Na dzieci się nie ksycy

Miałam trzymać ster, to trzymam. I dobrze mi z tym. Lila grzebała w telefonie, więc po trzykroć prosiłam ją, by oddała (zepsuła i utopiła w kiblu już niezliczoną ilość przedmiotów), za ostatnim razem nieco głośniej (ale to na pewno nie był krzyk). Felonek podbiegł, zabrał jej telefon, oddał go mnie i rzekł z wyrzutem: ,,Nie ksyc na nią”- ,,Masz,rację, przepraszam, zdenerwowałam się, bo bałam się, że mi zepsuje, a potrzebuję telefonu, żeby dzwonić, np. do taty…”

Było jeszcze parę takich sytuacji dzisiaj (ale dotyczyły Felcia), że prosiłam o coś sto razy i za sto pierwszym podnosiłam głos, żeby w końcu mnie usłyszał- ,,Cy na dzieci się tak ksycy?”- pytał synek. Przywoływał mnie tym do porządku. Wtedy przyznawałam mu rację, jednocześnie tłumacząc że czasami pod wpływem nerwów robi się coś niewłaściwego. Felek: ,,Chłopcy tes casami się złoscą na swoje lodzice, jak są źli!”. Otóż to. Często się przekonuję, że mam najmądrzejsze dziecko świata. Każdy rodzic ma.

Warto dzieciom wpajać, że nie wolno na nie krzyczeć, nawet jak się nam to momentami wymyka (jest okazja do wyjaśnienia tego i owego). Dzieci z taką wiedzą, pewnością, że krzyczenie na nie jest złe, działają jak nastawiony budzik. I pomagają się w porę ocknąć, gdy sen za głęboki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>