Panie pilocie (i wy wszyscy!!), Felek w samolocie!!

15 minut temu wystartował samolot z moim synkiem i moim tatą na pokładzie. Uszko podleczone, ale antybiotyk w toku, mam nadzieję, że nie zatrzymali stumililitrowej buteleczki na bramce… Mam nadzieję, że dinozaury z plecaczka w kształcie buzi misia umilą im czas podróży. Że po wyjściu w Polsce na dwór, nie przewieje go. Bo tu ciepło dziś nareszcie i słonecznie. Tam, czytałam, deszcz ze śniegiem, mokro- zimno i biometr niekorzystny.

Babcia z dziadkiem wystarczają za wszystkie biometry świata tego i tamtego.

Ja poszłam spać jak tylko chłopaki wyszli i Lilcia zgodziła się na drzemkę. Ona śpi nadal, ja usiłuję odgruzować krajobraz popromienny czyli areał Felkowych zabaw. Powija mi się skręcona noga, gdy brodzę w mieszaninie klocków i zwiezątek.  Plastikowa cacha zmusza mnie do jeszcze intensywniejszej gimnastyki. Z nadzieję wypatruję  czegoś połamanego, żeby wywalić i może za miesiąc jak wróci, nie będzie pamiętał ani utyskiwał. Kucam. W dupę wbija mi się róg tlicelatopsa. Schylam się. Dotykam czegoś lepkiego. A, to wtedy, co podejrzewałam, że wlewa wodę z mąką do kartonu ale nie było okazji sprawdzić na pewno. Sztuczna kanapka z przyklejoną na rzepy sałatą przypomina mi że jestem głodna. Co ręcznik robi w tym bałaganie, ręcznik?! Mokry.

Już tęsknię za kosmosem, jaki tylko Feluś potrafi stworzyć, jednocześnie martwiąc się, czy 2 tygodnie starczą na rekonwalescencję po odgruzowaniu. A  może będzie za spokojnie? Może wypiję w końcu kawę ciepłą, bez konieczności interweniowania podczas niekończących się incydentów typu pobicie, kradzież i bójka, przeprowadzania skomplikowanych procesów sądowych, gdzie nie wiadomo nawet kto jest poszkodowanym a kto… szkodującym? Zostaną mi tylko próby samobójcze Lileczki. Jaka nuda. I jaka okazja do przypomnienia sobie jak smakuje ciepła kawa!

Tak czy siak, nie zobaczę synka przez 2 tygodnie. Już taki duży. Niedawno przecież wracaliśmy ze szpitala, jej, jak niedawno był początek kwietnia i poszliśmy, ja z wieeelkim brzuchem, na ognisko do znajomych i miałam takie długie włosy. Dopiero dorastanie naszych dzieci tak silnie uświadamia, ile razy w życiu ścinaliśmy włosy! A może i nie, bo i tak nie pamiętam? W każdym razie miliony lat temu to było.

Synuś leci, mam nadzieję, że koło okna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>