Ognisko

Mimo niezbyt korzystnej pogody urządziliśmy sobie całą rodzinką ognisko na polanie. Podjechaliśmy tam autem, bo ja trochę chora więc na marsze się nie pisałam, ale ponieważ zabraliśmy dość dużo rzeczy a pojemność bagażnika jednak ograniczona, nie zabraliśmy ze sobą wózka.

To było pierwsze ognisko Lili bez wózka, więc ja już miałam stres. Wiadomo, trzeba będzie to dziecko cały czas pilnować i za nim latać, Felek już taki ostrożny a ta mała latawica najpewniej wskoczy w płomienie i tyle z tego ogniska będzie. Optymizm matki, nie ma co!

Lila ognia nie łapała. Właziła w błoto i grzebała namiętnie w zabranym prowiancie, spadła z ławeczki i odchodziła od nas na znaczne odległości, ale to, czego najbardziej się bałam, nie nastąpiło. Lila świadomie unikała płomieni i dymu i nawet zastanawialiśmy się czy lęk przed ogniem nie należy do jakichś pierwotnych instynktów, bo ogólnie nasza córcia do ostrożnych nie należy. Włazi na wszystko, spada i znowu włazi. Ciekawe.

Ale do czego zmierzam, czasami warto zaufać dziecku, nawet półtorarocznemu! Nie dać się ponieść własnym lękom i uprzedzeniom na rzecz możliwości wyciągnięcia tak optymistycznych wniosków. Wielu rzeczy nigdy się nie dowiemy, jeśli nie pozwolimy im się DZIAĆ.



Jedna myśl nt. „Ognisko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>