Dzienne archiwum: 29 listopada 2012

Poleżeć

Wiem, że to bluźnierstwo, ale czasami mam ochotę zachorować. Nie poważnie, odpukać, ale tak na tydzień do szpitala poleżeć to bym poszła. Trzy razy dziennie (o rozsądnych porach) ktoś przynosiłby mi dziecko do karmienia, ale nie obchodziłby mnie cały ten syf, konieczność tego, tamtego, mus, niemożność i ograniczenia. Leżałabym sobie i użalała się nad sobą, bo nikt poza mną nigdy pewnie tego nie zrobi, a tak bardzo bardzo bym chciała, żeby ktoś kiedyś zapytał: ,,Jak się czujesz?”, a ja z czystym sumieniem odpowiedziałabym: ,,Źle, dopada mnie przeziębienie, małe znowu się miotało calutką noc a duże znowu syrenę włączyło już w drodze do przedszkola i stroję nerwy żeby komuś krzywdy nie zrobić.” Na to mój rozmówca zapytałby: ,,Ojej, to na pewno straszne? Wiesz co, wezmę twoje dzieci na 5 godzin a ty się kuruj i odeśpij”. A ja znowu bez najmniejszych wyrzutów powiedziałabym: ,,To wspaniały pomysł, poradzisz sobie z ubraniem ich i zabierzesz już teraz?”. I wtedy ta osoba bez głupich pytań ubrałaby dzieci stosownie do warunków atmosferycznych, nawet jakby podczas tego ubierania darły się i uciekały, to nie wołałaby że mam je łapać i podać buty, tylko zrobiła to sama. I ta osoba sama zniosłaby po schodach na dół wózek z małym, a potem cofnęłaby się po duże i rowerek i wcale a wcale nie zadawałaby głupich nad wyraz pytań, typu czemu duże samo nie schodzi, bo to przecież jasne, że skoro znoszę małe, to uciera się rytuał, że znosi się też duże, żeby się nie czuło gorsze i odrzucone. I ta osoba by je wzięła a po 5 godzinach przyniosła, suche, zdrowe, najedzone i zadowolone.

Nie, ja wiem, że coś takiego nie nastąpi. Wiem też, że nie jestem masochistką, chociaż keidyś oglądałam reportaż o więźniach, którzy celowo połykali metalowe przedmioty, by trafić do szpitala i w ten sposób chociaż na kilka dni opuścić więzienne mury. Przyznam, że poczułam dziwnego rodzaju podziw i zazdrość. Przecież tak nie zrobię, bo powiedzą, że wariatka i nie tylko powiedzą, bo wszystkie gazety o tym napiszą. Już widzę te nagłówki: ,,Połykała gwoździe żeby mieć spokój od dzieci!” Tylko że ja czasami zadaję sobie pytanie, czy gazety musiałyby o tym napisać, by zaistniał fakt, że ja tą wariatką już jestem, bez połykania gwoździ i trafiania do szpitala- skoro tak inspirujące jest to dla mnie i tak tego pożądam…