Bezkrytyczność

Czuję się piękna. Każda cudna brzydota na moim ciele ma swoją historię albo przeznaczenie. Podążając za nieznoszącym sprzeciwu ,,am” mojej córeczki podciągam świąteczną koszulę w celu udostępnienia piersi malinowym usteczkom. Błękitne zarzęsione potężnie oczątka wpatrują się w nią z zachwytem absolutnym.

,,Nie ładne, co ładne, lecz co się komu podoba”.

Każdy centymetr kwadratowy i sześcienny mojego organizmu stoczył dwie wojny z których wyszedł zwycięsko. Kompleksy? Wyrosłam, jak i z szortów XXS ale czuję się kobietą. Tak bardzo i czule się nią czuję, jak tylko potrafi spojrzeć półtoraroczne stworzonko- bezkrytycznie. Synek bawi się moim brzuchem: ,,Mamo ale mas wieeeeelki bzuch!”. Nieprawda, aż tak wielki nie jest. Większy niż on ma i niż kiedyś ja miałam, ale najważniejsze, że mieszczę się na dziecięcym materacyku tuląc przeziębionego przedszkolaka i nie budzę się połamana. ,,Jest taki wielki, bo ty i Lilka musieliście się tam zmieścić zanim się urodziliście”- śmieję się z udawanym wyrzutem. Czuję się piękna. Żadna z cudnych brzydot na moim ciele nie rozpacza nad śmiercią naturalną talii nastolatki.

2 myśli nt. „Bezkrytyczność

  1. Mama Kangurzyca

    Uśmiecham się, czytając :)
    jakiś czas temu wyprodukowałam podobnego posta :) I też kocham siebie taką, jaka jestem teraz – nigdy tak bardzo nie lubiłam siebie, swojego ciała, jak teraz :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>