Refleksje na wieczór

   Wiele tematów atakuje mnie ostatnio, czuję wręcz obowiązek pisania, ale bardzo łatwo przychodzi mi również odkładanie tego na niewiadomokiedy. Kilka razy mocno mnie coś trzepnęło w rodzicielski łeb i już, już układałam w nim skwapliwie treść na stronkę, kiedy okazuje się, że jestem zbyt zmęczona po wieczornym, prawie całkiem niewinnym spacerku z siostrą albo właściwie to już dawno nie widziałam się z sąsiadem i czas to nadrobić. Ale dziś, chociaż siostra nocuje u mnie i wybrałyśmy już nawet jakąś wyjątkową zapewne komedię polską, zdecydowałam się napisać. Wszak jest o czym!

   Na przykład o tym, że byłam dzisiaj z Lileczką na szczepieniu. Miało niedawno dziecko różne problemy z wysypkami, najpewniej na tle alergicznym, toteż nie omieszkałam o tym pani doktor poinformować. Ją trudno z równowagi wytrącić, więc i tym razem się nie przejęła. Zapytała, co dziecko je. Ja na to, że wciąż ją karmię, dietę uzupełniając o zupki i owoce, czasami jakieś kaszki. Zapisała w zeszycie. Okazało się jednak, że to za mało- ,,A jakie mleko jej pani podaje?”. Ja na to, że żadne, bo ją karmię. I wiecie co? Wygięła usta w chwilowym zdziwieniu, zapisała, dalej nie pytała. A więc pani doktor- pediatra została zaskoczona, iż nie podaję siedmiomiesięcznemu niemowlęciu żadnego sztucznego mleka, bo karmione jest piersią. Zanim podejmę temat, uprzedzę wszystkich, których aż palce swędzą, by zarzucić mi umiłowanie przesady oraz ocenianie wszechświata wyłącznie z własnej perspektywy. Żadna ze mnie terrorystka laktacyjna. Każdy może sobie karmić dziecko, jak mu się podoba i mnie to nie obchodzi totalnie, chociaż wiadomo, że nie ma lepszego pokarmu dla bobasa niż mleko matki. Felka karmiłam pół roku i żadne z nas nie przejawiało ochoty, by to przedłużać, więc na tych sześciu miesiącach bez żalu poprzestaliśmy. Lilkę będę karmić dłużej, bo nie chce mi się wstawać w nocy ani o świcie, by zrobić jej butlę. Poza tym ona chce być karmiona. I lubi to. Więc nie myślę na razie o zakończeniu karmienia naturalnego ani w tym miesiącu, ani w następnym. Uważam, że nikomu nic do tego. Niemniej sytuacja, w której lekarka reaguje zdziwieniem na informację, że nie podaję małej chemii nafaszerowanej tauryną (bo to jest niestety mleko modyfikowane- każde zawiera taurynę<!!!>) budzi we mnie zażenowanie. Tylko nie wiem dlaczego. Bo wśród moich koleżanek (większość z nich jest fiśnięta na punkcie naturalnego rodzicielstwa:) ) sztuczne karmienie to rzadkość, więc mniemałam zawsze, iż tak po prostu jest. Poza tym, jak już pisałam, nie obchodzi mnie, kto i jak karmi swoje niemowlęta. Interesuje mnie moje dziecko i najlepszy z możliwych start dla niego. Bliskość, odporność, rozwój mózgu. Więc skąd emocjonalna reakcja? Ech…..

   Wracając z przychodni, byłam świadkiem spacerku przedszkolaków w parku. Jedno z dzieci na chwilę oddaliło się od grupy (hasającej po trawie) na kilka metrów. Dopadła je pani, po czym- uwaga- szarpnęła (!!!) za rękę i wrzasnęła tak głośno, że podskoczyłam będąc w odległości ok. 40 metrów od tego zdarzenia: ,,Co robisz???!!!! Gdzie chodzisz???!!!!!” Dziecku pewnie bębenki napuchły. Ja w szoku. Tu już mnie nie obchodzi, że oskarżycie mnie o generalizowanie i powiem wprost co o tym sądzę: ,,NO JA PIER…..!!!”. Ależ oczywiście, wiem, że to zapewne sytuacja jednostkowa, że przedszkole ma same plusy i w ogóle to raj na Ziemi dla każdego bez wyjątku dziecka, gdyż takimi argumentami raczą mnie przedszkolni terroryści sugerujący, iż nie posyłając Felka do placówki, skazuję go na nędzny żywot aspołecznego kretyna, w dodatku maminsynka, dzieciofoba i niepełnosprawnego człowieka niepotrafiącego trafić łyżką do buzi. Niemrawo na tego typu zarzuty zawsze reagowałam, ale od dziś mam nieco więcej pewności siebie. Któż mi zaręczy, że jakaś głupia małpa, jadąca na trójach i ślizgająca się między kolejnymi imprezami po kolokwiach i egzaminach przez kilka lat jakiejś zamulonej pedagogiki na prywatnej ,,uczelni” nie napatoczy się akurat mojemu synowi? Wiadomo, są ,,przedszkolanki” i przedszkolanki. Na dniach otwartych przedszkola wszystkie prezentują się równie apetycznie…

   Cóż, emocjonalnie dzisiaj. Dlatego, że nie wiem za bardzo, co mnie czeka w najbliższym czasie i się denerwuję. Nie wiem, kiedy zobaczę się z Marcinkiem, nie wiem, gdzie będę mieszkać za miesiąc, nie wiem, czy na urodziny Felka będzie ładna pogoda. I to wszystko powoduje, że łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Dodatkowo znowu mam tyle do załatwiania, łażenia, dzwonienia. Zaczyna się po raz kolejny jednoosobowy kierat ze słodkimi obciążnikami po obu stronach. Kocham być mamą, gdy temperatura na dwórku sięga daleko powyżej 20 stopni. Kocham planować wypady do teatrzyku, do ZOO (byliśmy ostatnio!), na Hel (w fazie projektu). Ale cała ta idealna organizacja to kolos na glinianych nogach, gdy nie ma Marcinka. Wystarczy głupie spojrzenie lekarki a ja już wątpię w ludzkość…

16 myśli nt. „Refleksje na wieczór

  1. ewelina

    Mi dziś dziecko me młodsze niesforne uciekło pod samochód (właśnie ruszający) – szarpnęłam i wrzasnęłam tak, że pół dzielnicy słyszało. Nie ma żadnych wyrzutów.

    Odpowiedz
      1. ewelina

        Jest szarpanie i szarpanie… Ja w ogóle nie uważam, że zbyt porywczo zareagowałam. Moje dziecko nie ma żadnej świadomości zagrożenia – uważa np, że jakby spadła z balkonu z 6. piętra, to wystarczy plaster na kolano. Trudno, jeśli to jedyny sposób, by bała się niebezpiecznych dla jej życia i zdrowia sytuacji, to nawet za cenę jej traumy ‚bo mama mnie szarpała i krzyczała”, będę reagować strasznie. Pozwolę jej decydować o własnym życiu i ewentualnym jego zakończeniu pod kołami, kiedy uznam, że ma świadomość tego, co robi.

        Odpowiedz
        1. Marysia Autor wpisu

          nadal uważam,że mimo wszystko przedszkolance nie powinno się zdarzyć nawet minimikroszarpanko.ta,o której pisałam,szarpnęla solidnie i było to w parku na trawie a nie przy ulicy-zero zagrożenia.ja niedawno tez szarpnęłam-uciekł w pole,zgubił się,wlazł cały do kałuży;/ nie wyrobiłam.ale miałam wyrzuty okropne potem.a nevenka jest specyficzna,w gruncie rzeczy trudno ci sie dziwić

          Odpowiedz
  2. Rodzic

    Czy tego chcemy, czy nie nasze dzieci spotkają się w swoim życiu z przemocą – czy to ze strony rówieśników, czy też ze strony dorosłych. Być może same też będą sprawcami przemocy (zabranie zabawki, popchnięcie). Tak jak my sobie z tym poradziliśmy, tak i nasze dzieci sobie z tym poradzą. Lepiej skierować swoje zasoby myślowe w innym kierunku :)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      niż??? tak,jak uważam,że można zrozumieć rodzica (czyt.komentarz Eweliny) któremu zdarzy się zbyt porywczo zareagować na niesubordynację dziecka (oczywiście w granicach!),tak myślę, że zachowanie przedszkolanki,której płacą za opiekę nad dzieckiem,a opieka ta wygląda w taki sposób jak miałam okazję zaobserwować,,jest niedopuszczalne

      Odpowiedz
      1. rodzic

        Zeby nie bylo nieporozumien, tez uwazam ze zachowanie przedszkolanki bylo nieodpowiednie. Ale niestety nasze dzieci i inne na swojej drodze spotkaja sie z takim zachowaniem.

        Odpowiedz
  3. Gosia

    genialny post.

    ja usłyszałam od pediatry, że mój 9,5miesięczny synek przez najbliższe pół roku „nie odczepi się” ode mnie, bo tak to jest przesrane z dziećmi karmionymi piersią. No to jej odpowiadam, ale przecież ja zamierzam karmić go jak najdłużej się tylko da.
    Baba zbledła:)

    Odpowiedz
  4. Basia

    Oj, jak ja dobrze Cię rozumiem.. Zdecydowałam z Oliwką(8 lat), że pojedzie na kolonie w tym roku. Sprawdzone miejsce, trzy koleżanki z klasy najlepsze też jadą, konie, psy husky, spanie w tipi, panie polecone, przemiłe podobno. Siedzę i oglądam zdjęcia z poprzednich lat tych koloni (z wyszczególnieniem kadry) i widzę bandę hipisów w najlepszym wypadku, a w najgorszym satanistów. Myślę, tydzień spoko, ale dwa? Chyba mnie pogięło! Miałam już dwa sny straszne na ten temat. Spytałam wczoraj Oliwkę, czy na pewno chce tam jechać ( jak sobie przypomnę rozmowę z auta, osłabianie motywacji i przelewanie swojego strachu na dziecko to nie jestem dumna) i on mi powiedziała: Wiesz mamo, z jednej strony będę daleko od Ciebie i długo ale o tym nie chcę mi się myśleć, a z drugiej będą Amelka i Lena i wakacje i przygody, i o tym chce mi się myśleć. Dziś wpłaciłam zaliczkę satanistom…

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      myślę,że jak będzie działo się coś niepokojącego,Oliwka na pewno da ci znać…;) fajnie mieć taki kontakt z córeczką,ciekawe,czy mi też się to uda?

      Odpowiedz
    2. Kasia

      Jak można w taki sposób ocenić ludzi po zdjęciach??????????? A jak powinni wyglądać opiekunowie kolonijni? Mają mieć jakiś szczególny sposób ubierania się i czesania?

      Odpowiedz
  5. Basia

    Kasiu, potraktuj proszę mój post z przymrużeniem oka. Oczywiście, że nie można nikogo oceniać po zdjęciu. Jakkolwiek nie byliby uczesani i ubrani, miałabym zastrzeżenia, ponieważ boję się o moje dziecko. Proces rozluźnienia więzi z istotą, którą 9 miesięcy nosiłam pod sercem jest trudny. Zdaję sobie sprawę, że moja ocena jest niesprawiedliwa, krzywdząca, głupia i bezpodstawna. Oliwka na pewno spędzi miły czas, pozna życie i się usamodzielni, podobnie jak Felek, który pójdzie do przedszkola i całe mnóstwo innych dzieci, które yyyyy… rosną :) Pozdro 666!

    Odpowiedz
  6. Marta

    Moja córeczka jutro kończy 7 miesięcy i tez nadal karmię ja piersia ba i nawet nie mam zamiaru skończyć w najbliższym czasie :) jej to odpowiada i mi też to takie nasze wspólne chwile, kiedy nikt nam nie przeszkadza cieszyć się sobą :) odnośnie lekarzy… to sa lekarze i „lekarze” my dzisiaj byliśmy u pediatry i wylewnie nas pochwalił Pan dr za to ze jeszcze Laurka jest cały czas przy cycu… takze nie ma co się przejmować. pozatym… Matka sama zawsze wie co jest najlepsze dla jej maleństwa :)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Ja też bynajmniej w najbliższym roku nie zamierzam odstawiać Lilki:) Poczekam aż przynajmniej zacznie przesypiać noce. Chyba że sama wcześniej zrezygnuje, tak jak jej braciszek który pewnego dnia po prostu uznał,że starczy tego karmienia:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>