Wszyscy tak nie robią

Z przerażeniem przyłapałam jakiś czas temu znajomą, jak paliła papierosy. Była w ciąży. Widząc mój szok, powiedziała impertynenckim tonem: ,,Przecież wszyscy tak robią”. Chciała mnie chyba uspokoić, ale mój szok pogłębił się. Byłam  pewna, że owszem, TO się zdarza, ale w środowiskach głęboko patologicznych, gdzie dzieci (a i dorośli) są maltretowane, wkorzystywane seksualnie, zabijane, więc i płodami się nikt nie przejmuje. A tu normalny dom, wykształcenie. I przekonanie, że wszyscy tak robią.

Na początku pierwszej ciąży odwiedziliśmy z Marcinkiem kolegę. Nie pamiętam, z czego temat wyniknął, ale ten kolega oznajmił: ,,Teraz te baby się tak nad sobą użalają. Moja mama to w dziewiątym miesiącu nosiła pięćdziesięciokilowe worki ze zbożem i nic nikomu nie było!”. Początek pierwszej ciąży był dla mnie trudny ze względu na ponadprzeciętne (DZIŚ wiem, że stan w jakim byłam wymagał wsparcia medycznego, jednak wtedy łatka ,,użalającej się” była dla mnie straszniejsza niż śmierć!) wymioty. I nie dyskutowałam, bo nie miałam siły. Ale tym razem ośmieliłam się powiedzieć: ,,Ale wiesz, ja niedawno kilka razy podskoczyłam i od razu dostałam krwawienia, więc coś musi być w tym użalaniu”. Niestety moja wypowiedź utwierdziła kolegę w jego poglądach. Bo teraz te baby. A jego mama, babcia, ciocia i sąsiadka i w ogóle wszystkie to dźwigały, bo na wsi.

Poród boli? Eee tam, boli, no trochę boli, ale nie ty pierwsza będziesz rodzić i nie ostatnia. Wszystkie jakoś urodziły to i ty urodzisz. A jak ja rodziłam, to się tak darły, nie wiadomo po co. Ja się nie darłam, godność trzeba mieć. U nas w rodzinie kobiety nie darły się przy porodzie.

Argument, że wszyscy, jest ciężki do dyskusji, właściwie niemożliwy. Nie ma sensu podawania równie licznych przkładów na zachowania inne, niż podane jako ogólne i normalne, ale zapytać warto: co z tego wynika dobrego? Co dajesz dziecku, paląc w jego obecności czy w czasie ciąży, co wynikło dobrego z faktu, że nie podjęłaś się karmienia naturalnego, chociaż nic ci w tym nie przeszkadzało? Wszyscy dają dzieciom klapsy, bo to ,,nic złego”? Tak myślisz. Ale co w tym dobrego? I w tym, że ciężarna zmuszona jest do wyczerpującej fizycznej pracy?

Przede mną, czuję, pracowity rok. Mam wiele planów, bo zrozumiałam, jak ważna jest edukacja, obalanie mitów. To fikcja, że człowiek ma wybór, jeśli o opcjach, jakie przed nim stoją, nie ma bladego pojęcia. Ja też nie wiedziałam, na co się decyduję, odstawiając półrocznego Felcia od piersi, nikt mnie nie uświadomił, NIKT się nie zdziwił, WSZYSCY przyklasnęli. I niby nic się złego nie stało,więc zwolennicy butli mieliby tu argumenty na potwierdzenie swoich ,,racji”. Natomiast może gdyby nie to, stałoby się coś dobrego? Ale tego już się nie dowiem. Za to czuję misję dzielić się swoim doświadczeniem i wspierać inne mamy przede wszystkim w zdobywaniu wiedzy na temat tego, co pięknego może się stać, jeśli nie będą podążać za ,,wszystkimi”.

6 myśli nt. „Wszyscy tak nie robią

  1. jaaam

    Powiem Ci Marysiu, że ludzie uogólniają bo tak według mnie jest im łatwiej wyprzeć poczucie winy. Też mnie krew zalewa jak ktoś pali… załóż sobie worek foliowy na głowę i pal w nim.. tak się czuje dziecko i tak ja to zawsze komentuję. Jest wiele przykładów…. rodzice odzywają się do dzieci gorzej jak do psów, bo inni też tak robią… Ja skończyłam karmienie w 7 miesiącu z powodu tarczycy i też bardzo to przeżyłam. Przed porodem nie chciałam karmić, było to dla mnie coś bardzo intymnego.. moje piersi i inny człowiek niż mój mąż który ich dotyka.. wiem wiem to inny dotyk ale z perspektywy osoby molestowanej( bynajmniej w moim przypadku) było to dla mnie ingerowanie w moją sferę intymności… Ale jak P. się urodził to wszystko mi się odmieniło. To była dla mnie wielka więź, coś co daję synkowi najlepszego na świecie. Jasne każdy ma wybór czy chce karmić, kochać swoje dziecko naprawdę itp. Ponoć każdy człowiek bez wyjątku jest dobry..rodzi się dobry… nie wiem. Mnie się wydaje, że niektórym brakuje sumienia, że nie mają zdolności zajrzenia w głąb siebie i ocenienia obiektywnie…

    Odpowiedz
    1. Kasia

      Każdy człowiek rodzi się dobry i to na rodzicach spoczywa odpowiedzialność, żeby tego małego człowieka nauczyć spoglądania w głąb siebie i właśnie nie oceniania. I to jest największa bolączka mądrego rodzica…

      Odpowiedz
      1. Marysia Autor wpisu

        Kasiu,ale ci rodzice też nie zawsze mają odpowiednie narzędzia do uprawy tego ciężkiego pola.Jeśli sami nie otrzymali wsparcia,ciepła,jeśli nikt im nie pokazał,że można inaczej,to będą nadal popalać,krzczeć,upokarzać,żywić śmieciami,a także robić rzeczy gorsze…Rzecz w tym,żeby zrobić cokolwiek aby odkręcać spiralę zła i bezsensu.Najlepiej zacząć od swojej rodziny,ale poza nią też można spróbować.

        Odpowiedz
  2. Kasia

    W moim domu argument „wszyscy tak robią” był zbijany pytaniem retorycznym: „a jak wszyscy będą szli w ogień, to ty też pójdziesz?”. Poza tym do nauki samodzielnego myślenia i poczucia indywidualności moi rodzice przywiązywali bardzo dużo wagi. Dlatego u mnie na hasło „wszyscy” od razu zapala się czerwona lampka, że może mimo wszystko warto przemyśleć to we własnym zakresie. I tego chcę uczyć też moje dziecko. Że każdy jest inny i nie ma jedynej słusznej rady na wszystko dla wszystkich.
    A tak poza tym to nie spotkałam się jeszcze z normalną kobietą, która by paliła w ciąży… Słaby przypadek. Nie wiem, co bym zrobiła.

    Odpowiedz
  3. aeljot

    Podobnie kiedyś myślałam. Jak ten znajomy. Że ciąża to nie choroba. Że tyle kobiet przede mną. Że kiedyś nasze babcie pracowały w polu, same zajmowały się domem i raczej mąż im nie pomagał. Ale…ale kiedyś te nasze babcie żyły w zdrowszym środowisku. Powietrze było inne. Jedzenie, które dla nas jest teraz EKO czy organiczne było dla nich codziennością. Od małego były przyzwyczajone do ciężkiej pracy a i ich przodkowie raczej „dali” im dobry zestaw genetyczny ;)
    I chyba najważniejsza rzecz: zapominamy o tym, że kiedyś kobieta rodziła np 12 dzieci a dorosłości dożywało kilkoro. Nie zawsze ale jednak. Że kobieta 50-letnia to była już staruszka. Że pewnie częściej zdarzały się komplikacje okołoporodowe czy jakieś problemy z dzieckiem właśnie przez to dźwiganie itd.
    Dlatego myślę, że trzeba szanować to jak każda z nas przechodzi ciążę. To co dla jednej jest mdłościami inną może unieruchomić w łóżku itd. Do tego cóż – żaden facet (no może oprócz ginekologa-położnika ale to też z ograniczeniem zaufania ;) ) nie będzie mi komentować i oceniać jak ja się mam czuć w ciąży. Jak sam choć jedną przeżyje pogadamy ;)
    A palenie w ciąży – porażka całkowita.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>