Dzienne archiwum: 14 marca 2013

Bluza dla dziewczynki

Przydarzyło mi się dziś coś, co mnie kompletnie zamurowało. Otóż jutro jest jakaś akcja w przedszkolu, ponoć ogólnokrajowa czy coś, zbierają na jakiś cel charytatywny, nieważne. Panie poprosiły, żeby w ramach akcji dzieci miały na sobie jakikolwiek różowy akcent. My oczywiście zapomnieliśmy, przypomnieliśmy sobie dzisiaj, więc na dziko wpadłam do sklepu z odzieżą żeby nabyć jakiś t-shirt z różowym napisem, whatever. Nie było na dziale chłopięcym, popędziłam na dziewczęcy, nie chciałam nic z cekinami ani świecącego, moim oczom ukazała się urocza, bardzo jasno różowa bluza z kapturem, na bluzie widniała czarna mordka pandy. Wzięłam.

W domu pokazałam synkowi, a on się ucieszył. I powiedział: ,,Oooo, jak dla dziewcynki plawda? Dziewcynki takie mają.”

Spostrzegawczość. W domu raz tylko w życiu, dawno usłyszał, że coś jest dla dziewczynek- malowanie pazurków, czego już potem nie podtrzymywałam całkiem świadomie pragnąc wycofać się z niefortunnego stwierdzenia. Raz, dawno. Potem nigdy, a ma siostrę. Kochamy wszystkie kolory, a on i tak, i tak wie doskonale, że bladoróżowe ciuchy o kroju absolutnie uniseksowym są, są dla dziewczynek.

Refleksja: kiedy trzeba będzie się wycofać ze swoimi dziwactwami? I czy coś w tym złego, że on to zauważył? Na Boga, przecież ja też styl ubierania mam skrajnie inny niż tata. Ale jednak. Nie o to przecież biega. Tylko tak po cichu chciałam… nie uczyć, że coś jest dla kogoś, a dla kogoś nie. Że wszystko jest dla wszystkich.