Muszę szybko,bo…

…bo wcale nie powinnam teraz pisać! Jestem gościnnie tam, gdzie jeszcze niedawno mieszkałam, czyli u Krystyny, Marcinka siostry. Chciałam zameldować! Zameldować się, że nie mam internetu w NASZYM LOKUM, ale poza tym ma ono same zalety (tym bardziej, że ten nieszczęsny internet też niebawem będzie)! Lileczka postawiła w nim dzisiaj swoje pierwsze kroczki! Wszędzie miękka wykładzina, brak mebli, zabawki przysłane kurierem z Rumi, Felonek zachwycony. Chce tam mieszkać i dzisiaj nawet widział dzieci chlapiące się w misce na tarasie przedszkola, i coś jakby nawet chciał dołączyć, ale niestety miejsca pozajmowane. Cóż, uruchomiliśmy machinę poszukiwawcza, w innym przedszkolu niedaleko naszego domu pracuje jakiś dobry znajomy partnera Krystyny, już telefony tam i siam, wszystko będzie dobrze, musi być. Ja odżyłam. Odżywam. Trzeciego dnia po przeprowadzce piłam rano kawę. Nie uwierzycie- prawie w spokoju. Bo moje dzieci, brat i siostra z niewielką różnicą wieku, bawiły się RAZEM balonami. Bez przemocy, bez ryku. Nie mamy jeszcze krzeseł, więc siedziałam na blacie kuchennym i obserwowałam wnikliwie, gotowa na ingerencję, która nie musiała nastąpić.

A wczoraj Felek jeździł na rowerku przed domem. Mieszkamy na pierwszym piętrze, ja w oknie piłam kakałko, trochę gotując na parze kilkuskładnikowy obiadek, trochę doglądając zasypiającej córci. Wołam: ,,Synuś, tylko z nikim nie wolno iść. Jak cię ktoś zawoła, nie idź tylko od razu wołaj mamę”. Synuś wyraził zgodę. Za chwilę słyszę: ,,Mamooo!” i pędzę do okna- ,,Mamusiu, jak cię zawołają jakieś ptaki, to nie leć z nimi”- powiedziane z autentyczną powagą i troską- ,,Nie polecę, synuś.” Nie ma dla mnie większego matczynego szczęścia niż MÓC POZWALAĆ. Dziecko nie robi wtedy afery z tego, że mama pilnuje go przez okno, jest samo z siebie przezorne i ostrożne, nie wykorzystuje, nie ucieka, nie sprawdza na ile można sobie pozwolić i co trzeba zrobić, żeby spanikowana mama zleciała po schodach z krzykiem. Jeździ sobie grzecznie rowerkiem po chodniku i jeszcze się martwi o mamę, żeby przez okno nie wyleciała z ptakami. Kocham go- to za mało powiedziane. Nie ma słów, którymi mogłabym wyrazić, co czuję do moich dzieci gdy nic mi w tym nie przeszkadza.

Jedna myśl nt. „Muszę szybko,bo…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>