Muminki

Kino reaktywacja, czyli wbrew wcześniejszym zapewnieniom, wybraliśmy się w to przerażające miejsce ponownie, ale tutaj was zdziwię: otóż na wyraźną prośbę mojego synka. Wczoraj byłam z nim w centrum handlowym i zobaczył plakat z Muminkami. Jako, że kocha Muminki ostatnio całym sercem, stosownie ów plakat skomentował. Ostrożnie, obserwując wyraz twarzy synka, poinformowałam go, że te Muminki z plakatu można obejrzeć w kinie, na co on odrzekł: ,,Potem pójdziemy do kina, jak zjemy lody” (lody to stała atrakcja ,,duzego sklepu”). Poczułam zakłopotanie! Nie wiedziałam jak wybrnąć, powiedziałam szybko, że jeśli babcia zgodzi się zostać następnego dnia z Lilką, to pojedziemy do kina na Muminki. Bo właśnie wczoraj mieliśmy na kilka dni do babci i dziadka pojechać. I już drżałam z radości na samą myśl o tym, że… nie, nie o tym, że  moje dziecko chce iść do kina, chociaż jeszcze niedawno padaczki ze strachu i ogólnej nienawiści do tego miejsca dostawał, ale o tym, że może uda się kilka godzin spędzić bez Lilki!!! Udało się…

Jak tylko wróciliśmy do domku, na fali nieopisanego szczęścia sprawdziłam repertuar. Tak, w gdańskim multipleksie są jutro Muminki, przed południem, nie żadne 3 D, tylko najzwyklejsze poczciwe 2 D, w sam raz na potrzeby niespełna trzyletniego sceptycznie do nowinek technicznych nastawionego syna, potem telefon do babci, czy zostanie, tak zostanie, Boże, życie jest piękne- ,,Felku, to co, chciałbyś jutro jechać z mamą do kina na Muminki?”- ,,Taaaaaaaaaaak!!!”.

Od rana miałam mały rajzefiber. Wiadomo, trzeba jechać PKS-em, dojść na niego najpierw, wziąć coś do picia, przygotować się psychicznie na wszystkie ewentualności. Felek cierpi niekiedy na chorobę lokomocyjną i w PKS-ie, który skacze jak na sprężynach na każdym najmniejszym kamyczku (a droga do Gdańska przez te wszystkie zadupia jest nimi usiana, podobnie jak dziurami i wszelkimi możliwymi nierównościami) nie jeden raz zdarzyło mu się, delikatnie mówiąc, wymiotować. Miejsce znaleźliśmy z tyłu, a wiadomo, że tam trzęsie najbardziej. Całą drogę Felek był seledynowy, 10 minut przed końcem zaczął się miotać i trzymać za buzię… ,,Wytrzymaj, syneczku, zobacz, koparka, most, samochód…”, a w duchu już po prostu się modlę. Żadnych reklamówek, jak przystało na matkę dziecka, które nieraz jej się porzygało na kolanach. Obłożyłam go swoim ogromnie szerokim szalem i zastygłam. Dojechaliśmy. Słabe, zielone i miękkie dziecko wyniosłam na świeże powietrze. Nie porzygało się. Życie jest piękne!

Do seansu mieliśmy jeszcze prawie pół godziny, więc kupiliśmy bilety, skorzystaliśmy z WC, polataliśmy przed gmachem kina i złe samopoczucie ulotniło się gdzieś w przestworza. Na sali kinowej okazało się, że licznego towarzystwa nie mamy- oprócz nas jeszcze dwóch małych chłopców z mamami. U Felcia kompletnie zero stresu, minę i chód miał, jakby w kinie spędzał co drugie przedpołudnie. Rozsiadł się wygodnie w fotelu, o przyklejeniu się do maminych kolan nie było tematu. Minę miał niewyraźną po kolejnej z rzędu reklamie (uwierzył już, że bajki nie będzie, swoją drogą to chore, żeby przed filmem dla dzieci przez ponad 15 minut musiały lecieć reklamy, przesycone m. in. treściami erotycznymi, a także zwiastuny filmów bynajmniej nie dla najmłodszych- taka dygresja), ale gdy się w końcu zaczęło, grzecznie siedział i oglądał z zaciekawieniem, popijając soczek. Od razu powiem, że film był słodki- ręcznie wykonywane ze szmatek postacie, ładna muzyka, no po prostu skandynawski stajl modern eko light itd. Jeśli miałabym jakieś uwagi z pozycji matki prawie trzyletniego chłopczyka, to: 1) postacie nie zmieniały wyrazów twarzy i nie ruszały buziami w trakcie mówienia- bardzo się to Felkowi nie podobało 2) brak piosenek- przerywników, które zawsze u mojego dziecka spotykają się z ogromnym aplauzem 3) niektóre sceny przydługawe, z perspektywy malucha śmiało można powiedzieć, że nic się nie działo- nadmieniam, że wszystkie te ,,pretensje” wypowiadam po głębokiej analizie min mojego dziecka w poszczególnych momentach filmu. Na szczęście, jak już pisałam, tłoku nie było i w newralgicznych chwilach Felek po prostu uskuteczniał latanie po siedzeniach i między rzędami krzesełek. I nawet jeden z małych obecnych na sali kinomanów, zaczął robić to samo. Najważniejsze to dawać dobry przykład:)

Powrót PKS-em nie należał do najprzyjemniejszych, ale tym razem przynajmniej nie obawiałam się o żołądek mojego synka, ponieważ całą drogę spał. Ścisk straszny, ale my wsiedliśmy na stacji początkowej, zatem bez pardonu zajmowaliśmy dwa siedzenia. Felek leżał, a ja siedziałam. Nie obyło się oczywiście bez sytuacji konfliktowej, gdyż jakiejś babie nie podobało się, że ,,dzieciak” (słowa pochodzą z wypowiedzi tejże baby) niewychowany, ludzie wracają zmęczeni z zakupów (!), a ja se siedzę jak hrabina- w sensie, że ,,dzieciaka” nie chcę wziąć na kolana. Odpowiedziałam jej (ujmę to w duuuużym skrócie), że niech swoje wychowuje, synka na pewno budzić nie będę, bo on ma takie samo prawo tam siedzieć, jak każdy. I dobrze się z tym czuję, że chociaż raz ostatnie słowo należało do mnie, bo ci co mnie znają, wiedzą, że najmocniejsza w gębie to jestem na fejsie:) Ale i to się zmienia, jak widać, cóż, kto ma bronić dziecka, jak nie mama? Tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejsze wynurzenia!

3 myśli nt. „Muminki

    1. Marysia Autor wpisu

      Nie,bo wiesz co… załamała mnie ostatnio moja blokada w sytuacji z psem w lesie, gdy powinnam zareagować, a tego nie zrobiłam. Ale teraz już będę mądrzejsza:)

      Odpowiedz
  1. Dorota

    Ludzie to już totalnie zwariowali. Nie rozumiem domagania się zwolnienia miejsca. Zdarzało mi się jechac autobusem i bez żenady sadzałam dziecko na osobnym miejscu. Kiedy będzie czas, to się dziecko poinformuje, że starszym, ciężarnym i kalekim ustępuje się miejsca. Nastąpi to, kiedy dziecko będzie w stanie, zrozumiec i poradzic sobie z utrzymaniem równowagi w środkach komunikacji…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>