Te paznokcie…

   Ratunku, mam dylemat. Mam dylemat jak stąd do Londynu, gruby i pazerny jak rozsiadająca się w autobusie na dwóch siedzeniach baba z wąsami! Nie wiem, co robić. Malowałam dziś paznokcie. Przyszedł Felek, też chciał. Skończyło się na tym, że stworzyliśmy za pomocą lakieru i gazety piękne malowidło, ale to tak, żeby uśpić jego czujność (a lakier i tak był do wyrzucenia, bo okazało się, że jego konsystencja pozostawia wiele do roszczeń…), bo on oczywiście chciał malować paznokcie. Nie pozwoliłam mu. Wylejcie na mnie kubeł pomyj- powiedziałam, że to nie jest dla chłopców. Wychłostajcie- wymieniłam mu, kto może malować paznokcie- mama, pani, ciocia, babcia, Lilka. Bo są dziewczynkami, a on chłopcem. Powiem wam, że bolało mnie coś i gniotło w środku, jak mu to deklamowałam. On w akcie buntu oznajmił, że wcale chłopcem nie jest. Ale mnie wkurzył- bo do cholery, w tym momencie moja misternie utkana teoria rozerwała się jak szmaciane balerinki z Auchana za 9,99 po pierwszej minimżawce. Więc ja na jego procę wytaczam najcięższe działa: ,,Jak to nie, masz pindelka, jesteś chłopcem!”- i coś we mnie płacze! Modlę się, żeby już skończył, ale gdzie tam. ,,Ty tes mas”- on się nigdy nie poddaje. ,,Ja nie mam”- przyznaję przez zęby unikając jego wzroku i już się nawet nie cieszę, że udało mi się równo te paznokcie pomalować. Bo wcale a wcale nie uważam, że jak się ma pindelka to nie można malować paznokci. Do diabła, można! A że ja bym się z facetem malującym paznokcie nie związała, to już inna bajka, mój wybór, nie jego, jak jego i chce malować to niech se maluje. Ale co? Pozwolić? Oglądałam kiedyś na jutubie jakieś pojedyncze odcinki ,,Rozmów w Toku”. Sama idea tego programu to dla mnie dno dna, ale czasami można się jednak czegoś o ludziach dowiedzieć (nawet wbrew swojej woli…) no i ta Drzyzga też taka najgorsza nie jest. I był odcinek (tematu ogólnie nie pamiętam) w którym wystąpił piętnastolatek. Umalowany, ubrany jak dziewczyna, pofarbowane włosy. Na sali obecny był jego ojciec. Młody miał coming out, bo przed kamerami wyznał staremu, że jest bi. Ten w szoku, ale udaje, że spoko, bo kocha syna takiego, jakim jest. Nawiasem mówiąc, syn wyglądał na totalnie zakompleksionego i zagubionego, mimo tych piórek w które się wystroił. Drzyzga grzmiała w kierunku dupowatego tatusia: ,,To ty jako rodzic powinieneś nauczyć syna co jest właściwe dla niego i przekazać mu męski wzorzec!”. Ta scena utkwiła mi w pamięci, chociaż było, minęło kilka lat temu. Z drugiej zaś strony gender, w którym wszystkie filolożki i inne inetelektualistki (także te płci męskiej… ) taplają się jak w bagnie przez ostatnie conajmniej 40 lat, a w XXI wieku to już w ogóle nie wypada używać takich przekleństw jak ,,chłopiec” czy ,,dziewczynka” tylko jest dziecko i basta. Jedne z tego bagna jakoś się wykaraskają i jeszcze potrafią ciekawie i mądrze o tym doświadczeniu napisać, inne włażą sobie nawzajem na głowy, próbują chwytać kolczaste krzaki, by się wydostać i powiedzieć światu, jak sobie poradziły, a i tak nic z tego nie wynika. Co do mnie, to jestem gdzieś po środku. To znaczy w bagnie w ogóle nie byłam, bo popieram sercem i duszą równouprawnienie w jego idealnej, czystej, niemożliwej do zrealizowania formie, ale żeby nie było, zagłębiłam temat podczas pocenia się nad magisterką. I dobrze wiem, do czego prowadzi wmawianie chłopcom, że skoro mają pindelka to nie wolno im malować paznokci. A mimo to zabroniłam- HELP!

   Potem oczywiście myślałam o tym cały dzień i przyszły mi do głowy różnorakie scenariusze, tzn. co następnym razem zrobię, gdy dojdzie do podobnej sytuacji. Scenariusze te niestety nie współgrają ze sobą. ,,Że niby mam synowi (!) memu urządzić sesję urodową, manicure i pedicure included, może jeszcze kurde maseczkę mu zaserwuję i mejkap?”- to głos świętego oburzenia, które natychmiast zagłuszane jest przez inny- ,,A czemu nie? Nie umrze! Na razie nadęty moherze naraziłaś go wyłącznie na konflikt tożsamościowy! Fuck the Drzyzga!”. On ma 3 lata… Jestem jak najdalsza od przekonania, że pomalowanie paznokci ,,zrobi z niego pedała”. Moja tolerancja jest z tych, które wiedzą, że zabiegi kosmetyczne i określona kolorystyka w otoczeniu dziecka nie determinuje jego orientacji seksualnej i rozhisteryzowane mamuśki, choćby chciały, nie mają na to większego wpływu. A jak ,,pedałem” będzie, to nawet nie trudno, ważne żeby był szczęśliwy i nikogo nie krzywdził. Więc skąd…? Polecam znajomym artykuły o niebiańskim skandynawskim wychowaniu, które nie różnicuje dzieci ze względu na płeć, a sama, chociaż ze skrzywioną miną, wspieram przebrzmiały patriarchat! Jego relikty! Nie chcę chłopcu pozwolić na malowanie paznokci! To znaczy chcę! Ale jakoś nie mogę… A wy możecie? Pomocy!

48 myśli nt. „Te paznokcie…

  1. Rodzic

    Kup mu lepiej nóż, taki tępy, dla dzieci i niech się nauczy w trawę/ziemie nim dziobać, a nie mu jakimś malowaniem paznokci głowę będziesz zawracała.

    Odpowiedz
    1. Joanna

      Czego, w kontekście wzorców damsko – męskich, uczy się dziecko „dziobiąc ziemię tępym nożem”? Bo jakoś nie widzę związku.

      Odpowiedz
  2. dorota

    Marysiu mi się wydaje, że odrobinę przesadzasz. Cała sytuacja wygląda w ten sposób, że Felek chce robić to co mamusia, jak Ty malujesz on też chce, jak Ty wbijałabyś gwoździe pewnie też byłby zainteresowany. I nie wydaje mi się, że powinnaś czuć się taka rozdarta, bo to, że uznałaś, że malowanie paznokci synkowi to coś do czego jakoś się nie możesz przekonać to widocznie gdzieś tam w środku masz zarysowane jakieś granice, których nie chcesz przekroczyć i co w tym złego? To, że nie zgadza się to z jakimś tam modelem wychowania nakreślonym przez kogoś tam? Bezsensu.. Tworzysz sobie swój model – dla Twojego dziecka najlepszy. Ja nie zabroniłabym się synkowi ( jeśli będę go kiedyś miała) bawić lalką, ale nie ubrałabym go w spódniczkę. I tyle , nie ma w tym według mnie nic złego . Granica między jedną płcią, a drugą ( i nie mówię tu absolutnie o wyższości czy czymkolwiek takim którejś z nich, a o zwyczajnych różnicach, które są niezaprzeczalne) zawsze była mocniej lub słabiej naznaczona i myślę, że to bardzo dobrze. To oczywiście moja opinia.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Ja mam podobne zdanie… Nie mam z tym problemu, że on chciał robić to, co ja- bo to dziecko, z gwoździami byłoby to samo,tylko kwestia-pozwolić czy nie? tak samo źle bym się czuła,gdyby w sklepie nagle zaczął błagać mnie o kupno sukienki. Nie kupiłabym-ale jak wytłumaczyć dziecku,dlaczego? to mój problem własnie!!:(

      Odpowiedz
      1. Ewa

        A ja bym nie pozwoliła, bo paznokcie malują dziewczynki! U Madzi w przedszkolu był taki przypadek, że babcia chłopcu jednemu malowała paznokcie i okulary z hello kitty kupiła i nosił i mały miał jakieś problemy z tożsamością. Odstawili „paznokcie”, okulary, parasolki różowe, psycholog się nim zajął i od razu jest fajnym normalnym chłopcem, bez zadzierania i przemocy… Zostawmy chłopcom co męskie a dziewczynkom co dziewczęce… tak było kiedyś dobrze, myślę że i teraz byłoby ok.

        Odpowiedz
          1. Marysia Autor wpisu

            W sumie może. Akurat w zdanie w którym użyłam tego sformułowania,jest nacechowane ironią, podobnie jak większość wpisu.Co nie zmienia faktu,że może,bo -przykład z miliarda artykułów, nudny i banalny-chłopiec chce się bawić lalkami a mówią mu,że to złe,bo jest chłopcem. I co? Czy on przez to staje się dziewczynką? Albo przestaje chcieć lalek? Jednym przechodzi, innym nie, co nie oznacza że na jakimś,może i krótkim etapie,ten problem wystąpił.

          2. anuszka

            Nieno, chodzi mi o to, że tożsamość płciowa dla ludzi dorosłych ma sens bardziej powiązany z relacjami seksualnymi. Tzn. np. dorosła kobieta wie, że nie pociągałby jej seksualnie mężczyzna, który upodabnia się do kobiet poprzez malowanie paznokci.

            Natomiast dziecko 3-5 letnie siłą rzeczy nie ma większego pojęcia, o co chodzi w relacjach seksualnych. Stąd dla takiego dziecka tożsamość płciowa to jest tylko „robić te fajne rzeczy, które robią chłopcy”, „nosić te fajne ciuszki, które noszą dziewczynki”.

            Moim zdaniem, w większości przypadków gdy chłopiec w tym wieku ogłasza, że jest dziewczynką, to ma na myśli, że jest osobą, której wolno nosić lakier na paznokciach i te fajne różowe sukienki. Podobnie dziewczynka, gdy ogłasza, że jest chłopcem, to ma na myśli, że jest osobą, której wolno łazić po drzewach, strzelać z łuku i bić się z kolegami.

            To dorośli dopisują do tego jakieś dorosłe znaczenia, zupełnie anachroniczne, jeśli chodzi o rozwój dziecka.

  3. Anula Kosidula

    może spróbuj mu wytłumaczyć, że jak się maluje paznokcie to potem trzeba siedzieć x minut nieruchomo i czekać aż wyschną, bo inaczej wszystko na nic ;) jak go znam, to nie wytrzyma w tym bezruchu ;)

    Odpowiedz
      1. Anula Kosidula

        hmmm, to może następnym razem zacznij sobie przy nim depilować nogi?! 8-) wtedy już na pewno doceni przywileje wynikające z „posiadania pindelka” ;)

        Odpowiedz
        1. Marysia Autor wpisu

          jak on dorośnie kochana, to męska depilacja będzie już czymś tak normalnym,że nawet nie skumam jak pod choinkę sama kupię mu zestaw plastry z woskiem plus ampułki znieczulajace

          Odpowiedz
  4. Justyś ;)

    sposób wychowania czy skandynawski czy amerykański, meksykański… nie ma co porównywać inna codzienność, inny naród, inna rzeczywistość… tak jak i w życiu, doskonaleniu siebie i wychowywaniu dzieci nie można być ideałem. Najważniejsze aby młody człowiek znał swoją wartość, potrafił odnaleźć się w teraźniejszości. Bo owszem można być dumnym z awangardowego prekursora w czymś tam malującego sobie paznokcie albo i nie, światowej klasy wręcz „artysty”(bo przecież to cudowne dziecię) ale w spokoju skończyć żywota swego nie będzie rodzicom dane, o ile zostawi dziecko cudne, oryginalne, różne od reszty w tak znacznym stopniu, że nieprzystosowane… Obserwując ludzi widzę, że albo wychwalają swoje dzieci pod niebiosa (,bo przecież trzeba chwalić- niestety bezkrytycznie), albo gnębią psychicznie wpędzając w kompleksy :/ Ze skrajności w skrajność. Jednak jak każdy kto tu zagląda wie, że na ogół ludzie (nie chcąc obrażać nikogo na kim mogłoby mi kiedykolwiek zależeć) są po prostu delikatnie ujmując głupi, nie chcą męczyć się myśleniem, robią co masa każe. W sumie pomijając moje wręcz nocne wywody myślę, że za kilkanaście lat ani Felek, ani Ty nie będziecie zaprzątać sobie głowy kolorami paznokci, ale tym czy jesteście w tym porąbanym świecie szczęśliwi :) bez podlizywania się, ideałem nie jesteś i nie będziesz jak również wszyscy inni przed i za tobą ale na najlepszej drodze jesteś aby swe potomstwo wychować na porządnych ludzi w naszym mniemaniu ( czyli niekoniecznie inżynierów, prawników), za co o ile rozum im dopisze będą Ci wdzięczni ;D pomieszane z poplątaniem te moje myślunki, ale pewno wiesz o co mi się rozchodzi :D buziaczki i dobrej nocki Bloczki :D

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      weź ty śpij lepiej po nocach;) to racja tak jak i każdy inny komentarz… ja nie chcę,żeby on chodził z pomalowanmi paznokciami… ale nie chcę też by keidyś usilnie zastanawiał się ,,a dlaczego właściwie nie mogę…?” czy co gorsza nieszczęśliwy był z tego powodu:/

      Odpowiedz
  5. Magda

    Maryś! Twój konflikt wewnętrzny to przecież konflikt między tym, w co wierzysz a świadomością, że to, co jest społecznie uznawane, jest dokładną odwrotnością Twoich przekonań. Ty wiesz, że każdy może wyglądać, jak mu się podoba, jeśli czyni go to szczęśliwym, ale wiesz też, że społeczeństwo zgnoi każdego faceta z umalowanymi paznokciami. Chcesz chronić dziecko przed światem. Myślę, że wiele osób ma poczucie, że ze „światem” nie da się walczyć, pewnych rzeczy się nie przeforsuje, i wszyscy – w mniejszym lub większym stopniu – się do niego dostosowujemy. A pomijając już te poważne dywagacje, dla Felka to była tylko zabawa. I myślę, że każdemu dziecku – bez względu na płeć – warto powiedzieć w takiej sytuacji: „Nie pomaluję Ci paznokci, bo lakier im zaszkodzi” (to przecież prawda ;-)).

    Odpowiedz
    1. Kasia

      Oj, na pewno bym nie powiedziała, że lakier szkodzi paznokciom, sama sobie malując w tym momencie, bo stałabym się raczej mało wiarygodna jako rodzic. Mnie się zdaje, że – tak jak już ktoś wyżej napisał – Felek chciał po prostu zrobić to, co Ty, bo teraz to Ty jesteś dla niego mamą i tatą w jednym ;) I wiem, że „mądry Polak po szkodzie” itp., ale powiem Ci, co ja bym chyba zrobiła na Twoim miejscu. Powiedziałabym, że chłopcy ZAZWYCZAJ nie malują paznokci i zapytałabym, czy kiedyś widział tatę, dziadka albo któregoś z wujków z pomalowanymi paznokciami. Ale oczywiście, jeśli chciałby nadal, to powiedziałabym, że na spórbowanie możemy pomalować jeden i zobaczymy. Podejrzewam, że po jednym by mu przeszło, bo to raczej chodziło o sprawdzenie, o co chodzi ;) Nie doszukiwałabym sie w tym jego problemów z tożsamością.
      I w ogóle wydaje mi się, że całe „gender studies” często cały problem chwytają ze złej strony. Bo nie chodzi o to, żeby dziecko koniecznie wychowywać w neutralnym płciowo środowisku, ale żeby go do niczego nie zmuszać. Dziecko samo dla siebie jest bezpłciowe do pewnego momentu i chyba chodzi o to, że własnie to trzeba szanować, nic mu nie narzucając. Kiedy sam odkryje, że jest chłopcem, to skuma różnicę, a na razie nie ma co się martwić na zapas i wciskać go w nie jego buty.

      Odpowiedz
      1. Marysia Autor wpisu

        no właśnie… ja jako matka akurat, o ile w kwestii że tak powiem żywieniowo-pielęgancyjnej ufam swojej intuicji i aż tak nie histeryzuję… ale w sprawach wychowania jestem okropnie zagubiona:[ kiedyś życie było proste-była baba i chłop,ewentualnie odstępstwa od normy palono na stosie i problem z głowy. Tylko czy to usilne ,,niewciskanie” w cudze buty już nie jest wciskaniem?! To problem,który spędza mi sen z powiek.

        Odpowiedz
  6. ewelina

    Mój chciał i paznokcie malować (choć ja nie maluje) i nie mógł się docekać az dolośnie, zeby sobie sminke kupić… e tam, takie fascynacje z dupy… nie pomalowałam, wytłumaczyłam, że w ten sposónb ozdabiają się kobiety, a on jest chłopcem a kiedyś będzie mężczyzną i będzie miał inne możliwości dodawania sobie urody (broda, wąsy). o szmince zapomniał. Zaliczył też etap opieki nad laleczką, kąpanie, usypianie i szycie ubranek ze starych skarpet. Głęboko pod esicą mam gender srender, biologia tak nas uwarunkowała, że mamy określone cechy – reszta rzecz nabyta i zależna od wychowania. Moim zdaniem, zresztą też Starowicz ostatnio książkę o tym napisał, mężczyzna (pomijam kwestię trans – bo to też kwestia biologiczna) ma być mężczyzną, co oczywiście nie wyklucza empatii i po prostu bycia dobrym człowiekiem…

    Odpowiedz
    1. anuszka

      Zaliczył też etap opieki nad laleczką, kąpanie, usypianie i szycie ubranek ze starych skarpet.

      Dziwię się, że zabawa chłopców lalkami jest przedstawiana jako coś nietypowego przez kobiety, które jednocześnie chcą, by mężczyźni na równi z nimi opiekowali się dziećmi.

      Syn dostrzeże tę niekonsekwencję, gdy mama nalega, by tatuś zajmował się dzieckiem, ale jednocześnie uważa za coś dziwnego, gdy synek naśladuje tatusia i bawi się lalką.

      Odpowiedz
      1. Marysia Autor wpisu

        To nie mama to dostrzega tylko większość ludzi,jakich znam a mają (lub nie) dzieci. A nawet jeśli ja bym coś w tym dostrzegła,bardziej czy mniej typowego, to w żadnym razie nie dam tego po sobie poznać.

        Odpowiedz
        1. anuszka

          No ale z lektury forów kobiecych wnoszę, że właśnie większość kobiet polskich życzy sobie, by ojcowie bardziej angażowali się w wychowanie. A jednocześnie nie życzą sobie, żeby synowie bawili się lalkami? Kobiety polskie powinny się nad sobą zastanowić.

          Odpowiedz
          1. Marysia Autor wpisu

            A to akurat święta prawda…:/ Powinny,oj powinny! Tylko jak je do tego skłonić skoro 90 % sądzi,że jak już są matkami i żonami to są nieomylne i doskonałe pod każdym względem???:(

  7. Bartma

    Ja miałam identyczny dylemat kilka tygodni temu.
    Najpierw zaczęliśmy od tego, że Leon pomalował lakierem na papierze, później moje paznokcie u stóp. Niestety to nie wystarczało. Opowiedziałam mu, ze zwykle dzieci nie malują sobie paznokci, bo lakier nie jest dla nich do końca bezpieczny, śmierdzi itd. W końcu umówiliśmy sie, że pomaluje sobie paznokcie, ale je szybko zmyjemy, żeby ta chemia nie była zbyt długo na jego małych, delikatnych paznokciach. Takie rozwiązanie było akceptowalne dla mnie i czuje się z tym ok.

    Aaa jeszcze mi sie przypomniało, że my często wybieramy się do SPA przed spaniem. On jest moim Klientem, ja Panią kosmetyczką. Pytam jakie dziś zabiegi robimy itd. Mały nie bardzo lubi być głaskany, dotykany, ale uwielbia gdy przed zaśnięciem robię mu masaż (tzn głaskanie) twarzy lub głowy. To jest czas kiedy ja mogę w końcu bezkarnie go głaskać, dotykać, a on tez sie ewidentnie rozluźnia, bo natychmiast zasypia. :)) polecam takie rodzinne wyprawy do spa! :)

    Odpowiedz
  8. anuszka

    Ciekawe jest to, że gdyby dziewczynka chciała coś chłopackiego – np. dostać w prezencie czołg – to nie byłoby problemu. Problem jest, gdy chłopiec chce coś dziewczęcego.

    Bo dziecko jeszcze nie rozumie, że w świecie dorosłych gdy mężczyzna robi coś kobiecego, to go poniży. A gdy kobieta zrobi coś męskiego, to ją nawet wywyższy.

    To co teraz napiszę będzie celowo wyostrzone dla wydobycia kontrastu. Tak że z góry przepraszam, jeśli kogoś to zaszokuje:

    Ja ból wewnętrzny autorki rozumiem tak, że ona chyba podświadomie cierpi, iż musi przekazać dziecku, że sama należy do niższej kasty. Przyszedł moment, kiedy ona musi przekazać następnemu pokoleniu te poniżające przesądy. Polegające na tym, że syn naśladujący mamusię poniży się w oczach społeczeństwa, a córka naśladująca tatusia – albo będzie odbierana neutralnie, albo wręcz wywyższy się. To musi boleć, powiedzieć własnemu dziecku – słuchaj, jak będziesz naśladować mnie, to się zdegradujesz.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Tu autorka: no niestety coś w tym jest! Ja osobiście w związku czy w otoczeniu z tytułu bycia kobietą żadnych przykrosci nie odbieram.Natomiast przynależąc do ,,kasty kobiet” widzę że tak powiem niedoskonałości systemu. A najbardziej boli mnie,że dzieci wciąż wychowywane są do czarno-białego (różowo-niebieskiego) świata. Nie chcę tak wychowywać,ale uwaga-nie chcę,żeby moje dziecko spotkało się z brakiem akceptacji. Nie wiem,co gorsze.Nie chcę eksperymentować na własnych dzieciach.

      Odpowiedz
      1. anuszka

        Ja mam pewien pomysł na rozwiązanie tego dylematu, ale nie wiem, na ile jest dostosowany do tak małego dziecka – czy ono to zrozumie. Po prostu powiedzieć mu prawdę:

        „-Słuchaj, ja ci pomaluję te paznokcie. Ale jak pójdziesz z nimi do przedszkola, to pamiętaj, że inne osoby mogą być zdziwione. Mogą cię pytać, czy jesteś dziewczynką – a przecież ty i tak jesteś chłopcem. Bo dorośli uważają, że chłopiec malujący paznokcie jak dziewczynka to jest coś dziwnego. Ja tak nie uważam, no ale wielu dorosłych sądzi, że to coś niewłaściwego.”

        Bo uważam, że nie można dziecku zamykać oczu na status quo. Ale też należy dziecku przekazać, że nie jest to sztywny, jedynie słuszny stan rzeczy. Chodzi o to, żeby dziecko zrozumiało, że może się z niego wyłamać, ale też żeby rozumiało konsekwencje.

        No więc nie wiem, czy to zadziała przy 3-letnim dziecku, ale dla 6-letniego to już przypuszczam powinno być zrozumiałe (ja naprawdę dużo pamiętam z własnego dzieciństwa).

        Odpowiedz
    2. carrot

      anuszka świetnie ujęła sprawę – jeśli chłopiec robi coś babskiego, to jest to takie „niemęskie” a rodzice opowiadający o córeczce, która tylko by się bawiła autami, samolotami puchną z dumy.
      Ja osobiście jestem rozczulona jak synek dba o lalkę siostry albo w przedszkolu bawi się z koleżankami karmiąc, przebierając laleczki – widzi jak ja na co dzień dbam o jego malutką siostrę i wdraża w życie swoje obserwacje. Natomiast nie byłabym zachwycona tym całym malowaniem paznokci czy też regulacją brwi… Marysiu, nasunęło mi się pewne spostrzeżenie – w przyrodzie, to samce są tą płcią piękniejszą. Popatrzmy na kaczki, to przecież kaczory robią większe wrażenie. Albo pawie, o! Nie wiem czy mój 3latek skumałby jakbym mu wytłumaczyła, że samce są tak śliczni, że nie muszą stosować takich zabiegów upiększających jak samiczki ale teoria wyłożona z fachową literaturą (koniecznie z obrazkami :) mogłaby pomóc. Hm?

      Odpowiedz
      1. anuszka

        Natomiast nie byłabym zachwycona tym całym malowaniem paznokci czy też regulacją brwi…

        Bo dorosłemu to się kojarzy z bodźcem seksualnym. Dorośli robią zabiegi upiększające podkreślające kobiecość/męskość głównie po to, żeby podobać się płci przeciwnej.

        Natomiast przedszkolak tego tak nie odbiera, to jest jeszcze dla niego abstrakcja.

        Zresztą, kto reguluje brwi przedszkolakom? Te paniusie z programów typu „mała modelka” są krytykowane za seksualizację swoich córek – bo właśnie regulują im brwi i upiększają je w taki sposób, jak robią to dorośli, chcąc się podobać seksualnie płci przeciwnej.

        Odpowiedz
        1. carrot

          anuszko, rzuciłam hasło dotyczące regulacji brwi, bo ona mi się pierwsza nasunęła z czynności, jakie ja wykonuję nieraz w obecności moich dzieci. Gdyby akurat młody zechciał, bo „mamusia to robi”…

          A na temat samego malowania mam zdanie takie jak np. na temat kolczyków. Nie podobają mi się kilkumiesięczne dziewczynki z przebitymi uszami. Małe „kobietki” z wymalowanymi pazurkami wyglądają dla mnie zwyczajnie śmiesznie. Więc ogólnie rzecz biorąc są rzeczy, których u małych dzieci po prostu nie widzę… Notabene zaraz narzuca mi się, że odwrotnie też tak być powinno – duże „dziewczynki” torebki hello kitty powinny zostawić młodszemu gronu ale to już tak zupełnie OT.

          Co do zabiegów upiększających zaś, wolę dzieciom tłumaczyć, że wszelkie czynności mają przede wszystkim im poprawiać samopoczucie i czynić ich piękniejszymi dla siebie, dopiero potem dla innych. Na zasadzie – dbam o siebie, czuję się lepiej, piękniej.

          Odpowiedz
          1. anuszka

            Co do zabiegów upiększających zaś, wolę dzieciom tłumaczyć, że wszelkie czynności mają przede wszystkim im poprawiać samopoczucie i czynić ich piękniejszymi dla siebie, dopiero potem dla innych. Na zasadzie – dbam o siebie, czuję się lepiej, piękniej.

            Mam niepopularny pogląd w tej sprawie, ale uważam, że to samooszukiwanie. Ludzie dorośli zawsze się upiększają ze względu na atrakcyjność dla płci przeciwnej. Nawet jeśli panie upiększają się idąc na babskie spotkanie, to tak naprawdę po to, aby inne poczuły – ta to musi być atrakcyjna dla facetów. Takie jest moje zdanie.

            Gdyby było inaczej, ludzie nie oburzaliby się na programy „mała miss”, gdzie dziewczynki są poddawane kobiecym zabiegom upiększającym. Robienie tego dziewczynkom oburza, ponieważ ludzie wyczuwają w tym robienie z dziecka obiektu seksualnego. Skoro tak, to przyznają niejawnie, że kobieta dorosła robi to też ze względów seksualnych. Choćby sobie z tego świadomie nie zdawała sprawy.

          2. Marysia Autor wpisu

            Muszę się ustosunkować,chociaż wychodzę z domu,ale muszę!!- pewnie we wielu przypadkach tak jest,ale na pewno nie we wszystkich.Ja maluję czasami się nawet jak jestem chora i siedzę w domu a oglądają mnie wyłącznie moje malutkie dzieci-mąż pracuje za granicą,bo od razu mi lepiej jak widzę w lustrze kogoś podobnego do człowieka a nie wrak. I sądzę,że inni też tak mają.

          3. anuszka

            Malujesz się, żeby widzieć w lustrze kogoś podobnego do człowieka. OK. Ale moim prywatnym zdaniem to jest wtórne. Masz wpojone, że prawidłowo wyglądająca kobieta wygląda tak a tak. Jednak pierwotnym celem tego wyglądania kobieco jest podobać się mężczyznom. Choćby potencjalnie. Człowiek nawet jak siedzi w domu, to może źle się czuć z myślą, że nie wygląda jak prawdziwa kobieta (=jak kobieta atrakcyjna dla mężczyzn).

            Powtarzam, gdyby chodziło tylko o aseksualną estetykę, to nikt by nie protestował przeciwko makijażowi małych dziewczynek.

          4. Marysia Autor wpisu

            Wiesz,to ciekawe,ale i tak się nie zgodzę. Nie chodzi o to,czy wyglądam jak kobieta czy nie tylko nie lubię wygladać jak przemęczona i chora sierota-bo to odbiera mi energię a nie ochotę na miłosne igraszki. Zresztą może w mojej podświadomości jet tak jak mówisz ale co z tego jeśli ja sama tak tego nie definiuję?

          5. Marysia Autor wpisu

            No i widzisz,mnie nie ma wśród tych protestujących-mówiąc mnie mam na myśli inne osoby które myślą podobnie,ale rozumiem Cię. Przy okazji tego wpisu odezwała się do mnie znajoma,mama dziewczynki. Jest przerażona ,,pociągiem” przedszkolaków płci żeńskiej do lakierów i szminek. A ja szczerze zdziwiona zapytałam czemu,bo zawsze uważałam że jak ,,za młodu się wyszumi,to potem będzie spokój”. Że to nic strasznego. Wiadomo,zboczeńców nie brakuje,ale jaiektu seksualnego nawet w na maksa wymalowanej trzylatce nie mogę sie dopatrzeć.

  9. Mamanapuszczy-1

    Nie wierzę, że to są prawdziwe twoje problemy! Nie chce mi się wątku rozwijać. Jeszcze raz przeczytaj, co przeczytała Dorota i Ewelina. Jak chcecie być wiarygodne dla swoich dzieci, skoro kwestionujecie tradycyjne wartości, które dzieci w gruncie rzeczy uwielbiają, tęsknią za nimi i marzą o nich, choć, kuźwa, nie jest to poprawne politycznie! Ale temat się, widzisz, spodobał…

    Odpowiedz
  10. Mamanapuszczy-1

    Oczywiście miało być: ” jeszcze raz przeczytaj, co napisały Dorota i Ewelina”, ale nie jest trudno wyprowadzić mnie z równowagi, a to też biologia czyli geny, nie mylić z gender srender!Czyli gwałtem!

    Odpowiedz
  11. anuszka

    Słuchajcie, a czy nie jest tak, że chłopcy naśladują te kobiece manewry kosmetyczne, bo po prostu więcej przebywają z kobietami? Teraz jest wręcz taki trend, żeby matki jak najdłużej przebywały z dziećmi. W żłobkach i przedszkolach opiekunkami są kobiety. I tak dalej. No więc dlaczego się dziwić, że dzieci naśladują to, co widzą najczęściej? Gdyby dziewczynka była wychowywana tylko przez ojca i to jemu towarzyszył w codziennej toalecie, to wtedy chciałaby się golić. Założę się.

    Ja myślę, że dzieciom trzeba pokazywać jak najwięcej różnorodności, żeby nie czerpały wzorców tylko z jednego źródła.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      No własnie??!!! czyli wracamy do meritum- dzieci powinny więcej czasu spędzać z ojcami,wujkami… ale nie spędza:( mało tego.Wytyczne do pracy w żłobku,numer jeden-płeć żeńska:< nie będzie idealnego równouprawnienia,nigdy nigdy:<

      Odpowiedz
  12. Pingback: Chłopaki i dziewczyny | Mama na Puszczy

  13. Pani B.

    Nie przeczytałam wszystkiego ale chcę tylko zauważyć, że dinozałly są zabawą raczej męską podobnie jak umiłowanie do traktorów mojego brata. Z tego względu gdy mój 3 letni brat w takiej samej sytuacji poprosił mnie o pomalowanie paznokci zrobiłam to bez namysłu. Ja wiem, że swoje dziecko to inna perspektywa ale jeśli mam wyrazić swoe zdanie to nie widzę w tym nic szufladkującego. Zwykła ciekawość świata, myślę, że w późniejszym czasie będzie chciał spróbować dużo bardziej kontrowersyjnych rzeczy :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>