Zawsze to samo?

   Dziecku nie wolno okazać, że masz zły humor. Broń Boże dać choćby cień podejrzeń, że ten humor to przez nie! Przez to, że wysypało kilo cukru i polało litrem wody w trakcie, gdy matka przysiadła jak mysz pod miotłą, by nakarmić wrzeszczące niemowlę. Nie! W takim wypadku należy dziecko przytulić, pochwalić za kreatywność, dolać oleju i pozwolić maluchowi wymieszać wszystko miotłą. Jeśli dziecko wali młotkiem w głowę młodszej siostry (rzeczone niemowlę), należy przede wszystkim starszaka przytulić i zapewnić o swojej miłości. W dalszej kolejności można delikatnie wyjąć młotek z rączki i bez słowa reprymendy popędzić na zajęcia sportowe, by maluch mógł się wyładować w inny sposób. Jeśli w drodze na te zajęcia dziecko ucieka ci na ulicę, musisz popędzić za nim. Postarać się zatrzymać samochód, a kierowcę zbluzgać, bo jak baran jeździ, przecież stwarza zagrożenie. Dla DZIECKA! Skandal. Bo przecież dziecko jest tylko dzieckiem. Przesadne pilnowanie go to przemoc. Zwrócenie uwagi na to, że jego zachowanie jest niewłaściwe- też przemoc.

   Ostatnio na fejsie brałam udział w ciekawej dyskusji, w której kobiety wypowiadały się na temat długiego karmienia piersią (nawet to 7 lat…). Moje poglądy nieco ewoluowały przez 3 dni, tyle bowiem trwała słowna internetowa batalia, od obrzydzenia, po częściowe zrozumienie, acz na pewno nie pełną akceptację oraz chęć naśladowania. Natomiast interesujący był argument jednej z mam, że odstawienie dziecka od piersi zawsze jest przemocą, chyba, że dziecko samo się odstawi, mówiąc: ,,nie chcę”. Od razu zakładamy zatem, że karmienie do wieku gadatliwego musi być, inaczej stosujemy terror wobec niewinnego maleństwa. Pomyślałam sobie: dżizas. Wszystko ładnie pięknie, jak lubią, niech karmią i 16 lat, ale na litość boską, przeczyta to taka nieszczęsna, za to podatna na wpływy istota, w dodatku zakompleksiona i zawrzeszczana ze wszechstron dobrymi radami, a jednak chcąca dla malca jak najlepiej… i co? I załamka, bo już bo ptakach, bo dziecko karmiła tylko rok i koniec nastąpił miesiąc temu, więc już nie wrócą… Dziecko może wszystko. Może wisieć na matce przez ileś lat swego życia (w sensie dosłownym), może okładać rodziców po twarzy, czynić rozpierdziel ogólny, a nikt nie ma prawa ruszyć palcem by go powstrzymać, bo to przemoc. Sprzeczna z Attachment Parenting. Prymitywna, zgubna, krwiożercza.

   Wiecie, jakie jest moje podejście. Też uważam, że w pojęciu przemocy mieści się baaaaaaaaaaaardzo wiele. I owszem, przerzucanie na dziecka odpowiedzialności za swój zły humor, jest moim zdaniem przemocą. Podobnie, jak zmuszanie do jedzenia, nieprzytulanie, zimny chów, wszelkie próby walki z charakterem, np. przesadne namawianie nieśmiałego dziecka do zabawy z obcymi rówieśnikami. Ale wmawianie matkom, że przemocą jest nienoszenie w chuście (ba! w niektórych wypowiedziach czuć pogardę dla posiadania wózka w ogóle!), niekarmienie powyżej 2 lat i niespanie z potomstwem w łóżku, to już przegięcie. Niektóre rodzicielskie trendy w ogóle zabraniają wpływać w jakikolwiek sposób na zachowanie malca. A przecież czasami wyjścia nie ma. Jeśli toleruję przemoc Felka wobec siostry, automatycznie działam przemocowo wobec Lilki. Dlatego hasło na dziś brzmi: SITKO. Przesiewajmy teorie tak, by zostało tylko to, co na prawdę dobre nie w ogóle, tylko dla NAS i NASZYCH dzieci.

9 myśli nt. „Zawsze to samo?

  1. Miszelę

    Chronienie dziecka przed „przemocą” po pierwsze wykończy matkę (rodziców), a wycieńczona mama, to wkurzona mama i nawet jesli tego nie okazuje, to wydaje mi się, że dzieciak to odczuje, a po drugie jak wychować dziecko nie zwracajac mu uwagi? Potem pójdzie taki jeden z drugim i się nie odnajdzie w społeczeństwie, bo w przedszkolu raczej nikt go nie przytuli za pobicie rówiesnika, albo wyskoczenie na ulicę.

    Odpowiedz
  2. ewelina

    Ja pierdziu, jobla bym dostała. W szkołach widać aktualnie rezultaty pierwszych pokoleń ery wolnościowego wychowywania (chyba właściwie nie wychowywania) dzieci. Same pępusie świata. Mogą mi naskoczyć, w rzyci mam srautorytety! Jak sie cieszę, że jestem złą matką, która nie śledzi trendów:)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      czasami ci zazdroszczę,tj nie żebym była jakąś fantastyczną matką,ale trendy potrafię wymienić obudzona w środku nocy jednym tchem:(

      Odpowiedz
  3. Ania Jaaam

    Zgadzam się z Twoim wpisem. Piszesz po ludzku, nie boisz się napisać tego co wiele super mamuś tłumi w sobie, że jesteś zła, że czasem masz dosyć, ze jest Ci czasem ciężko. Przecież każda matka ma prawo do takich uczuć. Żyjemy w społeczeństwie, które ma skłonność do obgadywania i pochopnego oceniania, mnie osobiście to wkurwia. Kilka miesięcy temu stało się w moim życiu coś ważnego i zaczęłam inaczej patrzeć… staram się nie oceniać,jasne wkurza mnie przemoc wobec dzieci ale samym krytykowaniem nic się nie zmieni. Zaczęłam dużo czytać i naprawdę z ręką na sercu mogłabym polecić Wam książkę toksyczni rodzice. Jest tam bardzo wiele przykładów przemocy i tego jak ona wpływa na nasze dorosłe życie. jak brak miłości niszczy… Ciesze się Maria, że piszesz takie mądre rzeczy, może matki, które trafią na Twojego bloga zmotywuje to do odpuszczenia sobie, albo odwrotnie. A Tym toksycznym rodzicom da do myślenia. Ps. Ja karmiłam synka do 7 msca. Musiałam przerwać z powodu leków, ale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Nieważne ile czasu karmisz, ważne jest Twoje poczucie, że robisz dla dziecka wszystko czego ono potrzebuje nie wyniszczając przy okazji siebie.

    Odpowiedz
  4. Kasia

    Jak już mówiłam setki razy i powiem po raz kolejny: wszelki fanatyzm prowadzi do zguby! I dlatego właśnie mix i sitko to jest to! Tak zwane przez moją Bratową Rodzicielstwo Zdrowego Rozsądku ;)
    Myślę, że do teorii (jakichkolwiek) naprawdę mocno przywiązują się osoby niepewne siebie i swojej oceny sytuacji – wolą się zasłaniać cytatami z poradników.
    Jeśli zaś chodzi o „bezstresowe wychowanie” i jego paskudne owoce, to nie mogłabym się bardziej zgodzić! Przemocy mówię stanowcze NIE, ale z drugiej strony, jeśli dziecko nie ma granic, to przestaje się czuć bezpieczne, bo skoro nawet rodzic, który powinien być za nie odpowiedzialny, nie ma żadnych zasad i reguł, to świat i moralne fundamenty dla dziecka stają się naprawdę chwiejne. Osobiście jestem zwolenniczką zasady mojej Babci, która głosi, że dziecko należy kochać, ale i od niego wymagać. Po to, żeby nauczyło się żyć w społeczeństwie. I sama dołożę wszelkich starań, żeby swoje dzieci wychować na kreatywne i asertywne, bo uważam, że takim ludziom jest w dzisiejszych czasach najłatwiej :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>