Am

Wczoraj byłam na spotkaniu LLL i chociaż jeszcze nie poczułam tej legendarnej kobiecej mocy, jaka podobno powstaje i udziela się uczestniczkom podobnych spotkań (byłam trochę zestresowana, nikogo wcześniej nie znałam, ale dałam radę!), to muszę przyznać, że zaskoczyła mnie atmosfera wzajemnego szacunku, poczucia wspólnej wielkiej sprawy. Wyszłam wzruszona, trochę rozedrgana, ale szczęśliwa i pewna, że chcę mieć coraz więcej wspólnego z tą organizacją:) Warto.

Poruszony został między innymi temat o tym, w jaki sposób macierzyństwo jest, jeśli jest, łatwiejsze jeśli karmi się dziecko piersią. Opowiedziałam o swoim przypadku, ponieważ jako chyba jedyna miałam porównanie- Felek karmiony przez pół roczku, wciąż był ,,baby” gdy przeszliśmy na butlę. Inne mamy albo karmiły długo także swoje starsze maluszki albo ich nie miały. Więc słuchały z zainteresowaniem. Mówiłam o spokoju, z jakim przyjmuję wszelkie zagadnienia związane z dietą, zdrowiem Lileczki, nawet jeśli pozornie ,,coś nie gra”. Że przy Felciu denerwowałam się, gdy nie chciał jeść, wpadałam w panikę, gdy chorował. Wspomniałam o jego pobycie w szpitalu, gdzie trafił z powodu odwodnienia- nie pił przy biegunce, wymiotach i gorączce, niemal wykończył się w niespełna dwa dni… Gdy Lila niedomaga, nie zmuszam jej do picia wody czy innych orsalitów, nie przewracam się z boku na bok po nocach myśląc o tym, co by tu megazdrowego na obiad przyrządzić, żeby ją nieco podnieść. Po prostu pozwalam jej decydować (jak zawsze) kiedy się przyssać do mamy. To dla mnie kwintesencja wychowania bez przemocy. To dla mnie najczystsza idea, to w moim odczuciu ratunek dla świata:)

Pytam się Lili: bananka? Jabłuszko? A ona, konsekwentnie i stanowczo powtarza: ,,AM”. I chociaż za dnia właściwie rzadko domaga się mleka z piersi, to właśnie ,,am” jest jej określeniem na ten rodzaj ,,posiłku”. Umożliwiam jej zatem to, co zamierzyła, mimo że o tej porze dnia właściwie od dawna nie ssała. Ale to jest właśnie to, dostosowanie się do potrzeb maleństwa, zarówno tych stałych, oczywistych, przewidywalnych, jak i tych spontanicznych, może ktoś rzekłby- fanaberii?

Czy dla mnie takie macierzyństwo jest łatwiejsze? Nie wiem. To dla mnie całkiem inny wymiar nie tylko macierzyństwa, to dla mnie inny wymiar mojego człowieczeństwa.

Jedna myśl nt. „Am

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>