomijam zupełnie kwestię, co to za przykład (odpowiedź: ZŁY!!! ale nie o tym chciałam…), ale zapytuję sama siebie: a niby dlaczego?! Może tak na prawdę mój mały synek, moja cudna córeczka są, będą bardziej wartościowymi ludźmi ode mnie? Może Felek wynajdzie lek na raka, a Lilianna zdobędzie Pokojową Nagrodę Nobla? W przeciwieństwie do mnie, która nie mam takich zasług i z tego, co widzę, mieć nie będę. I dlatego choćby na wszelki wypadek nie zamierzam pokazywać moim dzieciom, że jestem w czymkolwiek lepsza od nich. Bo nikt nie da mi gwarancji, że tak jest.

14 myśli nt. „Dziecko moze się pozłościć!

  1. Kasia

    Prawie się popłakałam na początku ostatniego akapitu… Maryś, jesteś naprawdę dzielna! I z tą Pokojową Nagrodą dla Ciebie to jeszcze nic nie wiadomo z Twoim zapałem do szerzenia bezprzemocowego wychowania ;D Zawsze kiedy pojawia się ten temat, przypomina mi się artykuł, który mi kiedyś wysłałaś i to, że pomyślałam, że ten człowiek powinien dostać Nobla. Za to, że zauważył zależność na przełomie dziejów między postępem w bezprzemocowym wychowaniu a postępem cywilizacyjnym. Uważam, że to powinno zostać bardzo nagłośnione. I to się wiąże właśnie z tym, oczym piszesz na końcu tego wpisu. Jeśli nasze dzieci będą wiedziały, że są kochane i wspierane, i nie będą ograniczane, to będą tak kreatywne i wspaniałe, jak tylko być można :DDD

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Kasiu, ja całej ludzkości życzę,żeby to nasze dzieci były kiedyś prezydentami, laureatami Nagród i papieżami. Bo tylko ludzie bez tendencji przemocowych są w stanie tę przemoc zniweczyć a nie jakiś popieprzony oenzet na przykład… Nie odmawiam mu zasług, jednak dużo mu brakuje do mojego wyśnionego ideału :P

      Odpowiedz
  2. Mama X&M

    Cóż za wspaniały wpis! Felus nie jest Sam:) Mój Synek wypisz,wymaluj awanturuje się w ten sam sposób oraz min. o tę samą sprawę. Choćby dziś. Długo Xavier [2,5roku] był fanem Aut więc ma sporo odziezy z tymi aplikacajmi [kłopot był mniejszy] teraz ToyStory i Spiderman. Z tym ostatnim posiada tylko 2x majteczki,koszulkę i rajstopki. Zestaw prany i suszony non stop…. Niestety dziś ubrudziił i zmoczył koszulkę……Inna nie,inna nie!płacz,wrzask,histeria…… . Mąz nie ma tyle cierpliwości i zrozumienia.Przejełam rozłoszczone,szlochające dziecko.Pokazałam mokrą i brudną bluzkę, dałam rajstopki,porozmawialam ,utuliłam. Udało się……Zaraz uśmiech jakby sprawy nie było. Co dałoby uderzenie Go? NIC! czy po tym stanie na baczność, przeprosi i jeszcze może hm sam sie ubierze!? Nie, będzie płakał mocniej ale już z innego powodu…..spojrzy na mnie swoimi malutkimi,zapłakanymi oczami……Nie zniosłabym tego !!!!!!!!!! A gdy nie wykona polecenia ?co dalej?drugi klaps?trzeci?pas? aż do skutku? nigdy nie zrozumiem rodziców,którzy w ten sposób chcą swe dzieci traktować.Potem dziecko rosnie z przekonaniem,że aby cos osiągnąć należy podnieść rekę? Kłopot tylko w tym,że np. dziś wychodziliśmy z Maxymilianem[1,5miesiąca] na wizytę do lekarza. Często zdarza sie tak,że akurat TERAZ musimy wyjśc,wtedy taka „akcja” jest bardzo uciążliwa:/a trwać może „wieki” ahhh. Mamą być,kochać i zapominać :) . Mnie również ta akcja bardzo natchnęła. Dziekuję za ten wpis.Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      dziękuję za ten komentarz! ,,sam się ubierze”- haha, dokładnie!! :D ale to właśnie niedorzeczny sposób myślenia bijących…

      Odpowiedz
  3. Mama X&M

    Myslę,że oni nie umieją inaczej,nie mają siły , pomysłów i cierpliwości. Łatwo jest jak ręka poleci,wyładować się zamaist opanować.

    Zachowania w omu mam prawie opanowane…prawie. Nasze kłopoty są jeszcze z porannym, czasem wieczornym myciem, jedzeniem!, i zakupami….Zachodzę w głowę jak rozwiązać taki atak histerii w centrum handlowym czy u znajomych/dziadków. Po ostatniej awanturze w galerii,bałam się,żę zaraz obok nas znajdzie się ochrona i nas wyprosi. Pierwsza moja reakcja to posadzenie Syna na boku,pod scianą i czekanie aż przesatnie płakać,mówiłam spokojne. Ale mąż nie wytrzymał,wziął Go na ręcę i udaliśmy do wyjścia.Na krzyczące i rzucające się dziecko ludzie patrzyli …..a ich oczy mówiły”biedne dziecko” , lub co gorsza ” ale rozpieszczony”, „nie wychowany”. U góry,przed wyjściem na parging było pusto,więc ponowiłam próbę. Udało się po jakiś 15minutach. Wydaje mi się,żę ludzie nie rozumieją i nie patrzą przychylnie na tą metodę uspokajania dziecka.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      To chyba wszystko zależy od tego,co jest przyczyną tej histerii…Jeśli np. bo nie chcecie mu czegoś tam kupić,to warto zawsze przed zakupami opracowaać listę zakupów, typu ,,idziemy dziś na chwilę do dużego sklepu po sweterek, chleb, książeczkę i buty dla taty”. U nas to funkcjonuje. Nigdy nie wybieram się z dzieckiem ,,połazić po sklepach”,bo to jest dla niego tortura,wtedy bym się wcale nie zdziwiła,jakby mi zaczął histeryzować…A u dziadków czy w innej gościnie chyba najgorsze jest to,że każdy ma swoje sposoby na uspokojenie dziecka,niekoniecznie takie,które rodzice uważają za słuszne!!! :/

      Odpowiedz
      1. Mama X&M

        My połazić też nie idziemy tylko właśnie z tą listą zakupów ale nigdy z Synem jej nie robiłam. Wyprubuję następnym razem :) Chociaż często zdarza mi się kupić Synowi coś z poza listy . A Taka jest reakcja gdy odmówimy. Ah to prawda,moja Mama zawsze ustępuje gdy Xavier płacze [o coś typu ciasto nie obiad] i mówi mi,że w domu mogę tak robić ale nie u niej.

        Odpowiedz
  4. Dorota

    Muszę przyznac, że również nie stosuję w moim domu kar cielesnych. Nie dorabiam ideologii do tego faktu, tak jest i koniec. Natomiast to ja, jako rodzic wyznaczam w domu granice. Kiedy mówię coś, to ostatnie zdanie należy do mnie, nie do dziecka. Ważne jest, aby dziecko zdawało sobie sprawę, że obowiązują je pewne zasady. I nie mówię tu o czymś strasznym i niezrozumiałym dla dziecka. Trzeba to dostosowac do wieku i do pojawiających się problemów.
    Przerabiałam różne problemy z moją córcią. Napady histerii trwające kilka godzin, przy których zamierałam w bezruchu i czekałam aż miną, wiedząc, że nic innego nie mogę zrobic. Jednak dalej stanowczo obstawałam przy swoim zdaniu. Ostatnią tego typu scenę miałam, kiedy moja córeczka miała 3 latka.
    Przez całe macierzyństwo wyznawałam zasadę, że dziecko należy nauczyc samodzielnego dokonywania wyboru. Kiedy był problem z ubieraniem, dawałam jej dokonac wyboru. Kiedy problem ubraniowy nabrał rumieńców, przechodziła okres strojenia się do przedszkola w sukienki, dałam jej wybierac samej ulubione zestawy. Kategorycznie odmawiając tylko gdy wyglądała, jak pajac. Minęło.
    W sklepie spokojnie oznajmiałam, że dziś nie mam na tę zabawkę pieniążków, ale możemy napisac w liście do mikołaja, zajączka itp., że chcesz to otrzymac. Ale definitywnie, moje dziecko wie, co oznacza w moich ustach słowo „nie”. I awantury nie mają poprostu sensu. I niestety spoglądam na rodziców, którzy walczą z rozkrzyczanym dzieckiem. To forma negocjacji dziecka, które wie, że coś może ugrac, tak postępując. A miejmy świadomośc, że dzieci są bardzo bystre i są lepszymi od nas negocjatorami. I niestety dajemy się im niejednokrotnie ;)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Cóż,widzę,że każdy rodzic ma doświadczenie z histeriami,co oznacza,że nie są niczym szczególnym w tym wieku… Racja,konsekwencja i emocje na wodzy,to chyba jedyne rozwiązanie:)

      Odpowiedz
  5. Ewa

    Marysiu, mam trzy komentarze:
    1. Felek is niezmiennie cool!:)
    2. Nobla może nie dostaniesz ale dzieci wychowasz na wartościowych ludzi:)
    3. Super, że jedziecie do Marcina, pewnie odliczasz dni, godziny i minuty;)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      To ja odpowiem:
      1. Felek dziś w swoim wyluzowaniu powiedział do mnie i mojej koleżanki: ,,Tam sobie pogadajcie, w dlugim pokoju,bo tu jest bajka”- zakłócałyśmy mu odbiór…
      2. To się wszystko okaże:)
      3. Odliczam minuty!! I cieszę się bardzo:)

      Odpowiedz
  6. Pingback: Blogerki i blogerzy przeciw przemocy wobec dzieci | Anna Golus

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>