Wigilijne dokonanie

Ja tak na szbko, bo wiadomo, jaki mamy dzień i za bardzo ani na pisanie ani na czytanie blogów czasu nie ma. Chłopaki poszli na przedwigilijny spacerek, Lulcię położyłam na drzemkę, chciałam się czymś pochwalić. Otóż przeczytałam wczoraj książkę ,,Pod presją” (Carl Honoré) i …nie, nie będę streszczać. Napiszę tylko tak: byłam dziś z maluchami ponad godzinę koło domu. Wiecie, jak dużo przygód nas spotkało? Brodzenie po kolana z błotnisto- liściastym strumyku (kalosze plus gumowe spodnie, rzecz jasna), ogromna dżdżownica, zabawa w chowanego, gra w piłkę za pomocą butelki, Lila za nami latała, pobrudziliśmy się jak cholera i… najważniejsze: nie asekurowałam Felka w ogóle. Szedł kilkanaście metrów po murku prawie swojej wysokości, nad betonowym chodnikiem. Piszczał, że chce za rękę. Odmówiłam, motywując, iż taki sprawny chłopiec na pewno sobie poradzi. Poradził sobie, wyraz jego buzi, pełnej dumy- bezcenny! Chciał zejść z górki do strumyka, nie pomogłam, zjechał po błocie na pupie, ale był ubaw. Chciał wykaraskać się spowrotem, nie dawał rady, nie pomogłam, udało się w końcu, energia, radość, zabawa, siła. No, drżałałm, jak on na tym murku… Aż mnie coś bolało. Ale zawalczyłam ze sobą. I też jestem z siebie dumna, tak jak on był.

Kochani, nie rozpisuję się. Życzę wszystkim dumy na codzień, z takich właśnie prostych niby rzeczy. I wspaniałego Nowego Roku, już teraz bez strachu o koniec świata:) I bez żadnego strachu. Bądźmy jak trzylatki chodzące po murkach i taplające się w błocie. Zawsze!

2 myśli nt. „Wigilijne dokonanie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>