Zakamarki mojego dzieciństwa

Miałyśmy po 10 lat. Szłyśmy pod rękę po szkolnym boisku i w pewnym momencie ja wypaliłam: ,,A może będziemy przyjaciółkami?” W tamtych czasach trzeba było takie rzeczy uzgadniać, ale słowo dane miało ogromną moc. Ona się zgodziła i w ten oto sposób zostałyśmy przyjaciółkami. Znamy się już 20 lat, od 16 jesteśmy ,,po słowie”. Irenka i ja.

Przez wiele lat nasze losy sunęły mniej więcej po równoległych torach. Ta sama podstawówka, te same znienawidzone i ukochane nauczycielki, identyczne poczucie humoru, występy na szkolnych festiwalach i akademiach, pierwsze wagary, pierwsze wino na górce za szkołą, wspólne gimnazjalne perypetie. Raz ona u mnie, raz ja u niej. Do szkół średnich poszłyśmy gdzie indziej, ale nadal spotykałyśmy się niezmiernie często. Pierwsza istotna różnica była taka, że ona w wieku niespełna 16 lat poznała swojego przyszłego męża, z którym jest do dzisiaj, ja w tym wieku skakałam jeszcze z kwiatka na kwiatek. 2 lata przede mną została mamą Wojtusia, który jest moim chrześniakiem. Kolejna różnica: ona została na wsi rodzinnej, mnie cisnęło dalej. Gdy Irenka pod koniec maja 2007 roku rodziła dziecko, ja imprezowałam w plenerze, myślami byłam przy uczelnianych egzaminach i nowym związku. Wojtuś miał 10 dni, gdy przyjechałam go zobaczyć. Miałam lekkiego kaca, jak zawsze na tym etapie mojego życia. Nigdy wcześniej nie widziałam noworodka. Od miesiąca dopiero randkowałam z Marcinkiem. Mówię jej szeptem: ,,Zazdroszczę ci”… Ona na to: ,,Daję ci dwa lata, będziesz miała to samo”. Po 2 latach, także w maju, urodziłam Felka.

Paliłyśmy ogniska nad jeziorem, brodziłyśmy po bagnach, tresowałyśmy kury, opiekowałyśmy się bezpańskimi psami, bojkotowałyśmy obowiązek szkolny, jeździłyśmy na stopa, wymieniałyśmy się poglądami na życie. Ona i ja. Ona mieszka nadal w Szczerbięcinie wraz z całą niemałą rodzinką. W dużym domu, zbudowanym gdy miałyśmy bodajże 12 lat, żyją także jej rodzice, dwie siostry, mąż jednej z nich, dwie siostrzenice (3 latka i 14 miesięcy), synek, mąż Irenki (okazyjnie także jego córka z pierwszego małżeństwa) oraz jej brat. Kolejność wymieniania przypadkowa. Dzisiaj wraz z moimi dziećmi byłam u nich w odwiedzinach. Zawsze, gdy stamtąd wracam, jestem rozdarta. Ładuję tam akumulatory, jem przepyszny domowy obiad, przypominam sobie jak to było… I ze wzruszeniem patrzę na Wojtka oraz jego kuzyneczki, Zuzię i Gosię, jak nic nie muszą. Łapią w chlewku małe kotki, Wojtek włazi przez okno po drabince do starego, przeznaczonego na zburzenie domu. Felek oszołomiony, Wojtek podaje mu kotka. Po chwili jeszcze kręcący się szczeniak musi otrzymać swoją dawkę czułości. Zuzia pędzi po zjeździe do jednego z pomieszczeń gospodarczych, o, poślizgnęła się na mokrym chlebie i dupą wpadła do kałuży. Trudno. Zaraz na pocieszenie przynosi z szopki jakąś sprężynę, większą od niej. Wchodzimy do innego baraku, gdzie rodzina trzyma hałdy ubrań przeznaczonych do nieznanych mi celów. Zalegają po dziurawy sufit. Dzieciaki urządzają sobie wyścigi, kto pierwszy na górę. Wojtek ma przewagę fizyczną nad resztą. Zuzia zaplątuje się w przegniłe rajstopy i kula się na sam dół. Uderza w stojącą skrzynkę. Ani piśnie. Felek nie bierze udziału. Patrzy na to i nie śmie nawet skomentować. A rozdarta jestem, bo tak bym chciała, żeby i dla niego takie atrakcje to nie były żadne atrakcje. A to nawet nie atrakcje, tylko normalny szok.

A w domu: mamo, pobaw się ze mną, mamo, chodź ze mną do piaskownicy. Między kawą a fejsem znajduję chwilę by poudawać tyranozaura goniącego triceratopsa. Nie chce mi się tego robić. Ale jak nie robię, to Felek jest zły albo smutny. Co to za rozrywka, bawić się samemu. Irenka sporadycznie bawi się z Wojtkiem. Zuzia też nie męczy swojej mamy. Muszę Felka zmusić, by wziął z nich przykład. A nie, zapomniałam, u nas nie ma ani kotków, ani podwórka, ani innych dzieci, ani szopek. To znaczy są, ale kto by tam puścił dziecko? Felek nie chciał STAMTĄD wracać do domu. Ja też nie. I tylko pojąć nie mogę, co mi odbiło, że z własnej woli wybrałam inny świat, którego w dodatku teraz nie lubię z wzajemnością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>