Dziewcynka ciągle mi nie pozwala!

Dla tych, co trzymają wątek- dziś dwie godzinki. Miała być godzinka, ale mój synuś bawił się tak świetnie, że nie chciał wracać.  W skrócie: zostawiłam go, poszłam, po 40 minutach pani mnie ściągnęła (wyraźnie im powtórzyłam dzisiaj, baaardzo wyraźnie, że mają dzwonić jakby mocno płakał- pojęły) bo ryk. No, okazało się, że chciał piec babeczki i z niewiadomych przyczyn byłam mu potrzebna do tego. Ciasto oczywiście zabawkowe, ale wyglądało realistycznie, więc jak się okazało, że nie można tego jeść, był bardzo zawiedziony. Aż mi się go żal zrobiło, ale też śmiać mi się trochę chciało z niego. Humor mu się poprawił, więc poszłam. Wróciłam po 15 minutach, by iść razem z nim do domu, ale nie chciał. Akurat w tym momencie 2 grupy, starsza i młodsza wychodziły na plac zabaw (jednak nikt nikogo nie zmuszał do wyjścia- może Felonek wczoraj tak źle zareagował na usilne zachęcanie albo po prostu na przepełniony do granic możliwości pęcherz). Nie wiedziałam zbytnio co ze sobą zrobić, bo Felek bez oglądania się za mną wybiegł na zewnątrz. Chciałam dyskretnie opuścić salę, ale stanął przede mną Kacper: ,,Wszyscy poszli!”- stęknął z rozgoryczeniem- ,,To idź do dzieci”- zaproponowałam- ,,Nie, bo nie mam przyjaciela”- odparł chłopiec.- ,,Idź do Felka, on też nie ma”. Pomysł ten okazał się nienajgorszy, Kacper poleciał wołając na całe gardło mojego syna i szybko się skumali. Dołączył do nich Krystian (tres amigos… jedyne, uwaga, dzieci, które spośród 24- osobowej grupy nie raczą uczestniczyć w zorganizowanych zajęciach, to 3 polskich chłopców: Kacper, Krystian i Felek. Jakieś wnioski?) a potem także inne dzieci. Obserwowałam przez godzinę z ukrycia. Jak wożą się w przyczepkach, jeżdżą na rowerkach, kulają się nawzajem w beczkach. Jak Felek usiłuje ściągnąć z rowerka dziewczynkę a ta sie trzyma mocno i to… powoduje u mojego syna wyraźny stres. Na sali, gdy jeszcze byłam, też raz się rozpłakał- bo dziewczynka nie oddała mu rekina, którym się bawiła, a on też chciał. ,,Dziewcynka mi ciągle nie pozwala”- łkał mój syn. I chociaż w pierwszym odruchu mam ochotę wyprowadzić go z tej jaskini zła, chociaż matczyna czułość chce przychylić dziecku nieba i polecieć do sklepu po rekinka, by miał swojego, a chociaż i poszukać, może w tym przedszkolnym bałaganie czai się gdzieś drugi- pzrybieram kamienną maskę. Tu nie ma czasu ani miejsca na tkliwe rozmowy. Jestem, ale nie mogę pójść do dziewczynki i jej rekinka zabrać, tak jak pewnie on by sobie życzył. ,,Musisz sobie z tym poradzić. Weź dinozaura”- mówię przez zaciśnięte zęby. Ale już zaraz lepiej mi, bo Felek, zrozumiawszy, że z niemożnością odebrania rekinka MUSI się pogodzić, zaczyna się wesoło (jak na niego) bawić czymś innym.

Reasumując, zauważyłam, że Felek nie radzi sobie z następującymi sytuacjami: chce coś robić, a nie wie czy może i nie potrafi się zapytać- płacz. Chce sie czymś bawić, ale ma to ktoś inny, próbuje odebrać, nie da się- płacz. Pisałabym dłużej, ale Lileczka się uaktywniła. Do sprawy wrócimy- już we wtorek kolejny odcinek :)

7 myśli nt. „Dziewcynka ciągle mi nie pozwala!

  1. visenna

    Hej jak dobrze. Widać Twój synek potrzebuj czasu i Twojego wsparcia, żeby poradzić sobie z pewnymi sytuacjami. Będzie dobrze.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>