Dzienne archiwum: 15 kwietnia 2013

Miało być bez porównań, miało być…

Wciąż nie potrafię odmówić sobie wątpliwej przyjemności porównywania dzieci. Moich między sobą, moich z cudzymi i na odwrót. Lila zaciągnęła mnie dziś na plac zabaw, a tam 2 dziewczynki z babcią i dziadkiem. Jedna mniej więcej czteroletnia, druga na moje oko dwuletnia, potem okazało się, że miała 16 mscy.

Lila wparowała na ten plac zabaw i wszystko było jej. Ta młodsza dziewczynka też próbowała różnych aktywności, ale opiekunowie za nią chodzili, wciąż nadzorowali. Ja już nauczyłam się nie oceniać takiego postępowania z dzieckiem. Ja już nawet nie przewracałam oczami, jak babcia co chwilkę wołała starszą, żeby ugryzła herbatnika. Ale gdy ta mała zaczęła na suchutkiej nawierzchni dawać na czworakach (w białych legginsach- zgroza!), została skrzyczana przez babcię i za karę zapięta we wózku, przeciwko czemu nawet nie protestowała- zrobiło mi się trochę smutno. Wiem, do niczego jestem.

Lila cały czas latała za tą starszą dziewczynką, bo w jej mniemaniu właśnie takie większe dziecko jest towarzystwem do zabawy (cóż się dziwić, ma starszego braciszka) a jej rówieśnicy to dzidzie, niegodne większego zainteresowania. Jednak gdy tę małą zobaczyła na huśtawce, też chciała się huśtać. Więc huśtały się razem i wówczas, podczas niezobowiązującej rozmowy z babcią, dowiedziałam się, że ta sporo większa dziewczynka z długim końskim ogonem, jest młodsza niż moja pchełka! Ja byłam w szoku, a babcia w jeszcze większym, gdy powiedziałam jej, jakiej płci jest moje dziecko. Była pewna, że to chłopiec. Cóż, nie pytałam, czy to ostrzyżone włoski, nieróżowe i niebiałe ciuszki ją wprowadziły w błąd, czy też fakt, że pozwalam się dziecku brudzić i wszędzie włazić a ono z tego korzysta. W duszy ubolewałam nad wychowaniem bezwolnych kobiet w naszej cywilizacji, kiedy to z rozmyślań wyrwała mnie rozmowa między babcią a tą małą. Ta mała prawie normalnie gadała. Szesnaście miesięcy.

Moi drodzy, po raz kolejny przekonałam się, że porównywanie dzieci i stylów wychowania nie prowadzi absolutnie do niczego. Nie wiemy nigdy, co dzieje się w domu, a po tym, że babcia chroni białe legginsy dziecka przed ubrudzeniem, nie warto jeszcze sądzić. Chociaż oczywiście kupowanie takich ciuchów toddlerom uważam za absurdalne :)