Dzienne archiwum: 17 sierpnia 2012

Zgrzyty

Coś mnie pobolewa, gdy osoba, o której wiem, że stosuje wobec swoich dzieci kary fizyczne, zachwala mi przedszkole Montessori jako najlepsze, bo wspiera rozwój i indywidualność dziecka.

Drażni mnie, gdy ktoś rozprawia o szacunku wobec dziecka, a nieraz słyszałam jak rzucając słowami na k i ch, w obecności malucha niezbyt pochlebnie wypowiadał się na temat jego cioci, babci czy nawet ojca.

Czuję się niezręcznie, gdy mama pogardliwym tonem wypowiada się na temat słoiczków, jednocześnie wraz z tatą urządzajac pościg z łyżką napełnioną zdrowym domowym obiadem za maluchem, który ma już odruch wymiotny z przejedzenia. To już chyba te słoiczki lepsze, byle, kurczę, jadło to dziecko ile ma ochotę a nie ile uda mu się wepchać.

Naturalny rozwój- ulubione sformułowanie co niektórych. Szkoda, że ,,wspierany” kontrolą na każdym kroku, nawet w kwestii doboru kolorów kredek do rysowania, nie wspomnając o ,,zostaw/pobrudzisz się/fuj/nie idź/nie bierz/wracaj”, które to do naturalnego rozwoju mają się jak pięść do nosa- mniej więcej ten sam poziom zgody i konsekwencji…

Nie jestem psychologiem. Siedzę w tej zasranej Anglii, staram się jak mogę a co bym nie wymyśliła, Felek i tak woli plazmę rozpostartą na pół ściany w liwingrumie i Myskę Miki po kangielsku. Frustracja goni poczucie winy a potem się zmieniają! Jedno co dobre, że Lileczka zaczęła (póki co) w miarę normalnie zasypiać i sypiać. Lajkujcie mi wpisy co mi się chociaż trochę humor poprawi :)