Felek bije Lilkę

Żaden inny tytuł do głowy mi nie przyszedł, a właśnie chciałam napisać o tym, że jestem na dobrej drodze do wyzwolenia się z kolejnych sideł. Felek właściwie codziennie po kilka razy coś tej Lilce robi, że ona zaczyna płakać, patrząc na mnie z wyrzutem, że ja nic nie robię. A jak robię, czyli np. nieopatrznie wrzasnę na Felka żeby sie uspokoił, Lileczka siedzi jak stary polityk na wiecu, zadowolona ze swojego dokonania, które przecież nie jest niczym zachwycającym. Na prawdę staram sie ostro nie reagować, przynajmniej od niedawna. Ale też coraz mniej sie przejmuję. Coraz rzadziej na pewno. Bo jednak jak Felkowi zdarzy się popchnąć siostrę na kant szafki i bidulka potem łazi ze szramą na czole, to emocje biorą górą. Jak przydzwania jej drewnianą łychą w tłuściutkie udko że aż ciarki mnie przechodzą, też. Ale jak mimo moich syków dziewięćdziesiąty siódmy raz danego dnia wyrywa jej zabawkę z rączki tylko dlatego że ją wzięła, bo wcale się nią nie bawił, to już macham ręka, myślę sobie: no przecież już niedługo będzie umiała biegać i gryźć. Czekam na ten moment.

Zajęłam się tym dzisiaj, bo zadziwiła mnie pewna sytuacja. Młodzież się razem kąpała, oczywiście pod nadzorem, bo ratować topielicy nie potrafiłabym, a zapewne z takową miałabym do czynienia, gdyby tego nadzoru nie było. Ale Lileczce się wcześniej znudziło, więc ją wyjęłam, wytarłam, oblekłam w pieluchę i zajęłam się poszukiwaniem piżamki. W tym czasie ona jak zwykle spyliła. Nie chciało mi się za nią od razu ganiać, więc usiadłam by pomedytować nad dniem… A był jak zawsze intensywny. Wspominałam spacerek, mimo deszczowej i strasznie wietrznej pogody przyjemny, bo wybraliśmy się na bardzo błotnistą drogę, malowaliśmy specjalnie w tym celu zabranymi pędzlami błotem po kamieniach i kąpaliśmy dinozalły w glinie. Z rozmyślań zbudziło mnie uprzejme, słyszane z łazienki: ,,Znowu mamie uciekłaś, taaak?” I za chwilę głośny, opętańczy wręcz śmiech Lileczki. Trwało to trochę, w końcu poszłam zobaczyć, co wymyślili, bo mimo wyraźnej radości, przeczuwałam coś niecnego- to niemożliwe by tak skrajne emocje w małch dzieciach budziło zagadnienie całkowicie legalne… W pewnym sensie miałam rację: Lileczka wkładała do buzi Felka siedzącego we wannie paluchy i szybko zabierała, a on udawał że ją gryzie. Początkowo Felek mnie nie widział, ale ja widziałam: jego roześmianą, szczerze uradowaną buzię. Jak tylko mnie zobaczył, zrobił pochmurną minę i zaciągnął Lileczce przez policzek nitką z cekinami. Ona w krótki ryk, zabieram ją, jemu każę się wycierać, koniec zabawy. Ale dotarło do mnie, jak bardzo nie byłam im potrzebna w tej niedługiej chwili, gdy się sobą bez żadnych ryków i walnięć zajęli. Ile to im obojgu dało wesołości. I że może niebawem będzie tak, że to ja będę przeszkadzać a nie pomagać w budowaniu ich relacji. Bo gdy mnie nie ma, bawią się ze sobą, gdy zaś jestem- biją się i ryczą. Olśniło mnie. Przeceniałam swoją rolę, ale już nie będę. Muszę zawierzyć ich kompetencjom w budowaniu własnej, niepowtarzalnej i dla mnie będącej niestety (?) za zamkniętymi drzwiami, relacji. Muszę zaufać temu, co się dzieje. Tej prawdzie, że czasy ,,trójkącika” niebawem się skończą, a oni wyklepią własną historię. Historię swojego dzieciństwa, w której to, co z bratem i z siostrą jest ważniejsze, niż to, co z mamusią.

10 myśli nt. „Felek bije Lilkę

  1. ania:)

    Kochana Marysiu (majac na uwadze rowniez Twoj poprzedni wpis) moze jednak warto zadbac troche o siebie…wiem ze to trudne, bo sama jak mysle zeby gdzies z Grzeskiem wyjsc albo cos zrobic tylko we dwoje, to mam wyrzuty sumienia…i konczy sie tylko na planowaniu..;/ ale tez tak sobie mysle, ze kiedys nie bedziemy juz potrzebni naszym Maluchom tak bardzo jak teraz…masz racje..wiec zrobmy wreszcie cos dla siebie!!!! szkoda ze tak daleko mieszkasz bo moglybysmy razem cos pomyslec:P:P

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Aniu,ja bym nie miała wyrzutów,ja bym je chętnie gdzieś sprzedała gdybym miała komu.Problem polega na tym,że bardziej niż keidkolwiek ,,nie mam z kim dzieci zostawić” i chyba juz się w tym ukokosiłam jak w gnieździe.Wolę szukać pozytywów niż narzekać. Z drugiej strony nie chcę na siłę robić coś,czego nie lubię-Marcin wysyła mnie do weekendowej pracy czy na siłownię… hmm,to ja od pakowania pomidorów albo zachrzaniania na rowerku już wolę się zająć rodziną:) nie obrażając tych,co czują inaczej:)

      Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Haha,no właśnie:) a na lepsza pracę raczej nie mam tu co liczyć.Tu nikogo moje studia nie obchodzą:P ale wiesz,nawet nie chodzi o jakość pracy,nie uważam,że pomidory to jakiś wstyd.Tylko ogólnie nie widzę sensu w takim działaniu.

      Odpowiedz
  2. ania:)

    popieram calkowicie…
    ps.chociaz ja juz zaliczylam tutaj pakowanie kartonow..hihi..bo moje studia tez sa nic nie warte…

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Gdyby nas na prawdę finansowo przypiliło,też bym poszła do byle jakiej roboty,ale akurat mamy ,,szczęście” że Marcin ma względnie dobrą pracę no i socjal na dzieci… tylko że ta jego praca sprawia,że co dzień na 13 godz.znika i w weekend na prawdę wolę z nim posiedzieć czy coś porobić niż się gdzieś sama ,,realizować”…:(

      Odpowiedz
  3. Gośka

    Cześć:) Mój syn ma 15 mc a córka 3,5 roku. BAWIĄ SIĘ RAZEM, wreszcie, od tygodnia jakoś. Gonią się, zabawkami się bawią. Warto dotrwać. Ostatnio częściej słyszę krzyk starszej”on mnie bije!!” (bije ją zabawkami po głowie, muszę reagować) ale gdy są już zmęczeni (wieczorem) to obrywa się młodemu, starsza wciąż go bije tak jak Felek Lilkę. Z tym zostawianiem sam na sam i dawaniu wolności to różnie bywa:) U nas raz skończyło się rozlewem krwi choć zupełnie nie zapowiadało się (starsza porysowała młodego po twarzy wsuwką, od tej pory staram się nadzorować co parę minut :/). W ciągu kilku miesięcy udało mi się ustalić z córką, że woła mnie zanim zbije braciszka i prosi żebym go zabrała;)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      No właśnie!! ja też ostatnio usłyszałam: ,,mamo,sybko,bo się złoscę na Lilkę!”, bo poprosiłam że jak będzie miał ochotę ją bić bo się zezłości,to ma mnie pierw zawołać:) no nie zawsze zdąży ale się stara;) dobrze że nie tylko u nas przeboje z rodzeństwem:) Pozdrawiam!!

      Odpowiedz
  4. BiG m

    napisze Ci ze to dobra decyzja z twojej strony – rodzenstwo ktorego spory rozstrzygane jest przez rodzicow, rodzenstwo pomiedzy ktore uwiklana jest matka, kocha sie wiele mniej nizeli to, ktore nauczylo sie rozwiazywac konflikty miedzy soba – wiem to z autopsji.
    Powodzenia i trzymam kciuki co bys wytrzymala w tym postanowieniu – bo mysle ze to moze byc najtrudniejsze – uikac roli sedziego miedzy imi.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>