Miś

Zajrzałam do sklepu odzieżowo-obuwniczego. Średnia półka cenowa,ogólnie duży wybór, ładne rzeczy, poszukuję butków dla Lilci, a nie jest to zadanie proste, ponieważ według rozmiarówki, ma ona nóżkę dziewięciomiesięcznego bobaska, a jak wiadomo ta grupa wiekowa jeszcze za bardzo butów nie potrzebuje. Cud się zdarza i dostrzegam na ciepłych kozaczkach karteczkę z jej numerkiem, tylko na jednych, oczywiście pasteloworóżowych, ale biorę. Mrozik się pokazał, dziecko nie może biegać w cienkich kaloszkach.

Dział dziecięcy to kraina kolorów, nadruków, bajkowych bohaterów. Podzielony oczywiście na dwie części- dla chłopców i dla dziewczynek, przy czym dotyczy to także ciuszków dla noworodków. Do sklepu wpada sześcioletnia na oko dziewczynka, za nią obładowana zakupami rodzina. ,,Jest,jest!”- krzyczy radośnie dziecko, podlatując do stroju misia. Maca pluszową piżamę, z pietyzmem przesuwając paluszkami po brązowych uszach na kapturze. Miś jak się patrzy. Podchodzi mama, ogląda szwy, mina zdradza aprobatę, beżowo- brązowy miś już właściwie ląduje w objęciach dziewczynki, żądnej natychmiastowego przymierzenia stroju. I nagle mama cofa się, rozglądając się ostrożnie wokół. Tak. Zorientowała się, że są w dziale chłopięcym. ,,Ale to chyba dla chłopców”- mówi zmieszana. Miś ląduje spowrotem na wieszaku. Córeczka bez słowa rezygnuje z misia, w podskokach podąża za mamą idącą jak burza na dział dla dziewczynek. Tylko że tam same świecące księżniczki i wróżki. Nie ma przebrania brązowego pluszowego misia z uszami.

26 myśli nt. „Miś

  1. Marta

    stereotyp… dziewczynka różowe, chłopczyk niebieskie… jakby to miało tak wielkie znaczenie :) ja też bym wzieła misia :)

    Odpowiedz
  2. ewelina

    Bez sensu, miś jest unisex:) A kiedyś, kiedy mój syn po piętnastej zmianie koncepcji przebrania na bal przedszkolny ostatecznie i nieodwołalnie uparł się na policjancie (wymóg: czapka i kajdanki), a było już po sezonie karnawałowym w sumie – dostał elementy z zestawu z budki bieliźnianej. Kobiecego zestawu :) Pani sprzedawczyni powątpiewająco kiwała głową, jak gorączkowo tłumaczyłam, że dla syna kupuję na bal… Bo był tylko taki większy rozmiarowo i pani namawiała mnie na pielegniarkę, mówiąc, że to nawet bardziej popularne niż policjantka.

    Odpowiedz
  3. Dominika ( mama dziewczynki w bluzce z zygzakiem ;) )

    Hmm tak sobie dumam nad tym wpisem ( i zgadzam się z nim ) ale mam w związku z tym pytanie do mam synków: dlaczego nie ubierają ich w bluzki – dajmy na to – w kucyki pony? Chodzi o to , że wszystkie jesteśmy światłe i wiemy, że wychowanie gender jest ok ,o tyle jeśli chodzi o prostą kwestie ubioru jest z tym już gorzej (szczególnie jeśli chodzi o wspominanych chłopców)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      ja do niedawna miałabym opory,bo nie byłam w 100 % pewna obranej drogi,bałam się reakcji otoczenia,np.na pomalowane paznokcie i odmówiłam(pisałam o tym),jednak teraz z dala od komentujących i doradzających wiem,że gdyby Felek zażyczył sobie bluzkę z pony,KUPIŁABYM.pozwoliłam mu już pomalować na chwilę paznokcie (argument zdrowotny raczej był w użyciu,boto szkodzi na młodą skórkę) oraz iść na miasto z różowym smoczkiem w buzi-skomentowała to tylko 1 osoba,Polka;p Masz rację,to chłopcy są dyskryminowani,i piszę to abstrahując od sytuacji z misiem.Ale to na inny wpis temat,jak kiedyśbędę miałasiłę się produkować dłuuugo i namiętnie,napiszę:)

      Odpowiedz
      1. Marysia Autor wpisu

        No nie,mój też jakoś nic więcej poza smoczkiem,pazurami i akcesoriami typu miseczki i kubeczki (maróżowe) nie chciał.Uważa,że jego ulubiony kolor to czarny.

        Odpowiedz
        1. ewelina

          Ale sorry, koszulę galową ma damską:) bo był mus, żeby biała była i poszłam do lumpa, akurat wisiała idealna. Chyciłam ale pan sprzedający mnie zgasił, że guziki ma po jakiejś innej stronie. Oczywiście kupiłam. W domu zdałam sobie sprawę, że noszę męskie spodnie a syn ma kilka par damskich:) Ale ładnie na nas leżą:)

          Odpowiedz
          1. Marysia Autor wpisu

            Ja myślałam ostatnio oLileczce.Zeby tylko jej różowego nie kupić,brałam jej ciuchy na dziale chłopięcym,bo większy wybór kolorów.Ale se pomyślałam:ona mała,ale czego ja ją tym uczę?przecież ja sama męskich ciuchów sobie nie kupuję,małotego,uwielbiam różowy (ciemny) a jej odmawiam.Trochę paranoiczne

      2. Dominika

        Nic na siłę. Ale chodzi, że to ‚programowanie odgórne’ jest tak silne, że jakoś nie widać na ulicy chłopaków w bluzkach z wróżkami, a nie wierzę, że oni wszyscy uwielbiają kolor czarny/niebieski

        Odpowiedz
        1. Marysia Autor wpisu

          Tak jakdziewczynki też lubiłyby inne kolory gdyby wybór był.Bo to przkre,że albo kupujesz różowe albo twoje dziecko uznane jest za chłopca-unas nie raz.Kiedyś babka powiedziała,że mam słodkiego synka,ja na to,że córeczka,ona przepraszała,że zmyliła ją niebieska bluzka.Ta niebieska bluzka miała na sobie białe i różowe kwiaty…siła stereotypu jest ogromna.Dla porównania-mój synek kiedyś został ,,dziewczynką’,bo panią zmyliła żółta kurtka.To jakiśabsurd.Ale nie sądzę by się zmieniło.Z innej beczki:założyłam raz Luli falbaniastą kiecę.Masakra,jak tamowało jej to ruchy,natychmiast zdjęłam.I uświadomiłamsobie,że ciągle widzę ledwo chodzące panienki w takich kiecah.Wygląd ważniejszy niż wygoda.tego uczy się córki,topotem one też wolą wyglądać niż biegać,skakać,taplać się w błocie,a dorośli mają argument na swą tezę,że ,,dziewczynki są spokojniejsze”

          Odpowiedz
          1. ewelina

            Też takie „pomyłki” nas spotkały, ale nie rusza mnie obca pani:) bardziej rodziny naciski, żeby obciąć chłopcu włosy i jemu wmawianie, że w tych dłuższych wygląda jak dziewczyna… tak, że sam prosił, żeby pójść do fryzjera.

          2. Marysia Autor wpisu

            no właśnie…ja raz usłyszałam,że pozwalam synkowi się bawić plastikowym żarciem,to robię z niego homo niewiadomo….niestety nie od ,,obcej pani”.Włosy mu obcinamy,bo chce mieć takie jak tata i bardzo dobrzembo to wygoda dla wszystkich.Małej też bym obcięła,ale znowu mój mąż chce mieć śliczną córeńkę.Nie dogodzisz…:)

  4. ewelina

    Nie wiem, ja do ubrań ideologicznie nie podchodzę, kolory mi też nie robią. Jak się im podoba i jest wygodnie, to mi wystarczy. Ale różowej fali na dziewczyńskich/ niebieskiej na chłopackich działach jakoś chyba mniej ostatnio.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      I całe szczęście,chociaż niestety wokół mnie ta histeria kolorów jeszcze chyba gorsza niż w polsce… dziewczynki tylko na różowo,chłopcy na sto innych kolorów.

      Odpowiedz
      1. ewelina

        A spodziewałabym się, że będzie na odwrót:) ostatnio mi koleżanka na waszych wyprzach kupiła dla Neveny trochę szmatek i nie ma ani jednej różowej:) to się musiała naszukać, bidna

        Odpowiedz
        1. Marysia Autor wpisu

          niech poda do jakich sklepów chodzi,bo ja do kilku w najbliższym centrum handlowym i tylko w h&mie względnie nieróżowo,jak się poszuka oczywiście:)

          Odpowiedz
          1. ewelina

            nie wiem, czy to sklep, na metkach jest jakieś girl2girl… a w c&a też bardzo wielobarwnie i wielowzorowo i w kappahl. Tylko rajstopy wszędzie nudne. A szukałam dziś rajstop właśnie i nie kupiłam nic…

  5. ewelina

    byłam, nie znalazłam, teraz wszędzie w rajstopach świąteczno – imprezowe akcenty, a tu zapotrzebowanie zgłoszone na pomarańcowe, zielone i koniowe:)

    Odpowiedz
      1. ewelina

        też bida jakaś, to był pierwszy punkt, bo jak czegoś nie ma nigdzie to w pepco będzie:) mam pod domem i jak dotąd wszystkie niemal rajty mamy z tego od czci odsądzanego sklepu.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>