Dzienne archiwum: 19 marca 2013

Mama gepaldzica

Bardzo lubię, gdy Felek chce, żebym była ,,mama niedźwiedzicą” czy ,,mamą gepaldzicą”, w każdym razie gdy zabawa polega na tym, że jesteśmy zwierzakami- ja mamą a oni moimi małymi. Bo to pozwala mi snuć wizję macierzyństwa, jakie uważam za idealne. Bezwarunkowego, niewerbalnego. Lwica uczy lwiątka polować po to, by przeżyły, nie dlatego, że obawia się uwag ze strony innych lwic. Nie po to, by ktoś się na jej dzieci ,,dziwnie nie spojrzał”, lecz po to, by mogły sobie poradzić kiedyś same.

I o dziwo, lwica korzysta z innych narzędzi, skuteczniejszych chyba, niż zrzędzenie! Ośmieszanie, zawstydzanie. Bez końca gadanie. Tego gadania chciałabym aby i u nas było mniej. Staram się gryźć w język, ile mogę, ale czuję, że do ideału (nie do lwiego ideału, bo tu nie aspiruję!) mi daleko. Ale pocieszyło mnie jedno: ostatnio na fanpejdżu jednego z dzieciowych blogów mamy wymieniały się tekstami, jakich najczęściej używają wobec swoich dzieci. Miało być zabawnie, więc w atmosferze rozrywki padały takie przykłady, jak: nie wolno, zejdź, zostaw, nie bierz, cicho, nie skacz, oddaj, przestań. Właściwie nic w innym stylu się nie pojawiło. Zrobiło mi się strasznie żal tych dzieci, tych mam.

I jednocześnie odczułam lekką ulgę.