Jeśli czegoś pragniemy, musimy znaleźć najpierw siłę…

…by dać to innym. Dziś wydarzyło się coś, czego nie zapomnę po prostu do końca życia. Płakać mi się chce. Dostałam wsparcie od swojego niespełna czteroletniego synka. Patrząc niekiedy na jego humory, małe złośliwości (ja to tak widziałam, ale to były po prostu typowe dla wieku niesubordynacje!) interpretowałam je jako przejaw braku empatii, a były to zachowania wynikające z nadmiaru energii i emocji. Dziś wróciło do mnie to, co tak bardzo staram się dawać odkąd zostałam mamą.

Otóż mój tata dość raptownie przestrzegał mnie przed ponownym zgubieniem paszportu (już raz, jak wiadomo się to zdarzyło…). W pewnym momencie zabrakło mi argumentów za moją teorią, że już na pewno go nie zgubię. Odezwał się Felek dość stanowczo: ,,Ale psecies nie chciała zgubić!”. Wszystko zostało obrócone w żart. I temat wygasł. Moje dziecko zareagowało w sposób jaki zna. Nie jest surowe wobec popełnianych bez złej intencji błędów. Nie jest pamiętliwe wobec rzeczy bez znaczenia. Nie podąża bezrefleksyjnie za sygnałem do gnębienia słabszych (bo ja w tym momencie tą słabszą jednostką byłam, tak jak dziecko zawsze jest słabsze w ,,starciu” z dorosłą osobą), lecz wyraża własne przemyślenia. Staje w obronie. Moje dziecko stanęło w mojej obronie, bo jest to dla niego naturalne. Pękam z dumy i wzruszenia. Czasami zdarzają się momenty, że coś wynagradza mi te krwawe trudy rodzicielstwa. To było bezsprzecznie TO.

Jedna myśl nt. „Jeśli czegoś pragniemy, musimy znaleźć najpierw siłę…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>