Karmiłam dziś piersią w miejscu publicznym…

To było tak: Felek był w przedszkolu, więc poszłyśmy se z Lulcią na małe zakupy. I zaczęło się już przy kasie. Chciałam zapłacić za trzypak bodziaków z promocji, ale moja córka nie doceniła gestu i uznała, że co innego jej do szczęścia potrzeba. Trzymana na rękach, zaczęła się do mnie dobierać. Pani ekspedientka wyglądała na młodziutką osobę, jej mina nie zdradzała zainteresowania tym, co się rozgrywa przy dekolcie płacącej za towar klientki, więc zestresowałam się dopiero po wyjściu ze sklepu. I tak- zajęłam najbardziej środkowe miejsce najbardziej środkowego środka centrum handlowego. Nie ze złośliwości czy dla indoktrynacji. Po prostu nigdzie indziej miejsca nie było, a pokoik z przewijakiem i krzesłem był na innym piętrze. Nie miałam czasu, poza tym  pomyślałam: mam specjalnie się pieprzyć windą, by dostać się  rejony kibli i wtapiać w tłum myślący o oddawaniu kału i moczu, chociaż chcę tylko nakarmić dziecko? Nie, nie dam się. Usiadłam. Wielki sweter pozwolił nie pokazać aświatu ni centymetra skóry, ale bałam się spojrzeń- wszak takie DUŻE dziecko! Ukradkiem zerknęłam, ile już moralistów nade mną pomstuje. Nie było żadnego. Nikt nie zauważył, nikt się nie zdziwił, nikt nie odwracał głowy w zakłopotaniu, Lila possała najpierw jednego cycka, potem drugiego, odczekała chwilę i znowu drugiego, po czym zajęła się cały czas trzymanym w łapce maślanym ciasteczkiem.

Bo jestem normalna. Moje dzieci chodzą ze mną niekiedy na zakupy, gdzie kupuję im w sieciówkach piżamy i bodziaki, a jak stękają, to i ciasteczka. Małe awanturuje się, gdy ma wejść do wózka, duże, że nie chce iść do przedszkola. Wcale a wcale nie jemy jaglanki na śniadanie. Po co ja o tym piszę? Bo chcę pokazać, że to, co niektórzy uznają za wynaturzenie, to właśnie jego przeciwieństwo. Reagujemy brakiem zaufania na to, czego nie znam. Dlaczego tak rzadko spotyka się  kobiety karmiące starsze dzieci, powyżej roczku, dwulatki, przedszkolaki? Dlaczego się boimy? Ja wiem, dlaczego. Jednak, kiedy ktoś sugeruje mi, że może nadchodzi czas odstawienia Lulci, nie przejmuję sięi robię swoje. Szlag mnie tylko trafia, gdy na bardzo znanym ,,dzieciowym” blogu znajduję gloryfikację butli. To znaczy może nie gloryfikację, ale wprost napisane, że tak na prawdę nie ma różnicy, czym karmimy dzieci. Czytają to tysiące niepewnych siebie matek dziennie. Które,jak ja kiedyś łapią się na hasła typu: ,,Naturalne karmienie ma znaczenie tylko wtedy, gdy dziecko jeszcze nie je stałych pokarmów”, ,,mleko modyfikowane to idealny zastępnik mleka matki”, ,,karmienie naturalne to dla kobiety ograniczenie” itd, itp. Wiem aż za dobrze, jak to jest, bo miałam inne podejście niż dzisiaj jeszcze 3 lata temu. Dopiero po urodzeniu Lulci coś mnie tknęło. Jak każda niewierząca w swoje możliwości matka jeszcze w ciąży zaopatrzyłam się w pakę nanu czy innego bebika, ,,jak by co”. I pewnego dnia, pijąc rano kawę (Lulcia była malusia, więc wciąż byłam przekonana, że maksymalnie pół roku pokarmię i do widzenia), przyjrzałam się składowi owej paki. Przy taurynie zasłabłam. Kojarzyłam, że to składnik red bulla. Silnie pobudzający i niekiedy uzależniający. Raczej nie polecany jako element diety niemowląt. Resztę, ile zrozumiałam, tyle posprawdzałam w internecie. Ogarnęła mnie zgroza. Ale pomyślałam: jak odstawię, od razu dostanie mleko krowie, żadnych tauryn. Więc to jeszcze nie było to. Tymczasem karmiłam i Lulcia dobijała półrocza. Mój mąż był w Anglii, więc nie mając pomocy, uznałam, że póki co pokarmię jeszcze, a skończę, jak ponownie się zejdę z Marcinkiem. I na etapie tej decyzji wzięłam udział w internetowej dyskusji na temat kilkulatków przy piersi. Ja wtedy na prawdę nie miałam pojęcia, że tak się w ogóle zdarza, dla mnie to było zboczenie. Pisałam, co o tym sądzę, odezwały się matki karmiące dzieci w wieku przedszkolnym, trochę ich było. Słały linki, nawiązałyśmy kontakt prywatnie. Byłam w szoku, mimo różnicy zdań traktowały mnie z  ciepłem i szacunkiem. Pomyślałam: to ze mną jest coś nie tak. Czytałam zatem o tym, że tak na prawdę w naszym kręgu kulturowym trwa nagonka na karmienie naturalne. Że koncerny produkujące mleko w proszku opłacały lekarzy i położne, by wmawiały kobietom, że ich pokarm jest niepełnowartościowy. Wciąż nie chciało mi się wierzyć, tłumaczyłam sobie, że to jakaś schizofrenia. Aż nie poszłam z siedmiomiesięczną Lulcią na szczepienie do przychodni. Ponieważ córcia miała jakieś uczulenie na nóżce, pani doktor zapytała, jakie mleko jej podaję. Odparłam, że wciąż karmię. Doktorka przekrzywiła głowę i zrobiła sztucznie zdziwioną minę. Zaczęłam rozumieć. Po kilku dniach napisała do mnie znajoma, że właśnie odstawia półroczne dziecko od piersi, bo tak jej nakazano w szpitalu (małe miało nawracające uczulenia). Nagle takie sytuacje w moim otoczeniu zaczęły wręcz się sypać. A to koleżanka nie podjęła się karmienia noworodka zupełnie, bo jej mama wmówiła w nią, że z wcześniakiem (zdrowiutki, ale urodzony kilka tygodni przed terminem) musi co do mililitra wiedzieć, ile pochłania, a to zapewni wyłącznie butla. A to położna na pytanie o rozszerzanie diety zaczęła odpowiedź od tego, że piersią karmi się półroku, bo potem dziecko się uzależnia. Byłam przerażona. Czytałam coraz więcej i zdobyłam pewność, że zdecydowana większość przypadków karmienia maluszków butlą to NIE JEST żaden wybór kobiety, ale wynik manipulacji, agresywnej reklamy, braku wiedzy, braku pewności siebie, skorumpowania personelu medycznego. My matki, dyndamy na końcu informacyjnego łańcucha pokarmowego. Internet to niewiarygodna głębina, gdzie niedoświadczeni nurkowie łatwo biorą stary kalosz za skrzynię skarbów. Chłoniemy każdą informację, która pozwoli nam się lepiej poczuć- czyli odpowiadać na ,,potrzeby” konsupcjonistycznego świata. Wtedy czujemy się docenione- jak mimo potwornego zmęczenia uda nam się wyjść na imprezę raz w tygodniu (chociaż instynkt podpowiada raczej spać w tym czasie), schudnąć do rozmiaru sprzed ciąży w ciągu paru tygodni po porodzie. Licytujemy się, jak bardzo nie potrzebują nas nasze własne dzieci. Jeśli któreś za bardzo potrzebuje, to nasza wina, bo chowamy maminsynka, który se w życiu nie poradzi. A gdzie miejsce na relację? Na odwagę, by przyznać się: CHCĘ NAJLEPIEJ DLA MOJEGO DZIECKA I DAJE MI TO SPEŁNIENIE? Nie wypada tak mówić. Nie wypada gloryfikować bliskich relacji. Nie wypada karmić powyżej pół roku a publicznie w żadnym wieku. To wszystko z tego wynika. Odważmy się temu sprzeciwić.

44 myśli nt. „Karmiłam dziś piersią w miejscu publicznym…

  1. Kasia

    Marysiu, jestem szczerze wzburzona Twoim wpisem i tym, jak bardzo jest on jednostronny. Że szlag Cię trafia, jak ktoś pisze o butli? Nie mogę w to uwierzyć… Mam wrażenie, że można Ci zarzucić właśnie to zdanie: „Chłoniemy każdą informację, która pozwoli nam się lepiej poczuć”. Że nie jesteś do końca pewna siebie w karmieniu Lilki powyżej roku i dlatego tak agresywnie piszesz o „reszcie świata”.
    Mnie w ogóle dotykają dyskusje na temat karmienia piersią, bo nikt nie bierze pod uwagę tego, że może czasem ktoś nie karmi, bo nie może, a nie dlatego że nie chce. I w związku z tym, że ze łzami w oczach zaczęłam podawać dziecku z medycznych względów mieszankę, kiedy miało 4 miesiące, to jestem potworem, tak? Moje dziecko będzie chore, krzywe i w ogóle pod każdym względem gorsze… Być może jakieś aktywistki, zupełnie nieznające sprawy, zaraz mi zarzucą, że pewnie lekarze mnie omamili itp. Ale nie widzisz naprawdę, że to jest bardzo jednostronne spojrzenie?
    A teraz w dodatku jem na śniadanie jaglankę, więc tym bardziej jakaś „nienormalna”??? Nie dawać dziecku mm, ale pełne chemii sklepowe ciastka na uspokojenie w supermarkecie są OK, tak? Bo to jest „normalne” w Twoich oczach…
    Może jednak pozostańmy przy pisaniu o sobie i swoich doświadczeniach bez takich oceniających opinii na temat innych.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Bardzo mi przykro,że akurat Ty niezrozumiałaś mojego przesłania,ale trudno.Najwyraźniej wpis za krótki.Postaram się na przyszłość wyrażać jaśniej.Posługuję się zbytczęsto skrótami myślowmi.Błąd.

      Odpowiedz
      1. Kasia

        Potępiłaś w jednoznaczny sposób mm, a matki, które nie karmią powyżej roku określiłaś jako zmanipulowane i niepewne siebie. Poza tym definiujesz „normalność”, co jest dla mnie już w ogóle bardzo słabe…
        Jaki jest wobec tego przekaz tego wpisu?

        Odpowiedz
        1. Marysia Autor wpisu

          cieszę się,że są osoby,które ten przekaz dostrzegły.Krytyka koncernów i kłamliwych ,autorytetów”.SAma 1 dziecko karmiłam tylko pół roku z wszystkich powodów jakie tu podałam oraz innych równie głupich.Karmienie piersią JEST NORMALNE czy się to komuś podoba,czy nie.Obecnie normą jest też podawanie butelki.co nie znaczy,żenależy się tym zachwycać.

          Odpowiedz
          1. Kasia

            Nie twierdzę, że karmienie piersią jest nienormalne i nie spotkałam się z kimkolwiek, kto by tak uważał. Mimo że miałam różne doświadczenia właśnie z lekarzami i położnymi, i to właśnie w kwestii karmienia. Wszyscy, których spotkałam byli jak najbardziej za. A że firmy, które produkują mm, chcą je sprzedać to moim zdaniem po prostu prawa wolnego rynku i marketing, a nie „agresywna reklama”.
            Może stąd moje niezrozumienie w Twojej walce z wrogiem, którego ja po prostu nie widzę?

  2. Marysia Autor wpisu

    Drugi raz już z jaglanki się tłumaczę:chodziło mi o wrzucanie matek karmiących do ekoworka.Że jak karmią,to są nazistami pod każdym innym względem.Chciałam pokazać,że nie jestem maniaczką zdrowia,ale jedynię chcę dbać o podstawy podstaw.I jestem przeviwna hipokryzji.Po prostu.

    Odpowiedz
    1. Kasia

      Nie wiem, kto kogo wrzuca do jakiego worka i nie wiem już naprawdę, co rozumiesz przez hipokryzję wobec tego. Rozumiem, że nie chcesz być nazywana nazistką ze względu na to, że karmisz, ale normalności i jaglanki bym w to nie mieszała.
      Poza tym przecież skoro nikt Cię nie ocenia i krzywo nie spogląda, jak karmisz publicznie „duże” dziecko, to skąd ten ton?

      Odpowiedz
      1. Marysia Autor wpisu

        ale jaki ton?podaj cytat,który cię obraził.Niepewność siebie to taka obelga?a jesteś pewna siebie w 100%ach?bo jeśli tak,to skąd ta zajadłość?u mnie jej nie ma wobec poglądów ani matek.Jest-wobec lekarzy,położnych i reklamszerzących błedne informacje.np.Że dawanie butli jest równie dobre jak kp.NIE JEST.

        Odpowiedz
          1. Marysia Autor wpisu

            jeśli we mnie coś wzbudza emocje to z reguły dlatego,że mnie personalnie dotyka a np;.nie chcę się do tego przyznać.Powtarzam:przykro mi,że akurat międz Tobą imną doszło do ostrej wymiany zdan.Liczyłam się z krytyką ale nie z tego pola:)

          2. Kasia

            Ja nie krytykuję Ciebie ani nawet Twoich poglądów, z którymi – jak wiesz – zgadzam się. Wyrażam tylko sprzeciw wobec jednostronnej oceny całej tej bardzo skomplikowanej według mnie sprawy. I mam w nosie wszystkich innych, którzy tak piszą, ale na Twoim blogu się wypowiadam przez wzgląd na naszą przyjaźń :)

  3. Żyrafa

    Zuza za chwile kończy 6 miesięcy. Dzisiaj koleżanka zapytała: kiedy ją odstawisz? Na moje jeszcze długo ją będę karmić, usłyszałam: po co? Uzależni się. Potem będzie histeryzować jak będziesz chciała ją odstawić. Smutno mi się zrobiło.

    Odpowiedz
  4. jaaam

    A ja powiem tak. Skończyłam karmić synka ze względów zdrowotnych( moich) w wieku 7 msc-y i to przeżyłam bardzo, ale uważam, że jest granica karmienia piersią dziecka. Nie wiem kiedy… I to nawet nie chodzi o to, że mnie to obrzydza czy coś… kojarzy mi się to bardziej z uzależnieniem się matki od karmienia niż potrzebą dziecka. Mogę się mylić i absolutnie nie chcę nikogo oceniać pochopnie. Każda matka- no dobra- prawie każda chce dla swojego dizecka jak najlepiej:)Nie wiem ile ja bym karmiła piersią, gdyby nie to ,że musiałam zaprzestać, może moje zdanie tak jak i Twoje by się zmieniło, nie wiem…

    Odpowiedz
  5. Ania

    Ja karmie moja córe 18 msc…i niestety spotykam sie z krzywymi spojrzeniami, kiedy Młoda je w miejscu publicznym, pociagu itp..chociaz krzywe moze zle okreslenie…ludzie sa zaskoczeni , zdziwieni ze takie duze dziecko a przy piersi….Znajomi, dalsza rodzina przy kazdej okazji pytaja kiedy w koncu pozegna sie z piersia… na szczescie nasza lekarz pediatra od poczatku mowila tylko o karmieniu naturalnym, nawet gdy corka miala skaze bialkowa-to ja przeszlam na diete i nie wyobrazalam sobie ze bede musiala przejsc na butle…Nie oceniam , nie czuje sie lepsza mama bo karmie piersia, bo mi sie udalo…zawsze powtarzam ze bardzo chcialam i zrobilam wszytsko co w mojej mocy zeby tak było. Ubolewam jednak nad tym…ze ludzie patrza z taka dezaprobata na moje dziecko kiedy je…kiedy jest szczesliwe i bezpieczne bo jest blisko swojej mamy :)

    Odpowiedz
  6. Dominika

    Mój rekord karmienia w miejscu publicznym (park) to 1r.10 mc. Przykrywałam nogi „małej” kocem, żeby ją optycznie zmniejszyć :)
    ps. jestem w szoku, że nie jadacie jaglanki!!!!!!! ;)

    Odpowiedz
  7. Matysiakowa

    U mnie było trochę inaczej. Przez całą ciąże byłam pewna, że będę karmić piersią, ani razu nie przyszło mi do głowy żeby kupić mm na wszelki wypadek. Kiedy Basia się urodziła nie miałam mleka przez pierwsze 3 dni i było to dla mnie straszne, myślałam że jestem najgorszą matką na świecie i nie mogłam znieść tego, że moje dziecko jest głodne i bez wahania zgodziłam się na dokarmianie w drugiej dobie… Myślę, zresztą chyba podobnie jak Ty Marysiu, że matka powinna mieć prawo (ale nie tylko w teorii) do decydowania o tym ile chce karmić i nie powinna mieć wyrzutów sumienia czy obaw w związku z tą decyzją…

    Odpowiedz
  8. lovespatient

    Pamiętam tamtą dyskusję i pamiętam, jak głupio czułam się z Twoimi oburzeniami na karmienie przedszkolaka;) a teraz… z jednej strony bardzo mnie cieszy, co piszesz, z drugiej jakoś nie czuję tej teorii spiskowej, o skorumpowanych lekarzach itp. Zdecydowanie uważam, że są niedoinformowani, ale czy to korupcja? I na jakim szczeblu? Prędzej tych, co układają programy studiów, bo mam przyjaciół lekarzy – krystalicznych i wspaniałych, na pewno nieskorumpowanych, którzy po prostu na kp się nie znają i nie widzieli potrzeby znać (nie są pediatrami na szczęście). To, co mi najbardziej przeszkadzało kiedyś, to jakaś taka tabuizacja karmienia, więc pracuję nad tym, by się nie kryć:)

    Odpowiedz
  9. I.

    Och… ja karmię synka 13 miesiąc. I zamierzam jak najdłużej. To znaczy tak długo, jak OBYDWOJE będziemy tego chcieli, czy to ma się skończyć za miesiąc czy za dwa lata. Uważam, że każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej i robi najlepiej jak może, według swojej wiedzy i doświadczenia (!). Czy mm jest złe? Na pewno tak bym tego nie nazwała. To oczywiste, że pokarm matki jest dla dziecka najlepszy. Ale jeśli ma to się odbywać kosztem np. zdrowia matki (fizycznego lub psychicznego) to nie widzę powodu. Jeśli kobieta musiałaby przejść na specjalną dietę (tak jak zrobiła to Ania, wypowiadająca się wyżej), a czułaby się z tym paskudnie, zadręczała, zwalała winę na dziecko, generalnie byłaby nieszczęśliwa – to lepiej, żeby dziecko piło mm i miało szczęśliwą i uśmiechniętą matkę, niż pierś i zaciskającą zęby matkę. Czasem kobieta czuje się po prostu wymęczona karmieniem i jeśli skalkuluje to i podejmie decyzję, że czas przejść na butlę, nie chudnąć w zastraszającym tempie i pójść do kosmetyczki, to jest to najpewniej najlepsza decyzja jaką mogła podjąć – i dla niej i dla jej dziecka. Każda z nas ma swój powód, niezależnie od tego co robi. I z pewnością zawsze jest wystarczający powód, jeśli podajemy mm. Ja nigdy nie dałam synkowi mm i czuję się z tym dobrze, ale gdybym dała i miała dobry powód, nie miałabym wyrzutów sumienia.
    Co do karmienia publicznego – karmię, zdarza się. Przypadki krzywego spojrzenia zdarzają się rzadko.

    Odpowiedz
    1. Ania

      Zgadzam sie z Toba…uwazam ze lepiej pic mm i miec obok szczesliwa mame ..niz byc blisko piersi i przy sobie sflustrowana mame, ktora robi cos wbrew sobie:) Ja czesto czytajac takie posty i inne również ;) ciesze sie ,ze moge moja Córe karmic naturalnie i ze obie jestesmy z tego powodu happy :D

      Odpowiedz
  10. Małgosia Olszewska

    Marysiu brawo. brawo brawo brawo.
    karmię synka już 16 miesiąc. pracuję pełnoetatowo. dzieckiem w ciągu dnia zajmuje się babcia. babcia bardzo mi kibicuje w karmieniu. tata dziecka poprosił o zakup mm na dni kiedy ja jestem w pracy, babcia ma „wolne”, a on sam zajmuje się małym. kupiłam, ale też zbladłam jak przeczytałam w składzie cytryniany, siarczany itp. mały dostaje też mm od babci, jak my – rodzice miewamy wychodne. poza tymi wyjątkowymi sytuacjami synek dostaje pierś. w otoczeniu zdania na temat mojego długiego karmienia są podzielone, inni wykrzykują odstaw go, nie będziesz go karmiła aż do 18, inni kibicują. wczoraj na usg piersi starszy dr ginekolog jak usłyszał, że karmię to gratulował. najdziwniejszym miejscem, w którym karmiłam był cmentarz. nie było wtedy dużego ruchu, ale Ci którzy widzieli obdarzali sympatycznym uśmiechem. miewam dość, szczególnie ostatnio, kiedy mój syn w nocy cycuje jak noworodek co 1 – 1,5h. ale wtedy od razu myślę o tym, że podobno pokarm nocny wpływa na inteligencję dziecka ;) więc mówię, jedz kochanie, jedz i bądź duży, zdrowy i mądry! a co do jaglanki, to u nas jaglankę gotuje babcia i synek ją bardzo chętnie wcina ;) jak ja ugotuję, to nie chce :D

    Odpowiedz
  11. Marta

    mnie w ogóle to nie dziwi.. ja niestety karmiłam Laurkę tylko 10 miesięcy potem to ona sama sie „odstawiła” :) ale gdyby tak nie było też bym nie zrezygnowała.
    ps. o co chodzi z tą jaglanką :) my też nie jemy.

    Odpowiedz
  12. ania:)

    hello:)
    a kuzyn mojego meza to ssal mamy cyca w wieku 7 lat..nie miala juz pokarmu, ale maly lubil..i on zyje i ona tez:P
    kazdy robi to co lubi i co czuje:) ja przestalam karmic jak
    Mala miala 10mc, bo ona juz nie chciala..a tak moze i bym do dzisiaj karmila:)…a ma juz 4 lata..hihi:) pozdrawiam wszystkie mamy i te ‚za’ i te ‚przeciw’

    Odpowiedz
  13. Ola

    Marysiu, czy nie pisałaś kiedyś, że Felek nie lubił piersi, że sam się odstawił i oboje poczuliście ulgę? Wydaje mi się, że w miarę zmieniania poglądów kreujesz także przeszłość.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      trudno mówić,zenie lubił.nie domagał sie za dnia,ale w nocy jak sie budził,to ssał.faktcznie,wtedy zdawało mi się,że jestok.Ale coś we mnie zostało,bo potem długi czas okropnie mnieirytowało,jak ktoś karmił pow.pół roku.A pokarm miała potem jeszcze ok.roku.Były momenty,że żałowałam,ale ,,psychicznie” było dla mnie za późno.Z tym kreowanie przeszłości,też przyszło mi do głowy,że tak robię:) ale zrozumiałam,że po prostu się odkłamuję.

      Odpowiedz
  14. BANSZA

    Ja na szczęście mam w otoczeniu wiele mam karmiących długo… jedne męczą się i słuchają płaczu odstawiając, inne samoczynnie przestały być „cyckowym”obiektem zainteresowania swojego dziecka w pewnym momencie… To bardzo indywidualna i delikatna sprawa.
    Ale tak jak piszesz, każdy powinien mieć wybór i na każdej drodze otrzymać wsparcie. Karmienie butlą jest już teraz normalne, bo niektórzy inaczej nie mogą lub nie chcą (ją miałam z tym problem po 7 miesiącu życia mojego malucha, po prostu karmienie wzbudzało u mnie złość, ale nawarstwiły się też inne sprawy). Natomiast walka o karmienie piersią też jest bardzo wymagająca… by dobrze przystawiać, by nie bać się niedożywienia, by swoją dietę dopasować do alergii dziecka… Ja szanuję każdą decyzję.
    Cieszę się z Twojego wpisu, bo mimo całej dyskusji jaką wywołał, mnie pozytywnie nastraja, myśląc o kolejnym dziecku. Ja jestem matką i to do mnie należy wybór.
    Kiedyś karmienie dziecka do 3 lat było normalne ;)

    Odpowiedz
  15. Kamila

    Omdlewającą z przerażenia nad tauryną w mieszance dla niemowląt autorkę przerażę jeszcze bardziej wiadomością, że tauryna to jeden z aminokwasów obecnych w mleku kobiecym. TAK dla informacji, NIE dla histerii.

    Odpowiedz
  16. Kasia S.

    Piękny wpis i piękne świadectwo odwagi! Sama oczekuję drugiego dziecka (pierwsze karmiłam tylko 3,5 m-ca, głównie przez stosowanie kapturków, ale chyba też przez niewiarę w siebie i brak realnego wsparcia dookoła, czyt. babcie i ciocie z politowaniem patrzące na moje „nadmierne” starania o zachowanie laktacji) i boję się, że znów mi coś nie wyjdzie. Ja z niemowlęciem boję się wyciągnąć pierś w miejscu publicznym, a co dopiero z kilkunastomiesięczniakiem. Podziwiam i biorę przykład:).

    Odpowiedz
  17. J

    A ja zanim urodził się synek zupełnie nie zaprzątałam sobie głowy karmieniem, chociaż to ważna kwestia, wyszłam z założenia, że jeżeli nie zdołam karmić piersią z jakiegoś powodu to będzie butelkowy- krzywda mu się nie stanie, nie będzie głodny. Udało się, karmię. Ale nigdy, ani od lekarzy ani od położnych czy innego personelu medycznego czy innych osób nie słyszałam, że mleko modyfikowane jest lepsze, bo mleko kobiece jest niewartościowe, wręcz przeciwnie. Każdy namawia, żeby karmić jak najdłużej. Ale i tak decyzja jest moja kiedy przestanę karmić…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>