Słodki ciężar

Lilianna wyposażona jest w specjalny radar, który alarmuje ją, gdy kładę się spać. Zasypia grzecznie w łóżeczku w okolicach godz. 19, mogę tam wchodzić, kłaść Felcia, otwierać i zamykać drzwi sypialni, a ona się nie budzi. Natomiast, niezależnie od pory, wstaje gdy tylko ja złożę głowę na poduszce. Tak oczywiście było także wczoraj dość późnym wieczorem.

Jak zawsze wzięłam córcię do siebie, nakarmiłam i położyłam się obok niej (opcja odłożenia na noc do łóżeczka nie wchodzi w grę…). Wykorzystałam moment, że się nie wierciła, bo ogólnie sen ma od urodzenia niezwykle czujny i odwróciłam na drugi bok. Ta zdrada została oczywiście szybko wyczuta przez radar. Ale obyło się bez sygnału dźwiękowego. Lilcia zaczęła przez sen na mnie napierać, miotać się, wspinać na mnie, w końcu połową ciałka wsparła się na moich plecach i tak znieruchomiała.

Nie powiem, żeby mi było jakoś superwygodnie. Ale ten mały ciężarek, w dodatku cieplutki i miękki sprawił, że poczułam się… dobrze. Bezpiecznie! Pomyślałam przez chwilę, że chyba mi się coś pomyliło- to oni mają czuć się bezpiecznie, ja mam być tą opoką, tym azylem, a tymczasem… Zasypiam pod ciężarem półtorarocznej córeczki i ładuję akumulatory. ,,Jutro od świtu znowu będę bohaterką, niezłomną…”- myślę sobie na granicy snu- ,,Teraz gdy ona o tym nie wie, czerpię od niej… ”

2 myśli nt. „Słodki ciężar

  1. Kasia S.

    Lubię Twoje podsumowania – są tak mi bliskie:). „Jutro od świtu znowu będę bohaterką, niezłomną…” – o tak, myślę o sobie podobnie! A śpiące blisko ciała dziecko rzeczywiście pozwala naładować akumulatory:).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>