Chłopaki i dziewczyny

Po niedawnej przeprawie przez kwestie estetyczno- wychowawcze (http://www.mamanapuszczy.pl/2012/03/te-paznokcie) przyszedł czas na kolejną lekcję z wychowania seksualnego przy śniadaniu. Jak zwykle w takich wypadkach mało się nie udławiłam szynką z kanapki. Prawda jest taka, że wszyscy są mądrzy na forach na fejsie. Prześcigają się w pomysłach na nazwy dla intymnych części ciała tak, by nie były wulgarne ani zmedykalizowane. Żeby dziecko wiedziało, ale żeby nie zbruździć mu świata. Tylko że dziecko nie wie o naszych dylematach rodzicielskich. Przychodzi jakby nigdy nic, gdy matka spokojnie zajada kanapkę i oznajmia:

- Mamo, Lilka jest dziewcyną. A ja jestem chłopakiem.

Myślę: co za mądre dziecko. Zanim nastąpi ciąg dalszy.

- Ty tez jesteś chłopakiem.

Udławienie. Ale dialog musi nastąpić.

- Nie, kochanie, ja jestem dziewczyną, jak Lilka. Ty jesteś chłopakiem, jak tata.

- A co mają chłopaki?- kocham jego podchwytliwość.

- Pindelki. A dziewczyny nie mają pindelków.

I już mnie coś boli, bo właśnie zdefiniowałam kobiecość poprzez BRAK, czego tak bardzo, bardzo nigdy nie chciałam robić i byłam pewna, że nie zrobię.

- Ale ty mas!

- Nie mam.

- Pokaz, jak nie mas.

- Tego się nie pokazuje. Musisz mi uwierzyć na słowo. Dziewczyny mają waginy. (ścisk żoładka, wierzcie mi, ale żadne słowo bardziej sensowne nie przyszło mi do głowy)

- Na pindelkach?

- Nie, kochanie. To jest taka dziurka. Bez pindelka.

Znów prośba o demonstrację. Znów odmowa, ale to chyba oczywiste.

- Ja tez nie mam pindelka. (Czy on nigdy nie skończy?!)

- Ty masz.

Skończył. Zajął się dinozaurami.

13 myśli nt. „Chłopaki i dziewczyny

  1. ewelina

    Moje mają siusiaki, starsze chłopackiego, młodsze dziewcyńskiego:) Jako że aktualnie nie wykazują zainteresowania innymi funkcjami tej części ciała, termin określający jej obecne zastosowanie fizjologiczne uważam za zupełnie wystarczający:) Próśb o demonstrację nie było, ale z racji częstego niezapowiedzianego włażenia do łazienki, gdym nieodziana, to i owo zobaczone, obkomentowane i – są ciekawsze rzeczy, np. lego:)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      mój też mi do kibla włazi i zawsz mnie dziwiło,że jego nic nie dziwi. Ale nie przyglądał się jakoś szczególnie,może dotychczas go to nie intresowało i trochę jestem przerażona,że właśnie zaczęło;/

      Odpowiedz
  2. tatanaetat

    Rzeczy codzienne są najtrudniejsze… czyli z jedzeniem mamy kłopoty -bo większość dzieciaków chce tego czego nie powinno :) ze spaniem i wstawaniem, ubieraniem…. wiec czemu z „seksem” miało by być inaczej :)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      A wiesz,że to jest bardzo ciekawe spostrzeżenie i nigdy mi nie przyszło do głowy,że rzczywiście te najbanalniejsze dla nas dorosłych sprawy dla dzieci banalne nie są i one się buntują,że my nie dostrzegamy faktu,że dla nich to nowość do ,,oswojenia”:) I im czasu na to oswojenie nie dajemy. Co do seksu to też racja-trzeba go wliczyć w poczet normalnych rzeczy, to i udławiania nie będzie. Pozdrawiam:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>