Głową w mur

Czasami Felek ma ,,odpały”, nie wiem, z czego to wynika, jest wylatany, ma zainteresowanie, nie dostaje słodyczy poza mlekiem z miodem… Z reguły ,,dokazuje”, jeśli w ogóle, to w granicah normy, ostatnio już nawet nad Lileczką się nie pastwił. Poza tym: elokwentny, pomysłowy, otwarty, ciekawski, rozkoszny. I tylko co jakiś czas mu ,,odwala”, ale za to tak, że serio nie wiem, co robić. To nawet nie agresja, nie wiem, co to jest, generalnie uważam, że dzieci nie robią na złość, więc co to? Felek lata ze sporym kawałkiem drewna, w jego zasięgu czytam z Lilcią książeczkę (Felek nie reflektuje na czytanie), więc spokojnie, a wręcz żartobliwym tonem mówię: ,,Synek, uważaj z tym drewnem, bo możesz kogoś walnąć.” W tym momencie chłopiec celuje do mnie drewnem i robi zaciętą minę. ,,Synuś, nie!”-mówię stanowczo. Rzuca, mocno. Nie trafia. Jestem tak wściekła, zawiedziona, załamana. Czuję, że poległam. Że wychowanie bez przemocy nic nie daje! Mam ochotę mu przylać. Informuję, że jestem zła, mówię o tym, co mogło się stać. Lekko podnoszę głos, ale on raczej drży niż grzmi… On na to: ,,I tak cię walnę!”. Ogarniacie? Dobrze, że Marcin w tym czasie brał kąpiel, bo chyba by go przez okno wyrzucił. Powiedziałam spokojnie, że skoro on nie słucha, to niech nie oczekuje, że ktokolwiek będzie słuchał jego. Zaczął zmieniać temat, zaczepiać mnie (pokojowo), wyglupiać się. Nie mogłam go znieść, ale nie odzywałam się, żeby nie zacząć krzyczeć. Gdy był już w piżamie, spytałam, czy wie, dlaczego jestem taka zła. Wiedział. Zaczął przepraszać, obiecywać coś tam. Prosił, żebym już się nie złościła, więc zgodnie z prawdą odrzekłam, że jeśli teraz grzecznie się położy, rano już nie będę się gniewać. Ale bez tulenia, wyznań, szeptań. Nie mogłam. Za to przystawiłam piszczącą Lilcię do cycka, na co Felek ni stąd, ni zowąd zaczął ją okładać pięściami!

Dochodzimy do sedna, bo ja w tym momencie trzepnęłam go lekko w ucho. Nie mogło go to zaboleć. Ale jak żyć? Było to właściwie bardziej odepchnięcie niż uderzenie, za to poskutkowało tym, że Felek natychmiast się położył. Nawet nie mam wielkich wyrzutów z tego powodu (bo działanie to wynikło z podświadomości, nie oceniam że było słuszne!!!) ale zastanawiałam się, czy napisać o tym- wiadomo, dzieci się nie bije. Ale żadnych. Lilci też nie. To był totalnie nieprzemyślany odruch obrony dziecka przy piersi przed napastnikiem. Nie myślałam wtedy, myślę teraz i jestem pod murem: ćpać leki uspokajające, gdy widzę, że Felkowi zaczyna się faza, czy nie? A może wychodzić z mieszkania, zostawiać go (ich) z tatą i niech kombinują? Czuję jakbym waliła głową w mur. Z jednej strony całym sercem wierzę w swoje wychowawcze ideały, z drugiej chciałabym dostawać chociaż część tego, co sama daję. Nie żądam ślepego posłuszeństwa, wdzięczności, manier, czystości, wielkiej miłości do siostry. Ale, kurczę, chciałabym się czuć bezpiecznie, bez obaw, że ja czy Lilcia oberwiemy zaraz deską w głowę. Myślę, że prawie czteroletnie dziecko jest w stanie to ogarnąć. Mało tego- ja wiem, że ogarnia doskonale. Nie chcę zmieniać taktyki. Chcę żeby tak nie robił. Po prostu. Czy to wiele?

21 myśli nt. „Głową w mur

  1. ewelina

    Wierz i praktykuj dalej, przecież to są tylko momenty, choć wydaje się, że trwają w nieskończoność,. Kiedyś przestanie, nauczy się emocje rozładowywać w mniej inwazyjny sposób, ale na razie deskę bym zabrała. W ogóle wszystkie twarde rzeczy do jednego pudła i – wybacz, ale takie zabawki nie służą do walenia, więc znikają. Ja w takich sytuacjach odpału z niczego – biorę pod pachę i wystawiam gdziekolwiek poza miejsce zdarzenia. Czasem siedzę obok, czasem wychodzę. Przedwczoraj zaliczyłam odpał z wrzaskiem aż do pękania naczynek na polikach. Pół godziny później – jakby się nic nigdy nie wydarzyło. Telepkę swoją leczę do tej pory… a przecież wiem, że to było tylko wyładowanie się.

    Odpowiedz
  2. Kasia

    Kolejna „ciekawa” historia. Chłopcy i dziewczynki, dziewczynki i chłopcy, u nas jest odwrotnie strasza jest Łucja 3.9l tez miewa swoje ”odpały” , i to calkiem często, ale nie sa agresywne. Oczywiście zdarzyło się, że ugryzła brata podczas karmienia albo popchneła go specjalnie albo … Jednak coraz rzadziej. To muszą być ogromne emocje zgromadzone w małym człowieczku i nazwałabym to poszukiwaniem granicy, testowaniem nas dorosłych, więc reakcja jest konieczna, i to ta bez nadmiernego tłumaczenia, mimo, że wyzwala tak ogromne emocje w nas …… Na pocieszenie, obserwuję mojego synka 1.8l i ma już w tym wieku wieksze skłonności do rozwiązań siłowych …. tacy są chłopcy, dziewczynki są inne:)

    Odpowiedz
    1. ewelina

      To chyba nie zależy od płci, u nas syn nie miał zapędów do machania łapą, dopóki nie poczuł potrzeby oddania młodszej siostrze, która niestety ma gwałtowny charakter i często nie panuje nad sobą w wielu sytuacjach. Może to jest kwestia wieku ? te 3-4 lata i kombinacja z rodzeństwem, czy coś. Ciekawe jest dla mnie, że w kontaktach z innymi dziećmi córka nie jest tak napastliwa – w przedszkolu wręcz sama obrywała…

      Odpowiedz
      1. Marysia Autor wpisu

        Z moich obserwacji (nie jest tak u nas póki co,ale kto wie) także wynika,że nie ma to związku z płcią.Nie wiem nadal z czym.Znam dzieci chowane megamiłości,zainteresowaniu,wsparciu-a diabły wcielone albo chorobliwie nieśmiałe,są to zarówno chłopcy jak i dziewczynki…

        Odpowiedz
  3. drdora

    nvc w relacjach z dziecmi zaklada NAJPIERW zajrzec do swiata dziecka, zanim zaczniemy mowic o sobie….”Chcesz rzucic ta deska we mnie i siostre?” „Tak” „Naprawde chcesz rzucic i zrobic nam krzywde?” „….” „Zly jestes? Smutno ci? Chcesz zebym ciebie tez przytulila?” ….. Slowo NIE dziala jak plachta na byka. ja bym wstala i zastosowala sile ochronna. przytrzymala rece np. zabrala deske ” Chce czuc sie bezpiecznie”. potem przytulila.

    dzieci nie robia na zlosc. stosuja tylko niedojrzale strategie na zaspokojenie swoich potrzeb ;-) . twoj syn mial jakis problem. wybral taki wlasnie sposob na jego rozwiazanie….

    powodzenia ;-) i pozbadz sie oczekiwan.

    ps w nvc nie ma miejsca na musze, powinien….

    Odpowiedz
      1. drdora

        bmoze chcial, zeby bolalo ja tak jak jego „Naprawde chcesz, zeby ja bolalo??” „Chcesz, zeby bylo jej tak samo zle jak tobie?” „Przykro ci?”…..

        Odpowiedz
          1. Kasia

            Znam takich, którzy w tego typu sytuacjach będą się zarzekali na śmierć, że tak właśnie chcą zrobić i to im sprawia przyjemność, choć tak naprawdę doskonale wiedzą, że robią źle i woleliby się z tego wycofać. Dzieciom, zwłaszcza takim większym, które mają już świadomość siebie itp, jest niekiedy bardzo trudno się wycofać i według mnie najlepiej wtedy je zaskoczyć szczerym wyznaniem. Pytanie „czy naprawdę chcesz to zrobić?” może nic nie zmienić. Czasem nie trzeba wyciskać z dziecka słusznej odpowiedzi, bo koniec końców chodzi przecież o zachowanie. Ja w takiej sytuacji mówię (ale to nie do mojego dziecka, bo on jest na takie akcje za mały) „myślę, że w głębi duszy wiesz, że to nie będzie dobre i wolę, żebyś tego nie robił”.
            No i trzeba niestety uzbroić się w cierpliwość, bo pewne zachowania tkwią w ludzkiej naturze tak głęboko, że bardzo trudno jest im się przeciwstawić. Najażniejsze chyba, żeby Felek wiedział, że kochasz go i uważasz za grzecznego chłopca, który czasem tylko zachowuje się nietypowo jak na niego :)

          2. Marysia Autor wpisu

            Myślę,że dotknęłaś sedna tego,comnie przeraża-żepewne rzeczy są w charakterze,nie zawsze krystalicznym i nieważne,ile czytamy i ilewarsztatów zaliczymy jako rodzice-tego sięnie zmieni.nie mam problemu z charakterem Felka,uważam,że jest ok.Ale w sytuacjach zagrożenia przepytywanie ,,czy na prawdę chcesz mnie uderzyć?swojąmamusię,która tak cię kocha??”uważam za lekko bezsensowne.Skoro on CHCE uderzyć to jako opiekun jego oraz młodszego dzieckamuszę mu to uniemożliwić,a jak juz uderzy-okazać niezadowolenie.Mimo wszystko.

  4. Karola

    Rozumiem Twoją bezradność.
    Wydaje mi się, że nie można w takiej sytuacji zrobić więcej niż to co zrobiłaś. Mam poczucie, że najważniejsze w takich sytuacjach to ochronić Lilkę, siebie i Feluśka przed fizycznymi obrażeniami. Ja może dodatkowo poinformowałabym stanowczo, że nie zgadzam się na takie zachowanie. Rozmowa o złości, smutku, ewentualnej zazdrości, potrzebie uwagi wskazana, ale nie wiem czy dokładnie w tej samej sekundzie. Tak ja to widzę.
    Myślę sobie też, że wychowanie bez przemocy nie jest złotą receptą na wszystkie bolączki- w sensie, że nie uchroni nas przed zgrzytami, wątpliwościami, trudnymi bardzo emocjami. A jednocześnie jest niezwykle ważnym drogowskazem:)

    Odpowiedz
  5. BiG m

    myślę, że Felek postępując wbrew Twojej woli zaspokaja swoją potrzebę doświadczenia (chce wiedziec co sie wydarzy gdy zrobi to co mowisz) i autonomii (chce sam decydowac czy czegos nie zrobi). Potrzeba mu szczypty wiecej zaufania – warto zebys ograniczyla jasnowidzenie tudziez zakazy i nakazy ale interweniowala gdy cos juz sie dzieje mowiac ze nie chcesz tego i dlaczego (bo potrzebujesz bezpieczenstwa dla Lilki siebie i niego)

    ps jak to jest ze latwiej mi zrozumiec Was niz siebie?

    Odpowiedz
  6. Kwoka

    „W tym momencie chłopiec celuje do mnie drewnem i robi zaciętą minę.”
    W tym momencie bym wstała i zabrała deskę. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. I nawet sobie nie spróbuję wyobrazić jak to może być trudno, kiedy to nie jest kwestia Ty-on i Twoje bezpieczeństwo, ale jeszcze ona, ich relacje, Twój strach o jej bezpieczeństwo.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      potem żałowałam,że tego nie zrobiłam.Ale do faktu nie wierzyłam,żeto zrobi.Chociaż nieraz mu ,,odwaliło”,ja wciąż nie wiem czemu mam do niego zaufanie.Liczę na to,że w końcuzrozumie,a wtedy nasza relacja nie będzie obciążona…

      Odpowiedz
      1. Kwoka

        Ale czy to sprawa zaufania? Czy dziecko tak potrafi w ten sposób „zadziałać”? Działa raczej impulsywnie, robi co chce zrobić i dopiero potem może zobaczyć, co to jego działanie przyniosło. Nie potrafi (tak myślę) przemyśleć i w parę sekund ocenić, czy to co chce zrobić jest sensowne, czy nie sprawi przykrości, nie zawiedzie, nie zezłości. Bo to chyba nie chodzi o to, żeby on nie chciał. Tylko, żeby nie robił tak nawet jeśli chce. Ale do tego potrzebny jest ten moment refleksji, kiedy mały człowiek mógłby zdecydować. A na to chyba jednak wciąż za mały…

        Odpowiedz
        1. Marysia Autor wpisu

          No właśnie nie wiem,z jednej strony racja,z drugiej dzieci bite,karane potrafią w porę się opamiętać ze strachu nawet w tym wieku:(Oczywiście nie piszę tego,bo popieram te metody,ale dlatego,że uważam,że dziecko swiadome konsekwencji nie robi czegoś tam.Mój syn jest bardzo ostrożny.Właściwie nigdy mu się nic niestało.Nawet w ferworze zabawy…Jeśli umie uważać,by jego nie zabolało,dlaczego nie zniechęca go możliwość zadania bólu komuśinnemu?Pytanie to jest rysą na moim w sumie szczęśliwymmacierzyństwie:(

          Odpowiedz
          1. Kasia

            Mam to samo ostatnio! Wicowi zdarza się zrobić mi albo kotu „ałała” i potem nawet dmucha, i jest mu przykro, ale po chwili wraca do tego samego. To ja muszę za niego podejmować decyzję o tym, że koniec takiego zachowania i np. zabieram narzędzie zbrodni. Ale tłumaczę to sobie w ten sposób, że on musi się jakoś nauczyć, że nie jest pępkiem świata i ja mam w tym domu takie same prawa jak i on. Skoro ja go nie biję i mówię mu, że nie chcę, żeby mnie bił, to niech tego nie robi, nie?

          2. Marysia Autor wpisu

            cała rodzina matakie same prawa,uważam,że skoro dość dużo wymagam od siebie,to mogę trochę takżeod Felka.Chociaż żeby czuć się bezpiecznie.Na szczęście od tamtego czasuznowu jest kochany,najkochańszy.Ciekawe jak długo;)

  7. mamanapuszczy-1

    za dużo kombinowania. On nie jest uczestnikiem warsztatów psychoanalitycznych, tylko małym dzieckiem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>